Maria Pasło-Wiśniewska za My Poznaniacy i Jaśkowiakiem
Redakcja   
wtorek, 05 października 2010
Na Marię Pasło-Wiśniewską w drugiej turze poprzednich wyborów prezydenckich zagłosowało około sześćdziesięciu tysięcy poznaniaków. Ta masa ludzi miała już wtedy, cztery lata temu, wystarczające powody, żeby odmówić poparcia R.Grobelnemu i zagłosować na jego główną rywalkę.




Dziś sytuacja dotychczasowego prezydenta, i wokół niego, jest znacznie mniej korzystna. Poparcie, jakiego na poniedziałkowej konferencji prasowej (4 października br.) pani Maria udzieliła krytycznemu wobec dotychczasowej polityki (R.Grobelnego i „drużyny”) komitetowi, skupionemu wokół naszego Stowarzyszenia, ma znacznie silniejsze oparcie w nastrojach w mieście, niż było cztery lata temu. To poparcie jest zwrócone nie tylko przeciw dotychczasowemu prezydentowi, i nie tylko przeciw dominującej w Poznaniu od lat partii. Jest ono reakcją na całokształt sytuacji, polegającej na zdominowaniu samorządu przez półprofesjonalny (albo i profesjonalny) aktyw partyjny, wszystkich partii. W rezultacie duża część, może większość poznaniaków, od lat nie ma na kogo głosować. I większość faktycznie nie głosuje w ogóle, w poprzednich wyborach ok. 60%.

Co to za wybór między dotychczasowym prezydentem, poszukującym kandydatów na radnych przez płatne ogłoszenia prasowe, a jego najbliższym od lat sojusznikiem, którego zaplecze, czyli PO, wspólnie z nim samym „robiło” od dawna tak dziś krytykowaną  miejską politykę? Bo J.Bachalskiego, działacza PO, SD, teraz twarzy SLD, trudno traktować serio. Zaś PiS z własnego wyboru zszedł chyba do podziemia.

„Opozycja” przez ostatnie lata była spolegliwa wobec rządów dominującej partii i dotychczasowego prezydenta. Nie przysparzała im kłopotów. Standardowa więc odpowiedź na pytanie „jak głosujesz?”: na PiS, PO albo SLD, nie przynosi, nawet domyślnie, żadnej informacji o tym NA JAKI POZNAŃ głosujesz. Bo nie ma tu istotnych różnic. To zapewne miała na myśli Maria Pasło-Wiśniewska mówiąc na konferencji wczorajszej: „W wyborach samorządowych nie partia jest jednak ważna, tylko ludzie, którzy znają lokalne potrzeby, oczekiwania i aspiracje i którzy chcą dla nas wszystkich, dla naszego wspólnego dobra pracować.” Można mieć nadzieję, że jej gest poparcia przyczyni się do skruszenia tego stereotypowego, „zabetonowanego” w Poznaniu myślenia politycznego: jest PiS, PO lub SLD plus R.Grobelny i żadnej alternatywy. Istotne podziały tkwią wszak gdzie indziej, na przykład w decyzji, czy wydawać mnóstwo środków na wielkie igrzyska, czy znośną komunikację zbiorową lub komunalne mieszkania… Czy „lewicowe” („prawicowe”? „liberalne”?) jest inwestowanie w drogi dla samochodów czy tramwaje? Wszak niemal wszyscy mają samochody…

Poparcie pani Marii oznacza także poszerzające dodefiniowanie tożsamości samego stowarzyszenia My-Poznaniacy oraz Porozumienia, które powstało we współpracy z innymi środowiskami, miejmy nadzieję nie tylko na czas wyborów. Jest ono różnorodne tak jak różni są mieszkańcy Poznania. Odpadają etykiety partyjne, ideologiczne, podziały światopoglądowe, w tym przypisywana „lewicowość”, „liberalizm”, albo coś jeszcze innego. Spectrum tożsamości, które w tym Porozumieniu odnajdują się, by zdziałać coś wspólnie dla naszego miasta, jest szerokie, i nie wykluczające. Mimo że poznaniacy są różni, miasto mamy jedno i wspólne, innego nie ma, a jego problemy dotykają ogół mieszkańców. Chodzi o wymierne problemy rozwiązywane przez samorząd, które nie wymagają tak daleko idących deklaracji ideowych, jakich tradycyjnie wymagały partie. Inna rzecz, że te partie już dawno nie przywiązują większej wagi do swoich ideowych założeń. Wielkie miasta to dla nich polityczne łupy, a partia to korporacja, mająca określone interesy własne.

