Nie płać podwójnie za przemieszczanie się po mieście!
Najwyższa Izba Kontroli   
środa, 18 sierpnia 2010

Miasto (gmina) ma udział w przychodach z podatku PIT w wysokości 36,74 %. Między innymi z tych pieniędzy, zgodnie z ustawą o samorządzie gminnym, ma zaspokajać zbiorowe potrzeby wspólnoty. Jedną z nich jest przemieszczanie się. Gmina w celu zaspokajania tej potrzeby ma realizować zadania związane z gminnymi drogami, ulicami, mostami oraz lokalnym transportem zbiorowym.

Logiczne wydawać by się mogło takie rozdzielanie środków z budżetu, by tę potrzebę  zaspokajać w najbardziej efektywny i ekonomiczny sposób  – czyli poprzez komunikację zbiorową. Obecne działania samorządów nigdy nie nadążą za wzrostem intensywności ruchu drogowego, gdyż następuje sprzężenie zwrotne i wraz ze wzrostem długości dróg wzrasta liczba aut - to jest błędne koło i ślepa uliczka.

Domagam się od prezydenta miasta, by nie zmuszał mnie do ponoszenia  dodatkowych wydatków na auto, paliwo, ubezpieczenie. Zapłaciłem już za to, by moja potrzeba była realizowana. Chcę moje własne pieniądze wydawać w inny sposób. Komunikacja miejska musi stać się atrakcyjną alternatywą, tak dobrą, że przed podjęciem decyzji o zakupie auta mieszkaniec miasta sam zada sobie pytanie, czy naprawdę chce płacić podwójnie, a nie będzie do tego zakupu zmuszony prowadzoną przez miasto polityką transportową. Poniżej przedstawiamy streszczenie z raportu NIK o drogach w dużych miastach, cały raport w pliku pdf, oraz zdanie prezydenta Kruszyńskiego (red. S. Czyżewski).




NIK o drogach w dużych miastach

Polskie miasta coraz częściej są paraliżowane przez korki. Przejezdność nie ulega poprawie, mimo inwestycji i stosunkowo dużych nakładów finansowych. Mieszkańcy niechętnie korzystają z komunikacji miejskiej, bo jest zatłoczona i w dużej części przestarzała.

NIK zbadała, co samorządy dużych aglomeracji miejskich robią, aby poradzić sobie z korkami na drogach i usprawnić przejazdy. Kontrola objęła osiem miast (Warszawa, Wrocław, Gdańsk, Poznań, Bydgoszcz, Kraków, Szczecin, Lublin).

Działania samorządów nie nadążają za wzrostem ruchu samochodowego (liczba samochodów w kontrolowanych miastach wzrosła w ciągu ostatnich dziesięciu lat od 120 do 150 proc.). Wszystkie skontrolowane miasta planowały inwestycje zwiększające przepustowość ulic oraz opracowywały metody zachęcające mieszkańców do korzystania z komunikacji zbiorowej. Większości tych planów jednak nie zrealizowano i to pomimo ogromnych nakładów finansowych. Tylko w ciągu pierwszego półrocza 2009 skontrolowane miasta wydały na transport ponad 6,5 mld zł, a w latach 2004 – 2009 – niemal 30 mld zł.

Najważniejsze inwestycje, czyli obwodnice, mosty, trasy przyspieszone i ekspresowe – choć planowane od lat - we wszystkich skontrolowanych miastach są opóźnione, a ich koszty wciąż rosną. W Warszawie w latach 2004 – 2009 nie powstał żaden most, nie zakończono budowy żadnej obwodnicy czy drogi szybkiego ruchu, łączących dzielnice miasta. Budowę Mostu Północnego rozpoczęto po siedmiu latach od umieszczenia tego zadania w budżecie miasta (dopiero w 2009 roku), budowy obwodnic „Miejskiej” i „Śródmiejskiej” są dopiero w fazie początkowej. Z kolei Autostradowa Obwodnica Wrocławia, która miała być zakończona w roku 2008, zostanie oddana z kilkuletnim opóźnieniem (prawdopodobnie dopiero w 2011 roku).

