Bunt w mieście: reforma rad i osiedli
Lech Mergler   
sobota, 03 lipca 2010

Trzeci rok trwają przygotowania do przeprowadzenia reformy tzw. samorządów pomocniczych, czyli - po ludzku - rad osiedli. Najpierw był to, dość starannie przygotowany, projekt reformy „prezydenckiej", zakładającej zaprowadzenie w Poznaniu 16 dzielnic. Poległ on jednak w radzie miasta za sprawą PO, która uznała go za zbyt kosztowny. Ruszyły więc w zeszłym roku przygotowania do reformy wymyślonej przez radę miasta. Zanosiło się, że niebawem dotrze ona do finału, aby wiosną mogły odbyć się wybory do już zreformowanych rad osiedli. Ale tak się stać nie musi. Bo wśród radnych osiedlowych wybuchł bunt.



Komisja nie rekomenduje

 

  Głównym obszarem sporu w obecnej fazie prób zreformowania systemu osiedlowego, stało się łączenie mniejszych osiedli w większe. Miało to się odbywać po dobroci, ale okazuje się, że wychodzi w sporej części na siłę. Miało być w zgodzie z mieszkańcami, a wychodzi często ponad ich głowami. Miały być przestrzegane limity i uwzględniane zasady (na przykład jednorodności urbanistyczno-geograficznej obszaru osiedla, wspólnej tożsamości historycznej), ale okazuje się, że nie zawsze są przestrzegane, albo zostały zmienione, choćby wielkość minimalnego osiedla podniesiona z 10 tys. mieszkańców na 15 tysięcy...

Dotychczasowa kulminacja protestu miała miejsce podczas posiedzenia Komisji Samorządowej rady miasta, 1 lipca br. (patrz zdjęcia), która miała przegłosować kilkanaście rekomendacji połączenia mniejszych, dotychczasowych osiedli - w większe. Do tego nie doszło - w obecności licznie przybyłych przedstawicieli rad i zarządów osiedli, po płomiennym wystąpieniu radnego Grzegorza Steczkowskiego (PO), a potem przewodniczącego Ratajskiego Porozumienia Rad Osiedli, Adama Pawlika, komisja podjęła uchwałę (4 za, 1 przeciw i 1 wstrzymujący się) o odstąpieniu od głosowania nad połączeniami. Zawarła w niej też postulat przeprowadzenia ponownie rzeczywistych konsultacji społecznych w kwestii reformy i łączenia. Następnie odbyła się ponad dwugodzinna dyskusja pomiędzy radnymi osiedlowymi a członkami komisji samorządowej i szefem komisji doraźnej ds. reformy, Mariuszem Wiśniewskim (patrz wideo poniżej). Podczas niej został sformułowany i podpisany przez kilkudziesięciu radnych osiedlowych „Apel rad osiedli do Rady Miasta Poznania" (załącznik 1 ). Media niemal zignorowały to posiedzenie, tylko Głos Wielkopolski króciutko, acz dosadnie je odnotował (załącznik 2 ), oraz telewizja WTK. Ponadto tematem zajęło się Radio Merkury (LINK). Ostatecznie decyzje w sprawie łączenia osiedli podejmie rada miasta na sesji w najbliższy wtorek, 6 lipca, w której porządku obrad odpowiednie punkty to 28-44 (LINK).

 
 
Reforma osiedli = temat zastępczy

  Nasze Stowarzyszenie do zamysłów reformatorskich wobec rad osiedli zarówno prezydenta Poznania, jak i później rady miasta, miało stosunek raczej neutralny. W pierwszym przypadku nie zdążył on w pełni wyewoluować w krytyczny (plan prezydenta zastępował społeczników - administratorami), bo PO w radzie miasta wcześnie go skasowała. W drugim przypadku - zaczął ewoluować w umiarkowanie życzliwy, aż do momentu, gdy okazało się, iż projekt rady zawiera elementy wywołujące gwałtowny sprzeciw społeczny.

Jednak najważniejszą przyczyną braku naszego zaangażowania w temat było to, że przez długi czas niezbyt wiadomo było  skąd ta reforma i po co? Nasze doświadczenia i obserwacje wskazują, że ewentualne problemy, na jakie natrafiały rady osiedli, miały one z urzędem miasta i jego funkcjonariuszami. Powołane oddolnie z woli mieszkańców osiedla wymagają raczej pomocy, a nie reformy. Pomocy wtedy, kiedy ich zarządy są ignorowane gdy, na przykład, społeczność lokalna poprzez nie domaga się remontu drogi, nowej szkoły, albo tramwaju lub też przeciwstawia się wycinaniu drzew albo zabudowaniu terenu pod park lub skwer. Reformy o wiele bardziej potrzebuje urząd miasta, którego działalność co tydzień niemal owocuje jakąś aferą. Choćby ostatnio: wykryte pustostany w zasobach komunalnych, bezprzetargowe fuchy na stadionie, poślizg przy przebudowie ulicy Bułgarskiej, całonocny łomot na torze Poznań zwany „koncertem", zawalona sprawa remontów zabytkowych kamienic (3 zamiast 150 odnowionych), itd.