Warto obejrzeć listę członków, a właściwie założycieli komitetu wyborczego wyborców Porozumienie My.Poznaniacy, wczoraj okazaną mediom. Pokazuje ona skalę, społeczny zasięg, jakim dysponuje ten komitet. Zarówno w sensie terytorialnym – są w nim reprezentanci wszystkich dzielnic Poznania. Jak i „sektorowym”, poprzez "pochodzenie" swoich członków obejmuje podstawowe sfery problemów w mieście. Dawno czegoś takiego na taką skalę w życiu społecznym Poznania nie było – oddolnej samoorganizacji obywateli, na ich własny koszt, nie w ramach istniejących struktur i nie w ramach obsługi interesów władzy – po to, by wziąć część odpowiedzialności za miasto. .

Pani Maria Pasło-Wiśniewska jest Promotorem Komitetu Poparcia, skupiającego wybitne osobistości naszego miasta, acz nie tylko, które publicznie zamanifestują poparcie dla Jacka Jaśkowiaka i KWW My.Poznaniacy. Nastąpić to ma niebawem. Trudno sobie wyobrazić, że jeśli pani Maria Pasło-Wiśniewska zwróci się do dziesiątek tysięcy swoich wyborców o poparcie, w sytuacji masta wyraźnie gorszej niż cztery lata temu, spowodowanej i przez dotychczasowego prezydenta i przez dominującą partię, to pozostanie to bez odzewu. Nieśmiały jeszcze krytycyzm sprzed lat czterech, ma wszelkie powody, by ujawniać się jako gniew.


Redakcja

Foto Beata Ziemowska

Przeczytaj:
Tekst wystąpienia Marii Pasło-Wiśniewskiej na konferencji
Kto tworzy KWW Porozumienie My.Poznaniacy?
Andrzej Wierzbicki, „RychoGrzech, czyli dlaczego się nie różni kandydat” www.my-poznaniacy.org

Materiały medialne:
– „Komitety zerejestrowane, wybory tuż, tuż”, portal ePoznań,
– Łukasz Cieśla, „Polityka: Pasło-Wiśniewska odcięła się od PO” Głos Wlkp. 5.10.2022

Słowa kluczowe:wybory2010

Komentarze (2)

Zapisz się do kanału RRS tego komentarza

Pokaż/Ukryj Komentarze
tylko nie p. M. Pasło-Wiśniewska
a już myślałem , że jest alternatywa a ta pani ... Przecież wszyscy wiemy co ona wyrabia --- SZKODA --- ( pewnie gdzie indziej się na niej poznali )
miro , 19 październik 2010
tylko nie p. M. Pasło-Wiśniewska
Ta Pani jest dla mnie synonimem nieróbstwa i obijania się (w sejmie miała ksywę leniwa Maria, z powodu braku aktywności politycznej), dla mnie jej poparcie jest kompletną porażką, lecz niemniej Pan Jaśkowiak wg mnie jest idealnym kandydatem na prezydenta miasta, martwią mnie tylko jego konszachty z Kluczykami, jeśli nie jest im winien żadnych przysług lub nie będzie się starał im dogodzić (jak Ryszard wcześniej) to jestem w stanie oddać na niego swój głos (i moja rodzina również)
MichałB , 09 październik 2010

Napisz komentarz

pomniejsz | powiększ obszar

Poprawiony: sobota, 01 stycznia 2011 20:58