Nie/cykliczny nie/satyryczny, nie/obiektywny nie/tygodnik*
Krzysztof Ulas   
poniedziałek, 31 sierpnia 2009
Wydarzenia tego tygodnia mogą sprawić, że wybuchnie to i owo. Fot. Krzysztof Ulas
Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE MicrosoftInternetExplorer4 Działo się w tym tygodniu, oj działo. Zresztą dziać się będzie się jeszcze niejedno. Ogólnie nerwów i złości było co nie miara, choć niektórzy uznają, że warto było sobie ciśnienie podnieść. Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE MicrosoftInternetExplorer4

 

Tramino. Piierwszy trwamwaj na...papierze. Źródło: Materiały prasowe MPK
Mamy nowe tramwaje. Na papierze co prawda, ale za to ładne. MPK wywaliło z przetargu Cegielskiego bo firma z wieloletnimi tradycjami w produkcji tramwajów się nie nadaje. Było postępowanie ofertowe, była zażarta rywalizacja, wygrała propozycja...najdroższa. Solaris jeszcze tramwajami się nie zajmował, ale co tam. Na papierze ładnie to wygląda. Nawet wizualizacja z drzewami zrobiona. W połowie 2011 roku na nasze szyny trafi... prototyp. Bardzo śmieszne, zamiast postawić na sprawdzone technologie, MPK zdecydowało się na zakup czegoś czego nie ma. Termin realizacji jest oczywiście obarczony „jeśli”. Jeśli nikt nie złoży protestu. Pokażcie mi przetarg bez protestu. Jak można to się go składa. Ciekawe czy wzorem Siemensowych bubli te od Solarisa też  będą miały klimatyzację. W Siemensach jest, ale się jej nie uruchamia bo... za drogo wychodzi. Było nie kupować wyszłoby jeszcze taniej. MPK ma ogólnie sentyment do literki S. Siemens, Solaris i „spieprzaj dziadu” dla polskiej firmy, która potrzebuje pomocy.

 

 

Radio Head dał czadu. Fot. Materiały prasowe festivalu Malta
Mieliśmy koncert jakich mało. Muzyczne wydarzenie roku, bilety relatywnie tanie, i kubki ze skrobii, które w ostatecznym rozrachunku więcej szkody niż pożytku środowisku przynoszą. Cytadelę na tydzień zamknęli, skutecznie uniemożliwiając poznaniakom wypoczynek i rekreację. Żeby oni jeszcze coś poza hałasem z tego mieli, ale gdzie tam. Nawet trawę 35 tysięczny tłum wydeptał. Zresztą nie była to jedyna gwiazda światowego formatu jaka ostatnio zawitała do Poznania. Z okazji otwarcia mistrzostw wioślarskich zajechał sam Armin van Bureen. Dj jakich mało, mistrz techniawki. Miasto na ceremonię otwarcia imprezy wybrało dyskotekę i radosne „umpa, umpa”. Szkoda tylko, że zwierzaki w zoo i okoliczni mieszkańcy znowu musieli spędzić wieczór na „głupim Jasiu”. Co tam zoo i ludzie skoro jest imprezaaaaa. Zresztą malowanie trawy na zielono przed mistrzostwami było cokolwiek spóźnione. Zieleń na Malcie, zaniedbana przez lata z dnia na dzień nie wypiękniała. Wręcz żywopłot zgłupiał jak go nagle przycięli i wygląda jak sterta badyli. Przy okazji trzciniaki stały się bezdomne. Wywalili przybrzeżne zarośla, ale dlaczego? Nie wiadomo. Biedne ptaki ładnie śpiewały co rano, to maja za swoje. Było siedzieć cicho i nie wracać na siebie uwagi.

 

 

Tu na razie jest śmietnisko, ale będzie (?) Wechcie blisko. Fot. Lesław Rachwał
Prezydent Poznania liczy pieniądze. Liczy niezbyt udolnie bo przeliczył się o parę ładnych baniek. Na Ratajach wyszło mu 100 milionów złotych za teren Dariusza Wechty, a tymczasem przypominam miłościwie nam panującemu, że teren jest jeszcze pod zieleń przeznaczony. Trochę zmienia to postać rzeczy bo cena za metr wychodzi z dwoma zerami po cyferce, a nie z trzema. Radni oburzeni wstrzymaniem prac nad planem miejscowym stanęli murem za Ratajami. Są dwie możliwości. Zrobią to konsekwentnie i do końca, czyniąc coś konkretnego dla Poznaniaków, albo poburczą, poburczą, PiS się wstrzyma od głosu, a PO da się jakoś udobruchać. Miejmy nadzieję, że jednak to pierwsze. Prezydent stawiając dewelopera na uprzywilejowanej pozycji argumentuje, że teraz wyrównał szanse. No pewnie, że tak. W końcu biedy, stłamszony Dariusz Wechta potrzebował takiego właśnie impulsu by łzami wdzięczności się zalewając, siąść z mieszkańcami Rataj i pójść im na rękę. Pan Wechta kupując teren wiedział, że od 40 lat bez mała jest to ziemia przeznaczona pod park i rekreację. Łzy zatem krokodyle, przyznać wypadałoby, że się myk nie udał i odpuścić.

