Sztab antykryzysowy – „gruba kreska” w poznańskiej kulturze?
Agnieszka Ziółkowska   
piątek, 10 grudnia 2010
W Poznaniu powstał sztab antykryzysowy na rzecz kultury. Inicjatorzy chcą wspólnie z władzami i przedstawicielami wszystkich poznańskich środowisk twórczych rozwiązywać problemy poznańskiej kultury. – Kultura powinna być celem nadrzędnym dla nas wszystkich – postulują. Zapewniają też, że dążyć będą do podpisania wielostronnego porozumienia w tej sprawie.




Podczas środowej (8.12) konferencji prasowej zwołanej przez „Sztab antykryzysowy na rzecz poznańskiej kultury” klubokowiarnia Meskalina pękała w szwach. Znaleźli się tam praktycznie wszyscy związani z poznańską kulturą. Nie bez powodu. – To bardzo szczególny moment w historii Poznania – stwierdził Adam Ziajski z Teatru Strefa Ciszy, który wraz z Marcinem Maćkiewiczem z federacji Madeinpoznan.org oraz Anną Hryniewiecką z CK Zamek prowadził spotkanie.

Kto i z kim?
I faktycznie, aż 130 sygnatariuszy związanych z różnymi środowiskami kultury – artystów, menadżerów kultury, dyrektorów instytucji kulturalnych w Poznaniu, przedstawicieli środowisk naukowych – powołało do życia „Sztab antykryzysowy na rzecz poznańskiej kultury” i wspólnie zamierzają oni zająć się rozwiązywaniem problemów kultury w Poznaniu. Znajdują się na tej liście m. in. prof. Stefan Stuligrosz, Ewa Wycichowska, Agnieszka Duczmal, Krzysztof „Grabaż” Grabowski, Michał Merczyński, Marcin Berdyszak i in. Nie jest to zamknięte grono, jesteśmy otwarci na inne środowiska – tłumaczył Ziajski. – Przede wszystkim chcemy zaprosić do współpracy władze miasta – dodał, wyrażając szczególną radość z obecności na sali przewodniczącego rady miasta Grzegorza Ganowicza.

Przedstawiciele sztabu wyrazili również chęć współpracy m.in. z nieobecnymi na konferencji prezydentem miasta, jego zastępcą ds. kultury oraz marszałkiem wielkopolskim. Zachęcali również do przyłączenia się do inicjatywy wszystkich zainteresowanych poznaniaków. – Ruszamy z intensywną kampanię informacyjną na ulicach miasta – informowali. Do listy sygnatariuszy można dopisywać się na stronie internetowej sztabu.

Dlaczego i po co?
Powodem powołania Sztabu antykryzysowego jest negatywna diagnoza stanu poznańskiej kultury. Autorzy pomysłu pokreślili brak wizji rozwoju kultury w strategii rozwoju miasta, marginalizację roli środowisk twórczych w kształtowaniu polityki kulturalnej Poznania, anachroniczne i niejednoznaczne mechanizmy finansowania i ewaluacji działalności kulturalnej, braki w zakresie infrastruktury kulturalnej oraz kompromitującą porażkę w staraniach o ESK 2016, którą uważają za symptom poważnego kryzysu w poznańskiej kulturze.

Co chcą osiągnąć? Przede wszystkim pragną uspołecznienia mechanizmów zarządzania kulturą oraz opracowania „przejrzystych i efektywnych rozwiązań systemowych dotyczących finansowania i ewaluacji działalności kulturalnej”. – Pożądane zwiększenie środków finansowych na kulturę będzie efektywne tylko w sprawnie działającym systemie – twierdzili przedstawiciele sztabu. Dążyć będą oni do opracowania wieloletniego programu inwestycji w sferze kultury oraz jej kompleksowej strategii rozwoju, opartej na badaniach ilościowych i jakościowych oraz na analizie potrzeb. Sygnatariusze porozumienia za bezpośredni cel stawiają sobie zorganizowanie w 2011 roku Poznańskiego Kongresu Kultury, którego obrady poprzedzić ma praca specjalnych zespołów roboczych, przygotowujących materiały na kongres.

