Nie/cykliczny nie/satyryczny, nie/obiektywny nie/tygodnik*
Krzysztof Ulas   
poniedziałek, 07 września 2009
Image
Na szczęście do ostrego strzelania nie doszło, choć czasami niewiele brakowało. Fot. Krzysztof Ulas
Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE MicrosoftInternetExplorer4 Tydzień 36 Roku Pańskiego 2009 przeleciał niczym puszka z bombardy wystrzelona. Huku za dużo nie było, ale temperatura podnosiła się chwilami znacznie. Na niedobór emocji narzekać więc nie mogliśmy, wiele starych spraw niezałatwionych do dziś, ciągnęło się niczym psy wygłodniałe za konduktem żałobnym.

Pod koniec ubiegłego i na początku bieżącego tygodnia gruchnęła wieść, że prawdopodobnie część tramwajów stanie się bezdomna, czyli będzie musiała parkować w nocy poza zajezdnią. Miasto sprzedało bowiem obiekt przy Gajowej, a nowa zajezdnia na Franowie nie powstanie na czas. Jeśli MPK nie dogada się z inwestorem, który kupił starą zajezdnię, część taboru będzie oczekiwać świtu pod gołym niebem. Pociągnie to za sobą dodatkowe koszty na ochronę i remonty. Sprzęt niegarażowany psuje się bowiem o wiele szybciej.

 

Image
Prezes Tulibacki ma się co uwijać. Jest co prostować. Fot. Krzysztof Ulas
Zresztą to nie jedyna niesympatyczna rzecz, w jaką prezes Tulibacki się zamotał. W czwartek dowiedzieliśmy się, że historyczny Dom Tramwajarza idzie pod młotek. Wojciech Tulibacki przekonał najpierw fundację „Pomost” do przekazania budynku MPK, które miało go wyremontować. Kiedy fundacja opuściła pomieszczenia, została jej wypowiedziana umowa, a naszego przewoźnika nie było stać na nowe stawki dzierżawy. Związkowcy czują się oszukani, bowiem miasto już w 2000 roku obiecało im przekazać część budynku. Co dalej? Ogłoszono przetarg na najemcę, wynik na jesieni.

 

Mamy najdroższy aeroklub na świecie. Gdzie? W Poznaniu-Krzesinach drodzy Państwo. Taką informację podał mediom anonimowy generał lotnictwa. Zakupione od Amerykanów F16 są wciąż nie w pełni uzbrojone i jako takie nie nadają się do wprowadzenia na pole walki, co najmniej do 2013 roku. Przyczyną jest niekompletny system do obsługi radioelektronicznej walki. Strona polska zamówiła niestandardową konfigurację systemu. Dlatego do dnia dzisiejszego mamy tylko cząstkę z całości. Całe szczęście, że udało się zamontować system detekcji przyjaciel-wróg. Nie jest to jedyny problem nadziei polskiego lotnictwa. Mimo długich rozmów, w dalszym ciągu nie możemy wyegzekwować od Amerykanów zamontowania w rakietach systemu samolikwidacji. Mamy zbyt małe poligony, by pracować na sprzęcie, który poleci i spadnie lub, co gorsza, eksploduje poza terenem ćwiczeń. Jeśli dodamy do tego problemy kadrowe, trudności ze stworzeniem kompleksowego programu szkolenia techników i brak nowoczesnego samolotu szkoleniowo-bojowego, z zakupu niezwyciężonych myśliwców robi się farsa. Bardzo głośna rzekłbym.

