Zawyżone opłaty za parkowanie w strefie – skarga prokuratury
Aleksandra Binas, Agnieszka Ziółkowska   
piątek, 28 stycznia 2011

Z powodu błędnej uchwały Rady Miasta, od 2009 roku płacimy za parkowanie w centrum więcej, niż powinniśmy, a Miasto Poznań mogło zarobić nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych na błędzie radnych.





Do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Poznaniu została właśnie skierowana skarga w sprawie nieprawidłowo naliczonych stawek za parkowanie samochodów w Poznaniu. Prokuratura apelacyjna wytyka radzie miasta zaakceptowanie niezgodnej z prawem zmiany uchwały. Przez błąd radnych, od wielu miesięcy w parkingowej strefie B i C płacimy zawyżone stawki za naliczane godziny.

Problem jest konsekwencją podwyżek opłat za parkowanie z 15 września 2009 roku. Wtedy to zmieniły się opłaty w strefie żółtej i zielonej: za pierwszą godzinę ceny wzrosły z 2,70 zł do 2,80 zł oraz z 1 zł do 2 zł. Koszty drugiej i trzeciej godziny parkowania wzrosły odpowiednio z 3,20 zł do 3,40 zł i 3,60 zł do 4,10 zł w podstrefie żółtej oraz z 1 zł do 2,40 zł i 2,90 zł w podstrefie zielonej. Takie, a nie inne podwyżki, podyktowane były przepisami, które stanowią, że narastanie opłaty za kolejne godziny parkowania musi być progresywne, a różnica może być wyższa maksymalnie o 20 procent w stosunku do poprzedniej godziny.

Ale czy na pewno? Po dokładnym przeliczeniu okazuje się, że kwoty, które musimy uiszczać w parkometrach są zbyt wysokie. Automaty parkingowe nie przyjmują monet o nominale mniejszym niż 10 groszy, więc po ustaleniu i tak już maksymalnych stawek za parkowanie, radni postanowili je zaokrąglić. Oczywiście w górę, do pełnych dziesiątek groszy. Zawyżone stawki dotyczą drugiej i trzeciej godziny parkowania w podstrefie żółtej (płacimy 3,40 zł i 4,10 zł zamiast 3,30 zł i 3,90 zł) oraz trzeciej godziny w podstrefie zielonej (2,90 zł zamiast 2,80 zł).  Nieprawidłowe naliczanie stawek nie dotyczy podstrefy czerwonej, w której i tak pobierane są najwyższe dozwolone w polskich miastach stawki.

Nadpłata 10 i 20 gr na pierwszy rzut oka wydaje się minimalna, ale łatwo policzyć, że osoba parkująca średnio trzy godziny dziennie w żółtej strefie, w ciągu roku zapłaciła prawie 80 zł więcej niż powinna.  Uwzględniając liczbę miejsc parkingowych – blisko tysiąc w podstrefach B i C – a także dużą rotację parkujących tam samochodów, wydaje się, że miasto mogło nieprawnie zarobić w wyniku tej nieprawidłowości nawet kilkaset tysięcy złotych.  

Poznański ZDM wie o sprawie od grudnia 2010 roku. – W związku z zaistniałą sytuacją serdecznie przepraszamy naszych klientów oraz pragniemy poinformować, że podjęliśmy starania o zmianę obowiązującej uchwały oraz wskazanie nowych stawek za postój w strefie płatnego parkowania – mówi Dorota Wesołowska, rzecznik prasowy Zarządu Dróg Miejskich.

Nierozwiązany pozostaje jednak problem pieniędzy, które poznaniacy niesłusznie pozostawili w parkomatach. Pociągnięcie kogoś do odpowiedzialności za zaistniałą sytuację oraz finansowe zrekompensowanie tego błędu wobec kierowców parkujących samochody w podstrefach B i C jest prawie niemożliwe. Najbardziej prawdopodobny wydaje się scenariusz, w którym radni i ZDM biją się w piersi (własne), przepraszają i zmieniają uchwałę. Nie wiadomo jednak, kiedy do tego mogłoby dojść, bo oficjalne procedury nie zostały jeszcze wszczęte. W tym scenariuszu dpowiedzialność za błąd rozmywa się, a Poznań, jak na miasto know how przystało, pozostanie z bonusem w wysokości nawet kilkudziesięciu tysięcy zł. Miejmy nadzieję, że spożytkuje je na łatanie dziur – nie budżetowych tylko w jezdniach. .