Majstrowanie przy radach osiedli, z których część skupia niepokornych, mało lękliwych i pyskatych społeczników, sprawia wrażenie zajęcia zastępczego, w które radni dali się wmanewrować administracji miejskiej, żeby nie zajęli się czymś bardziej doniosłym. Jest tu oczywiście także motyw walki o wpływy - czy rady osiedli będą bardziej (realnie) „spolegliwe" wobec administracji czy raczej rady miasta i klubów partyjnych? Jednak o wiele większym, i trwałym, pożytkiem dla miasta byłoby, gdyby tak zaangażowany, ambitny i kompetentny radny jak Mariusz Wiśniewski, zamiast ogromnej pracy nad reformą rad osiedli - podjął się liderowania tematowi odrodzenia śródmieścia albo przywrócenia miasta do Warty, albo uporządkowania bałaganu transportowego w mieście, zdominowanym przez samochody...


Wyszło szydło z worka

Kiedy okazało się, że ujawnione na finale reformy rozwiązania szczegółowe budzą sprzeciwy, razem z Ratajskim Porozumieniem Rad Osiedli i innymi samorządami i grupami aktywnych mieszkańców, zwołaliśmy 16 czerwca br. konferencje prasową, żeby poinformować opinię publiczną, iż są problemy, których nie można zignorować, czy udawać, że nic się nie dzieje. Stało się jawne, że nie wiedzieć jak i dlaczego, mają powstawać osiedla po 40 tysięcy mieszkańców, których ludzie nie chcą i się boją (Rataje, Winogrady). Albo mają być łączone odgórnie w jedno osiedla kompletnie różne - stare dzielnice willowe na Grunwaldzie z tamtejszymi blokowiskami (załącznik 3 ), (załącznik 4 ) (patrz wideo poniżej). Nie jest to zgodne z uchwałą rady miasta (załącznik 5)

Przy okazji tej konferencji prasowej dowiedzieliśmy się, że ludzie zaczęli się lokalnie organizować tam, gdzie łączenie osiedli bardzo się nie podoba (załączniki z protestami osiedli - nr 6 , nr 7 , nr 8 oraz nr 9). Przypadkiem szczególnym okazała się sytuacja na Grunwaldzie, na którym nastąpiła wręcz erupcja oddolnej aktywności mieszkańców. Zebrali oni w kilka dni ok. 700 podpisów przeciw przyłączeniu starych osiedli willowych Ostroroga i Przybyszewskiego do wielkiego osiedla Świt i Popiełuszki z zabudową wielorodzinną, blokową. Oraz za utworzeniem nowego osiedla Stary Grunwald, włączającego także starą zabudowę willową na południe od ul. Grunwaldzkiej (załączniki nr 10 oraz nr 11).

Na posiedzeniu komisji doraźnej do spraw reformy, które odbyło się 22 czerwca, większości racji mieszkańców nie uwzględniono, poza postulatami Grunwaldu i Winograd, odłożonymi na później. Najpoważniejszy społeczny zarzut na tym etapie postępowania dotyczył konsultacji społecznych, które były tak zorganizowane, żeby nic już nie zmieniać w zamysłach ojców reformatorów. I żeby jak najmniej osób wzięło w nich udział. Robienie z ludzi idiotów najbardziej ich rozwściecza... Mimo takich założeń i utrudnień kilkadziesiąt opinii w ramach pseudokonsultacji zostało złożonych, w ogromnej większości negatywnych wobec propozycji scaleń (załączniki nr 12 oraz nr 13 ).

Nie można w tym miejscu pominąć faktu trudnego do pojęcia z perspektywy demokratycznych zasad, aspiracji i obyczajów. Oto rada miasta w lutym br. zmieniła statut miasta Poznania w taki sposób, iż odwraca to ustrój samorządowy Poznania. Do tej pory to mieszkańcy powoływali osiedli w wyniku oddolnej inicjatywy, a rada miasta tę ich wolę zatwierdzała. Obecnie decyduje rada, zaś zmiana istniejących osiedli wymaga zebrania tak ogromnej liczby podpisów (30% mieszkańców), że czyni to taki zamysł praktycznie niewykonalnym. Czemu i komu ma służyć konserwacja na wieczność wyłaniającego się właśnie status quo? Jak można tak daleko idącą zmianę w miejskiej konstytucji wprowadzić bez śladu publicznej debaty? Żaden z klubów w radzie nie stanął na wysokości zadania, jako podmiot demokratyczny. Chyba, że w stylu poznańskiej paternalistycznej demokracji lokalnej.

 

Problemy

Niezależnie od konfliktowego charakteru całej sytuacji, warto zobaczyć bardziej zasadnicze problemy, które próba reformowania systemu osiedli w Poznaniu pokazała.

