Nie/cykliczny nie/satyryczny, nie/obiektywny nie/tygodnik*
Krzysztof Ulas   
poniedziałek, 16 listopada 2009
Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE MicrosoftInternetExplorer4

Image
Rewitalizacja? Tylko od przodu, reszta bez zmian.
Dawnom nie pisał, nie śmiał się i nie zabawiał gawiedzi. Wiedząc, że tak będzie, uprzedzałem o niecykliczności. Cóż, czasu upłynęło trochę, toteż mniej składnie dziś będzie, a tematy od Sasa do lasa mogą skakać. Powiedzmy sobie szczerze, działo się wiele. Sporo krzyków, szarpaniny i nerwówki niektórzy z nas doświadczyli. Trupów nie było, a to dobrze, bo już nie te czasy, że się truchła w gnojówce tapiało. Przyszło nowe i gnojówkę zostawia się dla przeciwników politycznych.

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE MicrosoftInternetExplorer4

Ceglarz chwieje się nad grobem, a lwia część jego zarządców patrzy jeno, jakby tu go najkorzystniej sprzedać. Kilka ładnych hektarów ma pójść pod deweloperkę. HCP myśli o zbyciu terenów, które już mu są niepotrzebne. Wygląda to na racjonalne, ale nie do końca tak jest. Potem sam siebie opędzluje jakiemuś inwestorowi, który kupi hał hał i wywiezie to zagramanicę. Że wymyślam i plotę bzdury? No to se przypomnijcie co było z fabryką akumulatorów okrętowych, którą kupił Hiszpan. Jest już dawno w tym pięknym kraju. Technologia i maszyny wywiezione, tylko ludzie jacyś tacy… bez pracy. No dobra, ale wracając do tematu. Prezes Lazurko był w Brazylii. Przywiózł stamtąd fantasmagorie o metrze. Pismaki od razu nagłówki wielkie wysmażyły i tak poszło w świat, że będziemy wagony metra robić do Brazylii. Tylko, potem, małym drukiem, napisano, że to jeszcze trzeba wygrać przetarg. Ja do teraz nadziwić się nie mogę jak MPK zrobiło, że Cegielski był za kiepski żeby do przetargu stanąć, a Solaris, nie mając żadnego doświadczenia w tramwajach mógł wygrać. Zresztą fabryka z Bolechowa łapę chciałaby położyć na HCP i się tak nieśmiało umizguje kooperacją. Pracownicy Cegielskiego protestowali bardzo ochoczo, ale powiem wam coś Drodzy Państwo. Za późno to wszystko. Było po ulicach łazić jak wyprzedawali nasze huty i resztę przemysłu. Teraz to już jest pozamiatane.

MPK kupiło nowe autobusy, testowe biletomaty pokazało. „Uwaga, drzwi zamykają się”, mówi do mnie Pani z głośnika. Wygłasza tę kwestię, co prawda, zanim jeszcze na dobre się otworzą, ale niech jej będzie. Wrota reagują ospale, rozsuwają się pomału i stojąc za blisko autobusu trzeba uważać, żeby nie dostać nimi w kalafę. Siedzeń mniej, ale biletomat za to ma czym oddychać i jest gdzie stanąć. Słowem jest inaczej, niekoniecznie gorzej, mogło być lepiej. Autobus stoi w tym samym korku co samochód, tramwaj niekoniecznie.

 

Image
Uwaząj, bo zje kasę, a biletu nie da...
Zostańmy jednak, jeszcze przez chwilę,  przy tematach komunikacji publicznej. Zarząd Transportu Miejskiego, postanowił porobić sobie jajca z pasażerów. Co więcej, wtórują mu radni PO, zarzekający się, że podwyżki biletów nie będzie. Formalnie bilet nie zdrożeje, ale z 15 minut jego wartość spadnie do… 10. W związku z powyższym jego cena pójdzie w górę, mimo, że stanie w miejscu. Podział miasta na strefy komunikacyjne, pociągnie za sobą, z kolei, podwyżkę cen sieciówek. Słowem, bilety będą droższe, niezależnie jakby tę prawdę podać. Podsumowanie działalności ZTM jest dość smutne. Organizacja ta, nie wie ile, jakich biletów ma w sieci sprzedaży, nie może (lub nie umie) skontrolować wycofania danej serii z obiegu, co więcej genialne pomysły dziennikarze podsuwać muszą. Tą błyskotliwą myślą jest sposób na rozładowanie tłoku na trasie pestki. Tadam, dziennikarze Głosu Wielkopolskiego wymyślili, że należy tego dokonać poprzez… zwiększenie liczby kursujących tam pojazdów szynowych. Brawo, tytani myśli powszedniej, zawstydziliście nie tylko dyrektora ZTMu, ale też Turbodymomena. Znajdźcie lepiej sposób na zwiększenie przepustowości skrzyżowania na „teatralce”, to pogadamy. W razie jakby nikt z dziennikarzy nie podpowiedział, spiesznie donoszę: jak jest wilgoć w powietrzu kupony na przejazd w biletomatach się zawieszają. Znam gościa, który 10 złotych tak stracił. Z tego co wiem, zgłosił to i został kompletnie zignorowany przez organ zarządzający tymi urządzeniami.