Komentarze (1)

Zapisz się do kanału RRS tego komentarza

Pokaż/Ukryj Komentarze
Centrum miasta bez parkujących samochodów
Chcemy, aby centrum miasta było wolne od parkujących samochodów. I bardzo dobrze, bo zabytkowy Stary Rynek i jego okolice są niewątpliwie piękne, ale to piękno przysłaniają właśnie parkujące wszędzie samochody. Można by pomyśleć, że wystarczy podnieść ceny w strefie parkowania i już będzie po problemie i tak nam miasto od lat podnosi ceny za godzinę parkowania, rozszerza zakres stref parkowania i nic - samochody, jak parkowały, tak parkują do teraz.
Tylko do tej pory nikt się nie przyjrzał, dlaczego samochody parkują w centrum miasta, pomimo tak wysokich opłat za parkowanie.
Proponuję zatem się pochylić nad problemem i sprawdzić, jakie to samochody parkują w centrum miasta.
W godzinach parkowania strefy - zazwyczaj parkują wszyscy ci, którzy mają coś do załatwienia w centrum (w urzędzie, w banku, w któreś z firm) i te osoby płacą za parkowanie i po godzince, czy dwóch miejsce zwalniają.
Parkują też samochody, którym bank, czy firma wykupiła miejsce parkowania w strefie za dość spore pieniądze.
Osoby, które pracują w granicach strefy - zazwyczaj parkowały w zielonej podstrefie i potem dochodziły do miejsca pracy pieszo. Teraz po rozszerzeniu strefy - większość parkuje teraz poza strefą i dojeżdża komunikacją miejską, lub idzie pieszo, albo zostawia auto w domu.
No i najliczniejsza grupa aut, to pojazdy osób, które mieszkają w granicach strefy i miesięcznie płacą 10zł za parkowanie. Ilość tych aut rośnie z dnia na dzień.
W godzinach wieczornych i nocnych do w/w osób dochodzą jeszcze wszyscy ci, co przyjechali na kolację czy imprezę w centrum miasta.

Jakby tak się przejść po ulicach, to mniej więcej połowa pojazdów parkujących w strefie ma plakietki uprawniające do parkowania za 10zł/m-c, podczas gdy pozostali płacą 10zł za ok. 2,5h parkowania.

Pomysł mój na to, żeby w centrum miasta było ładnie i żeby było mniej samochodów - jest bardzo prosty i do tego bardzo tani:
1) w byłej strefie czerwonej nie obowiązywały by karty/naklejki uprawniające do parkowania za 10zł/m-c; umożliwi to dojazd do posesji, ale spowoduje, że samochody z uprawnieniami nie będą parkować w ścisłym centrum, chyba że opłacą postój na takich samych zasadach, jak reszta pojazdów. Podobnie w byłej czerwonej strefie nie obowiązywałyby tzw. koperty wykupywane przez firmy i instytucje.
2) w byłej czerwonej strefie parkomaty mogłyby drukować bilety tylko do 2 godzin - w ten sposób już na 100% eliminujemy długo parkujących, umożliwiając jednocześnie załatwienie sprawy w banku czy w instytucji
3) w byłej strefie czerwonej byłby całkowity zakaz postoju w godzinach 21:00 - 3:00, czyli w ten sposób nie prowokujemy mieszkańców do przeparkowywania aut na noc pod dom, a jednocześnie umożliwiamy przyjazd na Stary Rynek np. na obiad.

W mniemaniu mieszkańców byłej podstrefy czerwonej mogą to być propozycje kontrowersyjne, ale przecież nie blokujemy nikomu parkowania w byłej podstrefie czerwonej czy zielonej.
Po prostu czerwona strefa by się stała prawdziwą strefą ograniczonego postoju, a jednocześnie nikomu nie zabraniamy ani wjazdu i umożliwiamy załatwienie spraw, dostarczenie zakupów do domu, czy wysadzenie pasażerów. Jednocześnie dajemy sygnał inwestorom, którzy chętniej będą budować parkingi podziemne lub wielopoziomowe.
obiektywny , 06 marzec 2011

Napisz komentarz

pomniejsz | powiększ obszar

Poprawiony: środa, 02 lutego 2011 09:51