Wasz prezydent nasza Rada
Lech Mergler   
środa, 23 grudnia 2009
Teraz wyłącznie partie rządzą miastem. Dlaczego nie dopuścić organizacji społecznych? Proponuję takie rozwiązanie: wasz prezydent, nasza rada - mówi Lech Mergler ze Stowarzyszenia My-Poznaniacy w rozmowie w Gazecie Wyborczej.
 
 
 
 
 

Michał Wybieralski: Ostro krytykujecie rządy prezydenta Ryszarda Grobelnego. Punktujecie go bardziej niż politycy.


Lech Mergler: I bardziej merytorycznie.

Władza w Poznaniu się zużyła?

- Tak, Poznań potrzebuje głębokich zmian. Część mieszkańców zaczyna to dostrzegać, choćby ci, którzy codziennie stoją w korkach. Mamy co najmniej kilka poważnych konfliktów lokalnych, np. ten o forsowany przez miasto plan zagospodarowania dla Sołacza, który zakłada zabudowę w otulinie parków Sołackiego i Wodziczki. Ale szereg dramatycznych problemów dopiero nadejdzie w ciągu dwóch lat.

Jakich?

- Widać je w budżecie miasta na 2010 r. i Wieloletnim Programie Inwestycyjnym. Poznań będzie zadłużony do maksymalnego poziomu na szereg lat i przestanie się rozwijać. Nie będzie nas stać na żadne kredyty i inwestycje. Te projekty, które teraz realizujemy, są konsumpcyjne, np. stadiom miejski czy Termy Maltańskie. Brakuje inwestycji w rozwój, strefa ekonomiczno-logistyczna na Franowie wypadła z budżetu.

Ale żadna partia nie chce radykalnie zmieniać tego budżetu. We wtorek rada miasta pewnie go uchwali.

- To spowoduje obniżenie jakości życia w Poznaniu. Nie będą powstawać nowe ulice i trasy tramwajowe, co doprowadzi do jeszcze większych korków i tłoku w tramwajach. Ale ludzie odczują to dopiero przy następnych wyborach. Dziś jeszcze dają się nabrać na błyskotki jak Rock in Rio.

Przyszłoroczne wybory samorządowe mają szansę cokolwiek zmienić?

- Tak, jeśli poznaniacy zobaczą, że w mieście źle się dzieje. Nie wiem, czy to widzą, czy mamy, mówiąc metaforycznie, "sytuację rewolucyjną".

Nie wierzę w partie na poziomie lokalnym. Miasta są dla partii łupami politycznymi, dzięki którym mają pełniejszą władzę na szczeblu lokalnym. Ich przedstawiciele toczą spory ideologiczne i personalne, a nie zajmują się rozwiązywaniem rzeczywistych problemów. W Poznaniu jest ze 100 organizacji zajmujących się niepełnosprawnymi. Nie rozumiem, dlaczego przez 20 lat nie załatwiły podjazdu dla wózków inwalidzkich na Kaponierze. Jeśli niepełnosprawni mieliby trzech radnych, to oni by to załatwili.

To dlaczego nie powalczyli o mandaty?

- Kiedy ruchy obywatelskie idą do wyborów, od razu pojawiają się tacy, którzy mówią: robicie to dla kariery. Jak nie idą, to mówią: krytykowaliście władze, a sami nie chcecie wziąć na siebie odpowiedzialności za miasto. Nie mamy pieniędzy i specjalistów od kampanii wyborczych, możemy bazować tylko na ludzkiej determinacji. Ona pomaga zmieniać rzeczywistość. Przykład? W referendum mieszkańcy odwołali prezydenta Częstochowy Tadeusza Wronę.

Wystartujecie w wyborach?

- Zastanawiamy się nad tym, czy w Poznaniu jest już potencjał społeczny do zmian. Mam taki pomysł: wasz prezydent, nasza rada. Niech partie walczą o prezydenta, a organizacje obywatelskie i ruchy społeczne o miejsca w radzie miasta. Bo w tej chwili partyjni radni nie wyrażają wystarczająco potrzeb mieszkańców. Mamy czasy postpolityki, podziały ideowe można uchylić na poziomie miasta i zająć się rozwiązywaniem jego problemów. Ale czy ludzie tego chcą? Niech "Gazeta" ich o to spyta! My również pytamy poznaniaków i na wiosnę pewnie ostatecznie wszystko się rozstrzygnie. Kolejny warunek to stworzenie szerokiej koalicji organizacji pozarządowych. Ważne byłoby też poparcie poznańskich autorytetów.

Z jakimi postulatami taka koalicja powinna iść do wyborów?

- Podstawowa idea to zrównoważony rozwój. Duży nacisk trzeba położyć na ekologię, transport publiczny, rozwój gospodarki opartej na wiedzy i nowych technologiach. Ważna jest partycypacja społeczna, wsłuchiwanie się w głosy mieszkańców. Dziś mamy w Poznaniu demokrację paternalistyczną, urzędnicy twierdzą, że mieszkańcy za długo dyskutują i trzeba decydować za nich. To generuje konflikty. Kluczowym punktem jest podnoszenie jakości życia wszystkich mieszkańców: od absolwentów, którzy nie mogą znaleźć pracy, po seniorów, których będzie przybywać.

 

Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań (LINK)

Słowa kluczowe:wybory2010

Komentarze (0)

Zapisz się do kanału RRS tego komentarza

Pokaż/Ukryj Komentarze

Napisz komentarz

pomniejsz | powiększ obszar

Poprawiony: czwartek, 09 września 2010 09:33