 

 

Jakby tu zbytnio nie zamoczyć futerka, a myszkę zjeść? Fot. Krzysztof Ulas
Gwoździem programu na ten tydzień była komisja polityki przestrzennej. Radni dyskutowali o Sołaczu. Prezydent jak już dosiądzie swojego „pieniążkowego” konika to nawet bez siodła ujeżdża go z gracją. Tym razem kłód pod nogi anarchiści ,siedzący jak trusie w ławeczkach, mu nie rzucali. Sala była pełna, a Prezydent z pasją tłumaczył, że rozwiązanie jest kompromisowe, optymalne i kasy miejskiej nie wydrenuje. Co do kompromisu i optymalizacji to bym ostrożnie słowa dobierał. 80% mieszkańców Sołacza chce zieleni i rekreacji, 20% nie widzi nic zdrożnego w zabudowie. Ujmowanie się za mniejszością jest czynem szlachetnym, ale nie popadajmy w paranoję. Pan Aumiller, przedstawiciel Echo Investment zatrwożony jest krzaczorami na spornych działkach. To wasze krzaki drodzy Państwo. Uporządkujcie ten bajzel, to wasz obowiązek. Ostatecznie skończyło się na niczym, a za dwa tygodnie temat wróci jak bumerang. Sytuacja identyczna jak na Ratajach, retoryka ta sama. Kupując teren pod rekreację, inwestor szaty rozdziela i krzywdę swoją obnaża. To, że udało się Piotrowi Voelkelowi zarobić nad Wartą nie znaczy, że obowiązkiem miasta jest dawać się robić w konia za każdym razem.

 

 

Lech gra z różnym skutkiem. Niezbyt równo. Ciężko przewidzieć co odstawi tym razem. Fot. Krzysztof Ulas
Nasza rodzima piłkarska drużyna radzi sobie mniej coraz. Lech, ósma siła Ekstraklasy (ósma ?!? dopiero co była trzecia!), najpierw po zwycięstwie nad Brugge pogłaskana została po głowie, potem po przegranej dostali porządnego kopa. Peszko głupią kartkę dostał zawołali jedni, do luftu grali, krzyczeli inni, a także ci sami. Lech wziął i przegrał w Belgii mecz o awans do rozgrywek grupowych. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Najgorsze co Lech mógł zrobić, już wykonał. Zwolnił Smudę, sprzedał Murawskiego, teraz trzeba sobie radzić z tym co jest, a jest wcale nie tak źle jak to się maluje. W Polsce dziennikarze sportowi często wykazują się mentalnością kibiców Małysza. Jak jest dobrze, to chwalimy, jak się coś posypie to gromy z jasnego nieba lecą.

 

 

Biedne dziecko. Padło ofiarą niekompetencji i niekonsekwencji.
My-Poznaniacy zapytali Marszałka o to kto właściwie zajmuje się monitoringiem hałasu F16. Efy już latają i robią Rajwach nie z tej ziemi. Stowarzyszenie wystąpiło też do ministerstwa ochrony środowiska o uznanie za stronę w postępowaniu dotyczącym monitoringu. Ludzie marszałka myśleli, że już jest wszystko załatwione. Ot psikus i nie jest. Jak już przy samorządzie jesteśmy. Wojewoda dostał podwyżkę. Jest kryzys to fakt, ale w końcu od lat mu nie dodawali pieniążków. Pod lupą też diety i wyjazdy się znalazły. Oszczędności oszczędnościami, ale waloryzacja być musi.

 

 

Tak to wyglądało w lutym. Teraz już stoi. Fotografia niebawem. Fot. Krzysztof Ulas
Na koniec „Dwór Marcelin”. Sap Property wyłazi ze skóry by budować dalej. Wyrokiem sądu, który jednak nie jest prawomocny ma dowiedzione, że pierwsza budowa była jednym wielkim wałkiem, ale nie poddaje się. Inwestor złożył apelację, a sprawa jest w toku. Nic to, że na wielkiej rurze od cieplika z lat 70 budować będzie. Stowarzyszenie My-Poznaniacy złożyło odwołanie do SKO w sprawie wydania warunków zabudowy dla kolejnych domów. Będziemy informować o postępach, lub ich braku.

 

* Nie/potrzebne skreślić

Tekst przy współpracy w serwisem www.aglomeracja.pl napisał Krzysztof Ulas

Komentarze (0)

Zapisz się do kanału RRS tego komentarza

Pokaż/Ukryj Komentarze

Napisz komentarz

pomniejsz | powiększ obszar

Poprawiony: piątek, 27 sierpnia 2010 17:59