Jak?
Swoje działanie Sztab antykryzysowy określa jako kreatywną i twórczą ofensywę obywatelską, której przyświecać ma hasło Nowy pozytywizm poznański. Sygnatariusze liczą na owocną i zgodną współpracę środowisk kultury z władzami miasta, bez wzajemnego antagonizowania się stron. Jest to założenie bardzo ambitne, zważywszy na napiętą ostatnio sytuację w poznańskim środowisku kultury, skonfliktowanym i wewnętrznie i z przedstawicielami władz. Wystarczy przypomnieć (nie)sławną sprawę S.Hinca, związany z nią tzw. hołd poznański – lojalkę, w której większość dyrektorów miejskich instytucji kultury deklarowała poparcie dla wiceprezydenta oraz rzekomą apolityczność swoich instytucji. I oczywiście – kulminującą i zaogniającą całą sytuację spektakularną porażkę Poznania w staraniach o ESK 2016. Jednakże inicjatorzy Sztabu antykryzysowego chcą się odciąć od przeszłości i skupić na pozytywnym rozwiązywaniu problemów, ponad podziałami czy interesami jednostek. – Kultura powinna być celem nadrzędnym dla nas wszystkich – postulują. – Dążyć będziemy do podpisania wielostronnego porozumienia w tej sprawie – zapewniał Maćkiewicz.

Krytyka
Nie zabrakło jednak krytycznych zdań. Ewa Wójciak, która wraz z licznym gronem aktorów i pracowników Teatru Ósmego Dnia również znalazła się na liście członków sztabu, wyraziła swoje wątpliwości odnośnie proponowanej „grubej kreski” w poznańskiej kulturze. – Nie można nie zauważyć, że ogromna część sygnatariuszy tej listy, to przedstawiciele establishmentu, odpowiedzialni za zarządzanie kulturą w Poznaniu, a tym samym za jej stan – mówiła Wójciak. Rzeczywiście, wśród sygnatariuszy znajdują się np. przedstawiciele konsorcjum Profile, którzy przygotowywali poznańską aplikację do ESK 2016. A także osoby, które zadeklarowały „apolityczność” swoich działań podpisując „hołd poznański” (m.in Marek Raczak, dyrektor CK Zamek czy Antoni Kończala, dyrektor Teatru Animacji), co szczególnie podkreśliła Wójciak. – Rozumiem, że zmienili zdanie – skomentowała.

Jednocześnie, zwróciła uwagę na fakt, że dialog z władzami nie powinien być postulatem, ale zwykłym stanem rzeczy, czymś fundamentalnym, zaś wyegzekwowanie społecznej reprezentacji ds. kultury – zdecydowanym żądaniem. Dyrektor Ósemek podkreśliła także, że dobrej woli, chęci porozumienia nie należy mylić z hipokryzją. – Na zgniłym kompromisie nie buduje się wartości – stwierdziła dodając, że w obecnej sytuacji nie można unikać trudnych tematów i potrzeba samokrytycznych słów, a nie lukru. – Inaczej będzie tak, jak było, a tego bym nie chciała – podsumowała.

Podobnego zdania jest również Tomasz Jefimowicz, zastępca E.Wójciak w Teatrze Ósmego Dnia, koordynator Pasma Kultura komitetu wyborczego Porozumienie My.Poznaniacy, który właśnie z tych względów nie przystąpił do sztabu. – W sytuacji, w której na liście znaleźli się dosłownie wszyscy, fakt, że się tam nie figuruje ma większe znaczenia. Skłania do zastanowienia kogo tam nie ma i z jakich powodów – spuentował Jefimowicz.


Warto przeczytać:
Michał Gradowski, „Ewa Wójciak: nie będę w sztabie razem z Hincem”, Gazeta Wyborcza Poznań,
9 grudnia 2010 r.

Komentarze (0)

Zapisz się do kanału RRS tego komentarza

Pokaż/Ukryj Komentarze

Napisz komentarz

pomniejsz | powiększ obszar

Poprawiony: sobota, 01 stycznia 2011 20:50