Wbrew założeniom w żadnym z kontrolowanych miast komunikacja miejska nie jest atrakcyjną alternatywą dla komunikacji samochodowej. Jedynie w Krakowie z transportu zbiorowego korzysta obecnie o 50 proc. więcej osób niż w 2003 roku; w Gdańsku, Lublinie i Szczecinie liczba ta spadła, w pozostałych miastach wzrost był nieznaczny. Transport szynowy – szczególnie ważny w dużych aglomeracjach – jest w fatalnej kondycji. Oferowane pasażerom wagony tramwajowe są przestarzałe i maksymalnie wyeksploatowane: blisko 75% z nich ma ponad 20 lat (w Szczecinie i Gdańsku niemal wszystkie: 149 na 153 i 190 na 204), stan torowisk i trakcji jest coraz gorszy, a długość i gęstość linii zmniejsza lub nie zmienia się.

Tylko Warszawa i Poznań rozpoczęły budowę parkingów Parkuj i jedź. Nowoczesne zintegrowane systemy zarządzania ruchem zaczęto wprowadzać z opóźnieniami  w Krakowie, częściowo w Warszawie i Poznaniu. W pozostałych miastach są w fazie projektów. Jedynie w Warszawie i Krakowie utworzono osobne „buspasy”, usprawniające ruch pojazdów komunikacji zbiorowej na niektórych liniach. Nawet tak niedrogie, a skuteczne i atrakcyjne rozwiązania, jak ścieżki rowerowe w żadnym z kontrolowanych miast nie tworzą nieprzerwanego ciągu komunikacyjnego.

W połowie 2009 roku co najmniej jedna trzecia długości dróg zarządzanych przez samorządy w pięciu kontrolowanych miastach (Gdańsk, Kraków, Warszawa, Szczecin, Lublin), wymagała przeprowadzenia remontu, w tym w Gdańsku i Krakowie ponad 50 proc. Pomimo że na remonty przeznacza się coraz więcej pieniędzy, samorządy nie zawsze potrafią je sprawnie prowadzić. Wiele zaniedbań władze tłumaczą brakiem funduszy, choć często zdarza się, że nawet dostępne środki pozostają niewykorzystane. W 2008 roku w Lublinie wydano zaledwie niespełna dwie trzecie środków przeznaczonych na poprawę stanu dróg (63 proc.), a w Szczecinie – 73 proc.

Źródło: NIK (LINK). Cały raport dostępny jest w formacie pdf TUTAJ
Zdjęcie: fakt.pl



Polecamy również artykuł Joanny Leśniewskiej z Gazety Wyborczej pt. "NIK: Poznań musi ulepszyć komunikację", gdzie prezydent Kruszyński ustosunkowuje się do raportu NIK (LINK)


Komentarze (2)

Zapisz się do kanału RRS tego komentarza

Pokaż/Ukryj Komentarze
...
Przynajmniej prezydent jasno odpowiedział i wyjaśnił, dlaczego brak jest rowerowych dróg, a torowiska i tabor wołają o pomoc, za to w drogi inwestuje się na potęgę.

"W zarządzaniu miastem nie stawia się pytań, czy warto dać na coś pieniądze, bo większość inicjatyw na to zasługuje. W zarządzaniu miastem stawia się tylko pytanie, czy warto dać pieniądze kosztem czegoś innego."

http://epoznan.pl/news-news-20420-Grobelny_nie_ma_miasta,_jest_podatnik
Sławek , 23 sierpień 2010
wszyscy utrzymnujemy samochodziarzy
Kierowcy uważają, iż skoro płacą podatek drogowy (w cenie paliwa), to mają prawo do roszczeń rozmaitych, dotyczących np. inwestycji w coraz więcej coraz szerszych dróg i parkingów. Tymczasem według szacunków niezależnych od lobby motoryzacyjnego żeby podatek drogowy pokrywał całkowite koszty motoryzacji, to cena paliwa powinna być na poziomie 10 zł z litr, czyli ponad dwa razy wyższa. Jeśli to prawda, to znaczy że do komfortu jazdy samochodem dużej mniejszości ludności stale dopłaca na poziomie 50-60% kosztów pozostała większość jeżdżąca komunikacja publiczną i rowerami..
Leon , 21 sierpień 2010

Napisz komentarz

pomniejsz | powiększ obszar

Poprawiony: niedziela, 29 sierpnia 2010 21:00