Londyn, czyli kilka wielkomiejskich impresji
Bogdan Dzudzewicz   
poniedziałek, 21 lutego 2011
Londyn – prawdopodobnie najciekawsze miasto w Europie. Parafrazując pewną reklamę można tak z pewnością o stolicy Anglii powiedzieć. Jest wiele elementów, które składają się na klimat tego miasta. Z jednej strony jest to miasto bardzo europejskie, po którym nie sposób poruszać się bez mapy. Chyba, że mamy w portfelu wystarczająco dużo funtów by opłacić żółto-czarne taksówki, których kierowcy sami nierzadko mają problem z trafieniem w odpowiednie miejsce. Z drugiej zaś jest tak wielokulturowe jak niejedno miasto amerykańskie. Wydaje się jednak, że samo miasto świetnie potrafi rozwiązać problem każdego przyjezdnego i wyraźnie zaprasza do pozostania na dłużej.

Z pewnością wielu przyjezdnych tuż po opuszczeniu terminala lotniczego z przerażeniem patrzy na kierowcę autobusu, który dla wielu z nas jedzie przecież pod prąd. To uczucie towarzyszy nam przez pierwsze kilka dni za każdym razem, gdy wsiadamy do pojazdów komunikacji miejskiej.

Pierwsze, co rzuca się w oczy po opuszczeniu lotniska, to różnorodność. Stolica Anglii jest miastem, w którym mieszają się kultury, mieszkają ludzie wielu narodowości i wyznań. Często jest to zdumiewający widok, gdy jadących obok siebie widzimy Araba, ortodoksyjnego Żyda z długimi pejsami, a tuż obok nich stoi Azjata. Zdziwienie jednak szybko jest zastąpione przez poczucie bezpieczeństwa i pewności, że nikt nie będzie nikogo dyskryminował ze względu na żadną z powyższych cech. Oprócz wyznań i języków różnorodność przejawia się także w stylu bycia. Każda z osób jest dla siebie swoim własnym modelem, z własnym sposobem ubierania się, poruszania się czy mówienia.

W kwestii ludzi, trzeba wyraźnie podkreślić, że wbrew angielskiemu konserwatyzmowi, Londyn jest miejscem przyjaznym homoseksualistom, jeśli nie wręcz promującym ich. Takie pary mogą być tu celebrytami, takie pary kreują modę i dla mieszkańców należy to do porządku dziennego. W przeciwieństwie do Polski, czy większości krajów i miast wschodniej Europy, w Londynie widok całujących się ze sobą mężczyzn lub kobiet nie jest w miejscu publicznym niczym niezwykłym.

Stolica Anglii, jako miasto wielomilionowe, ma świetnie rozwiązany problem komunikacji. Do ścisłego centrum wjeżdżać mogą wyłącznie taksówki i autobusy miejskie, co znacznie usprawnia ruch i w praktyce likwiduje korki. Jednakże oprócz zamknięcia centrum, władze miasta udostępniają na ulicach rowery, które każdy może wypożyczyć kiedy tylko zapragnie. Trzeba też oczywiście podkreślić w tym miejscu rolę londyńskiego metra (w którym nierzadko można spotkać przebiegającego szczura). W dodatku, dla pasażerów znajdują się przy wejściu broszury z mapą miasta z naniesionymi na niej liniami metra i oznaczonymi najważniejszymi zabytkami, co niezwykle ułatwia przemieszczanie się po mieście.

Miasto o każdej porze dnia i nocy jest czyste. Szczęśliwie nie ma potrzeby uprawiania slalomu pomiędzy psimi kupami, a w zasadzie nie zdarza się, by rowery stały na ulicy blokując przejście. Dodatkowo przy każdej ulicy znajduje się tablica z mapą dzielnicy, w której się znajdujemy – nie można się zgubić!

Szczególnie ciekawie rozwiązana jest kwestia zakupów w sklepach z artykułami domowymi. Zamiast wózków znajdują się tam magnesy w kształcie kosza na zakupy, a przy każdym produkcie są małe magnesy ze zdjęciem tego produktu. Aby nie nosić wszystkich rzeczy wystarczy doczepić zdjęcie do magnesu, a po zakupie obsługa zapakuje nam wybrane produkty.

Londyn pomimo tempa życia, zgiełku ulicznego i mimo wszystko wielu samochodów, jest bardzo zielony. Znajduje się tam wiele parków, gdzie co chwilę mijamy ludzi uprawiających bieganie, starsze pary siedzące na ławeczkach i czytające książki, bądź rodziny z dziećmi karmiącymi przymilające się wiewiórki.

W okresie świątecznym, kiedy miałem okazję tam być, miasto było pięknie przystrojone, na ulicach powstały świąteczne jarmarki. I nikomu nie przeszkadzał stragan na ulicy, ludzie raczej zastanawiali się, jakie misternie wykonane prezenty można tam kupić dla najbliższych. Żeby jednak nie wszystko było takie piękne i różowe trzeba niestety mieć spory portfel, jeżeli planujemy tam dłuższy pobyt. A, no i trzeba uważać na podwójne krany – w jednej chwili parzymy sobie jedną rękę i mrozimy drugą…







 
 Bogdan Dzudzewicz

Komentarze (0)

Zapisz się do kanału RRS tego komentarza

Pokaż/Ukryj Komentarze

Napisz komentarz

pomniejsz | powiększ obszar

Poprawiony: poniedziałek, 21 lutego 2011 18:54