 

Image
NIedługo w biletomatach doładujemy Komkartę. Fot. Dariusz Kaczyński
Zarząd Transportu Miejskiego zapowiada podwyżki cen biletów tramwajowych i autobusowych. W szczegóły się nie wdaje bowiem kwestia ta jest konsultowana. Poznańscy radni też w szczegóły nie wchodzą bowiem PO opóźnia cały temat, ci z opozycji zaś… nie dostali nic co mogliby zaopiniować.  Metoda znana i sprawdzona. Najpierw przekonać Platformę, a potem niech się opozycja wydziera, i tak nic nie wskóra. Podwyżki jednak będą, co z tego, że nie w tym roku. Wojciech Kręglewski otwarcie deklaruje, że chce się z obietnicy wywiązać, ale czy to w grudniu czy też w styczniu ceny podniosą, różnica mała. By być sprawiedliwym ZTM ma kilka ciekawych pomysłów. Jak choćby grupowe 48 godzinne bilety weekendowe. Po podwyżce za 15 minut mamy zapłacić 2,40, za półgodzinny bilet z kolei 3 złote. Przedstawiciele Zarządu argumentują, że lepiej podnosić ceny co roku o małą kwotę niż walnąć raz na kilka lat dużą podwyżkę.

 

 

Image
Elektrociepłownia w Karolinie z lotu satelity. Źródło: google maps
Image
Oczyszczalnia i elektrociepłownia leżą bardzo blisko siebie. Źródło: google maps

 

Konsultowaliśmy spalarnię. Przybyli tłumnie ludzie zawiedli się srodze. Zamiast pytania ich o zdanie co do lokalizacji spalarni zaserwowano im cykl wykładów o tym, jakie dobrodziejstwa ze sobą niesie Zakład Termicznego  Przetwarzania Odpadów Komunalnych, w skrócie ZTPOK. Ładna nazwa, skrót też prześliczny, choć nad całością unosi się letki smrodek absurdu. W tej chwili wiele gospodarstw domowych robi za sortownie. Segregując śmieci, myjąc kubki (bynajmniej nie z altruizmu, a po to by nie śmierdziało z worka) przyczyniamy się walnie do coraz większego odzysku. Kasa domowa też oddycha lżej, bo odbiór szkła i plastików jest bezpłatny. Jeśli postawimy wielką spalarnię, będzie ona musiała dostawać materiał do przetworzenia. Inaczej na siebie nie zarobi. W ten sposób odejdziemy od segregacji na rzecz walenia wszystkiego, jak leci, do kotła. Skończą się darmowe obiady, nikt nie będzie sobie głowy recyklingiem zawracał, a ceny wywozu śmieci poszybują  w górę. Ustawa nakazuje by rozważać alternatywne lokalizacje. No to były dwie: na terenie elektrociepłowni Karolin i na terenie oczyszczalni ścieków, która leży po drugiej stronie ulicy. Jak już jesteśmy po tej drugiej stronie to nadmienić trzeba, że ostatnio śmierdziało stamtąd okrutnie. Coś się popsuło i dlatego podwyżki za wodę dostaliśmy. W końcu naprawa kosztuje. Kiedy były rozmowy o lokalizacji oczyszczalni mieszkańcy byli zapewniani, że nic nie będą czuć. Teraz już w nieszkodliwą spalarnię nie wierzą. Zwłaszcza, że na pytanie, co z dojazdem do gminy Czerwonak, nikt w tej chwili nie chce odpowiedzieć. W każdym bądź razie po wtorkowej awanturze wiceprezydent Kruszyński zawiesił postępowanie w sprawie oceny oddziaływania inwestycji na środowisko. Mają powstać alternatywne lokalizacje, a społeczeństwo ma mieć wpływ na wybór najlepszej. Kto wie, może doczekamy wreszcie czegoś co będzie można nazwać konsultacjami.

