Prawda wiedzie na manowce (ale kłamać to trzeba umieć)
Krzysztof Nawratek   
sobota, 12 lutego 2011

Woda występuje tylko w stanie płynnym i stałym.

Fałsz.

Woda występuje w stanie płynnym i stałym.

Prawda. Tylko, że niekompletna, a więc potencjalnie bezużyteczna...




Czy wartość wszystkich rzeczy nie na tym polega, że są one fałszywe? Czy właśnie skłamywanie i czynienie fałszem, wkładanie sensu nie jest wartością, sensem, celem?

- czytam cytat z Friedricha Nietzsche w najnowszej książce Jacka Dukaja. Dukaj już w „Lodzie” ujawnił fascynację kłamstwem jako kreacją. W porównaniu z niekompletną prawdą (jak ta powyżej) kłamstwo rzeczywiście wydaje się znacznie ciekawsze. I prawdopodobnie znacznie bardziej pożyteczne. To rada, którą Harold Bloom daje słabemu podmiotowi – skłam się. Udaj, że jesteś potężny. Nie tylko inni uwierzą, ale i ty uwierzysz. I rzeczywiście zaistniejesz.

Od kilku dni jestem w Polsce. Smutne, nijakie Katowice, smutna, umierająca Łódź. W Katowicach właśnie wyburzono brutalistyczny dworzec (precz z KoMuNom!) by zrobić miejsce dla nowej galerii handlowej (ThereIsNoAlternative). Chyba nikt z katowickich decydentów nie był ostatnio w Poznaniu by zobaczyć jak malowniczo umiera centrum miasta.

Nie, wróć – centrum Katowic nie może chyba umrzeć po raz kolejny?

Miasto się cieszy, bo przeszło do drugiej rundy konkursu ESK z hasłem „Katowice Miasto Ogrodów”. Politycy i urzędnicy w ciemnych garniakach w okolicach Urzędu Wojewódzkiego z zaciętymi twarzami umiejętnie omijają psie kupy.

Z Katowic do Warszawy pociąg jedzie dwie i pół godziny. Do Łodzi cztery. Polska przez okno pociągu TLK niewiele zmieniła się przez ostatnie dziesięć lat. Wagon którym jechałem jest chyba starszy ode mnie. Buty kleją się do podłogi, a z foteli unosi się kurz.

Łódź odpadła w pierwszej rundzie starań o ESK, dziś sprzedaje się jako Łódź Kreatywna | Miasto Innowacji. Chciałem się dowiedzieć co to znaczy, ale nikt w zasadzie nie wie.

Opuszczonych fabryk nawet nie trzeba wyburzać – za chwilę zawalą się same. Władze właśnie postanowiły całkowicie uwolnić rynek nieruchomości na Piotrkowskiej – good luck! Gdybym nie bał się, że powiem coś wrednego, mógłbym wybrać się na spotkanie promujące integrację łódzkiej klasy kreatywnej. Jak napisał kiedyś komentator na moim blogu – klasa kreatywna to ludzie, którzy piszą książki, a nie ci, którzy je czytają. Kreacja to produkcja, klasa kreatywna to proletariat kognitywnego kapitalizmu, proletariat, któremu się wydaje, że jest równy (albo i lepszy) tym, co go wynajmują do pracy. Smutny śmiech.

Ja nie mam problemu z kłamstwem. Wszyscy kłamiemy, skłamujemy się by przeżyć, by nadać swemu życiu choć odrobinę sensu i znaczenia. Miasta próbują robić to samo – zamiast dofinansować przedszkole lub dom opieki, lepiej wydać pieniądze na tworzenie 'strategii marki'.

Polacy skłamują się na równoprawnych obywateli Uni Europejskiej, Łódź czy Katowice chcą się skłamać w Barcelonę czy Florencję, Warszawa udaje, że jest Berlinem (tak, złośliwie wymieniam miasta na krawędzi bankructwa). Nie z tym mam problem.

Kłamstwo jest OK. Ale kłamstwo to działalność prawdziwie kreatywna, to sztuka. Nie umiecie spojrzeć na siebie uczciwie i po katolicku, 'w prawdzie', to przynajmniej nauczcie się dobrze kłamać.

Krzysztof Nawratek

Komentarze (0)

Zapisz się do kanału RRS tego komentarza

Pokaż/Ukryj Komentarze

Napisz komentarz

pomniejsz | powiększ obszar

Poprawiony: sobota, 12 lutego 2011 14:42