 

 

Image
ZDM traktuje rowerzystów jak piąte koło u wozu. Niestety.
Jak już przy zarządach jesteśmy. Mamy jeszcze jeden, który od tego pierwszego wcale nie jest lepszy. Mowa tu o Zarządzie Dróg Miejskich. Ten z kolei rozkopał na jesieni ulicę Żeromskiego i zakorkował całe miasto. Panowie drogowcy powołali Rowerowy Zespół Konsultacyjny, który właściwie mają w głębokim poważaniu. Z tych spotkań nic nie wynika, a pokazać jakiś uwzględniony postulat, bardzo ciężko. Właściwie trudno oprzeć się wrażeniu, że zespół jest jeszcze po to, żeby to rowerzyści go zerwali. Ot taka PRowska zagrywka, która nie wyszła, ale żeby mieć czyste ręce, to nie inicjatorzy ją zakończą. Macie Państwo, rzeszę chętnych do pomocy rowerzystów, ale jak sprawa wykracza poza zwykłe pozoranctwo, reagujecie alergicznie. Jako rowerzysta, stwierdzam ponownie: jestem gotów do kontynuowania współpracy, ale jako partner, nie jako gówniarz, którego usadza się w oślej ławce.

 

 

Image
Nie znasz dnia ani godziny, kiedy Twoje ulubione drzewo zeźre specustawa.
To teraz, żeby się trochę zrelaksować, pogadajmy o sporcie. Pominąwszy senność reprezentacji Rumunii i bezsenność „Franza”, firma, która robi kopułę na Bułgarskiej kima aż miło. To co miało być zakończone we wrześniu, nadal jest w powijakach. Pojawiły się spekulacje, że wykonawca celowo opóźnia prace, bo Lechowi nie wyszło wspólne przedsięwzięcie sportowe z PBG. Prezydent Miasta Poznania zapowiada wystąpienie o odszkodowanie, a stadionu jak nie było, tak nie ma. Może to, po trosze, dlatego, że Lech gra beznadziejnie. Bez ikry, niemrawo, jakby od niechcenia. Trener Zieliński, pewnie już walizki spakował, w pół roku świetnie działający zespół, stał się zbieraniną kopaczy. Jednak Euro 2012 i jego specustawa przyczynią się do wycinki kilkuset drzew. Z jednej strony, można potem nowe posadzić, ale minie 50 albo 100 lat, zanim będzie z nich taki pożytek jak z wyrżniętych. Z drugiej, szkoda tak bezmyślnie rżnąć wszystko co pod topór wpadnie.

 

Wracając do prezydenta. Ryszard Grobelny idzie na całość. Zadłuża Poznań na ponad miliard złotych. Kasy potrzeba na wiadukt donikąd na Bukowskiej, na stadion, którego rozbudowy, zasadnicza część winna zakończyć się już dawno temu, no i na linię tramwajową na Franowo. Z tą linią też jest ciekawie. Ludzie narzekają, że omija ona większość osiedli. Żeby dostać się do przystanków, trzeba będzie drałować spory kawał. Może i tak, ale za to do Ikei i M1 będzie bliżej. Magistrat spodziewa się mniejszych wpływów z podatków, a także upadku koncepcji podwyżek cen biletów. Prezydent Poznania zapowiada spore nakłady na kulturę i sport. Kilkadziesiąt milionów złotych pójdzie między innymi na CK Zamek, Bibliotekę Raczyńskich i budowę Interaktywnego Centrum Historii Ostrowa Tumskiego, no i kupa ziemi przy Malcie zmieni się w Termy.

Na koniec, coby nie przynudzać po długiej nieobecności, dodam tylko, że we wtorek uważać należy na ceny za parkowanie w strefie. Miasto niezbyt energicznie zachęca do jazdy komunikacją publiczną, woli zniechęcać do samochodu. 

Krzysztof Ulas

* NIE/potrzebne skreślić

Komentarze (0)

Zapisz się do kanału RRS tego komentarza

Pokaż/Ukryj Komentarze

Napisz komentarz

pomniejsz | powiększ obszar

Poprawiony: piątek, 27 sierpnia 2010 18:00