Przede wszystkim wyszła na jaw zasadnicza trudność, jaką napotyka próba zaprowadzenia bardziej demokratycznych sposobów zarządzania tak wielkim organizmem jak miasto Poznań. Poszczególne osiedla albo dzielnice są większe niż niejedno polskie miasto albo gmina, ale ich podmiotowość jest minimalna, bo jako część większej całości muszą one być zarządzane ze szczebla wyższego. Próba upodmiotowienia z kolei dzielnic poprzez nadanie im statusu samodzielnych gmin w Warszawie skończyła się klęską.

Rady osiedli i ich członkowie mają bardzo mocny mandat społeczny jako reprezentanci społeczności lokalnych z wyboru powszechnego. Z drugiej strony administracja traktuje je jak swoje służby lokalne, uzupełniające. To się niezbyt daje uzgodnić.

Obecna próba reformy pokazała ograniczenia demokracji przedstawicielskiej na szczeblu lokalnym. Jednoczesny brak konsekwencji jeśli chodzi o wprowadzanie form demokracji bezpośredniej prowadzi do klinczu, jaki mamy. Trudno sobie wyobrazić, żeby na każdym osiedlu lokalni działacze zebrali podpisy większości mieszkańców, aby radni miejscy mogli uznać, że w mieście jest problem. Prościej i bardziej miarodajnie byłoby przeprowadzić referenda lokalne. A generalnie - należałoby podjąć próby w  kierunku całościowego zredefiniowania obecnej formy demokracji miejskiej w Poznaniu w stronę pełnej partycypacji społecznej na dużą skalę.

Bo tylko wówczas w pełni zostanie zagwarantowane prawo do miasta najszerszych grup mieszkańców. I w największym zakresie zostanie uruchomiona i wykorzystana na rzecz dobra wspólnego społeczna energia, której tak teraz brakuje. Ludzie muszą mieć realny wpływ na swoje miasto i otoczenie, żeby mogli je uznać i troszczyć się jak o swoje. 

 

 

 

fot. i wideo Maciej Machajski  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

Wymieniane materiały:

 

1. -  Apel społeczników rad osiedli do rady miasta (pdf)

2. -  Głos Wlkp o komisji samorzradowej (jpg)

3. -  Nasza informacja prasowa z 16.06.10 (doc

4. -  Głos Wlkp o naszej konferencji prasowej z 16.06.10 (jpg)

5. -  Uchwała rady miasta o łączeniu osiedli (pdf)

6. -  Sprzeciw Polanki i Łaciny (pdf)

7. -  Sprzeciw Rataje Poludniowe (pdf)

8. -  Zielone Rataje stanowisko cz. 1 (pdf)

9. -  Zielone Rataje stanowisko cz. 2 (pdf)

10. - Głos Wlkp. 22.06.10 os. Stary Grunwald (doc)

11. - Głos Wlkp 26.06.10 o Grunwaldzie (jpg)

12. - Konsultacje zestawienie (doc)

13. - Konsultacje zestawienie przed terminem (doc)

14. - Gazeta Wyborcza o reformie rad osiedli 21.06.10 (doc)

15. - Radio Merkury - audycja o łączeniu osiedli (LINK)

16. - Protokół z posiedzenia Poroz. Rad Osiedli ws reformy 13.05.10 (doc)

17. - Prof. H.Witczak U.Ekonomiczny - opinia na temat reformy (pdf)

 

 

 


 

 

Polecamy również materiały wideo:

 

 

Polemika Krystyny Żuk z Mariuszem Wiśniewskim:

 

             

Komentarz Adama Pawlika oraz Lecha Merglera o genezie reformy rad osiedli:

 

         

Włodzimierz Nowak opowiada o aktywizacji mieszkańców na Starym Grunwaldzie:

 

         

 


 

Więcej komentarzy wideo Adama Pawlika oraz Lecha Merglera dostępnych jest tutaj:

 

1.  Demokracja przedstawicielska w kryzysie (LINK)

2.  Spychotechnika po poznańsku (LINK)

3.  O prawo do miasta (LINK)

 

 

Komentarze (1)

Zapisz się do kanału RRS tego komentarza

Pokaż/Ukryj Komentarze
Brak informacji o nowych planach dot. parku Solackiego
Uprzejmie prosze o informacje i opinie dotyczace nowych planow zagospodarowania
parku Solackiego i Wodziczki. Maja one byc glosowane w sierpniu. Zaskakuje mnie
rowniez, ze strona www.solacz.info jest martwa - brak wpisow, wiadomosci o
imprezach (a bylo np. recytowanie poezji w tam parku), itd. A portal jest stale
odwiedzany przez czytelnikow i popierajacych. Pozdrawiam - Anna.
Anna , 28 lipiec 2010

Napisz komentarz

pomniejsz | powiększ obszar

Poprawiony: poniedziałek, 16 sierpnia 2010 15:31