ZDM z końcem wakacji rozkopał pół miasta. Czyżby z żalu za minionym urlopem? O wiele ciekawiej brzmi jednak obietnica usuwania słupów z dróg rowerowych. Teraz w wielu miejscach można dostać nagłej, acz łagodnej cholery. Idiotyzmów na ścieżkach dla jednośladów jest co niemiara. Zupełnie jakby tworzone były zza biurka. Jak już przy Zarządzie Dróg Miejskich jesteśmy. Środowe spotkanie rowerowego zespołu konsultacyjnego zakończyło się awanturą. Panowie Billert i Bayer, którzy zaszczycili nas swoją obecnością, nasłuchali się, oj nasłuchali. Z uporem maniaków powtarzali zaklęcie: nie, nie, nie bo nie. Szczytem głupoty jest kierowanie do konsultacji ulicy Szamarzewskiego. Tam już idzie przetarg. Panowie z ZDMu nie wiedzieli nawet, co przynieśli, a przytargali ze sobą nie ten projekt. Maniacki upór panuje też przy rodzaju nawierzchni. Rowerzyści nie chcą kostki? Musi jacyś głupi, przeca kostka fajna jest. Owszem, wsiąka w nią ładnie deszczyk, ale na tym kończy się jej krótka zaiste lista zalet. Trzęsie, stawia opory, rozłazi się i zachęca pieszych do chodzenia gdzie ich nie chcą. W czerwcu rowerzyści uznali, że w kwestii Przybyszewskiego dogadali się z miłościwie nam panującym ZDMem. Powiedzieli wtedy z grubsza: róbcie co chcecie byle nie było nakazu jazdy po tym i rowerzysta będzie miał wybór: chodnik, jezdnia, albo nieudany trakt rowerowo-pieszy. Naczelnicy kiwnęli głowami, po czym za miesiąc jakoby rozmowy tej nie było i tak w kółko Macieju. Idzie październik, a my wciąż gadamy o tym samym. Rowerzyści dostali opaski odblaskowe. Pewnie po to, żeby jak pojadą Szamarzewskiego mieć jakieś szanse przeżycia w starciu i infrastrukturalnym bublem serwowanym przez „fachowców”.

 

Image
Czy wreszcie powstanie tutaj park? Fot. Lesław Rachwał
Prezydent Miasta Poznania Ryszard Grobelny żyje w innej czasoprzestrzeni. Obiecał, że do piątku powie, co się w sprawie Parku Rataje postanowi, jest sobota, a jego biuro nie widzi problemu i twierdzi, że decyzja jest, ale nie powiedzą jaka. Dyrektor MPU, Dorota Janus też wody w usta nabrała i poszła na urlop. Jej zastępca nie wie, o co chodzi i też o niczym nie został poinformowany. Cyrk? Ależ nie to Poznań noł hau, hau. Psy szczekają, karawana idzie, Dariusz Wechta chce budować i jak tak dalej pójdzie dopnie swego. Na ironię zakrawa to, że prywatny właściciel na pobliskim terenie został zmuszony do odsprzedaży miastu gruntów po cenie działki rolnej po tym, jak nie dostał warunków zabudowy. Podatek naliczono mu jak za działkę budowlaną. Czyli, okazuje się można brzydko się bawić, ale nie z każdym.

 

 

Image
Piękna panna Bujakiewicz dla odmiany na Sołaczu chce zamieszkać? Fot. Krzysztof Ulas
Na sam koniec krótka informacja. Na Instytucie Stomatologii Kasia Bujakiewicz wisi. Nie truchło jej, ale popiersie na wielkim plakacie. Słynna aktorka mieszkaniowa (w końcu większość ról w mieszkaniach odgrywa). Uśmiechnięta panna Bujakiewicz reklamuje… siedlisko w sąsiedztwie Parku Sołackiego. Czyżby klamka już zapadła, a komisja przestrzenna i rada miasta to tylko takie polityczne „pitu,pitu”? Co na to Panowie Przewodniczący obu ciał? Miejmy nadzieję, że społeczeństwo jeszcze coś do gadania ma, ale sprawdzimy to, Komentarz Panów przewodniczących byłby bardzo nerwy kojący. Uspokajam zdenerwowanych. Reklama tyczy się apartamentów zlokalizowanych przy ulicy Kościelnej. Jednak zakusy na Sołacz trwają. Druga część batalii o plan miejscowy w środę.

 

Serwis powstał przy współpracy ze stroną: www.aglomeracja.pl

Mapki pochodzą z google maps, fot. biletomatu Dariusz Kaczyński, reszta zdjęć Krzysztof Ulas

Krzysztof Ulas

* Nie/potrzebne skreślić

Komentarze (0)

Zapisz się do kanału RRS tego komentarza

Pokaż/Ukryj Komentarze

Napisz komentarz

pomniejsz | powiększ obszar

Poprawiony: piątek, 27 sierpnia 2010 17:59