Europejska Stolica Kultury – Spotkanie w Teatrze 8. Dnia
Anna Wachowska-Kucharska   
niedziela, 27 lutego 2011



Poznań efektownie i kompromitująco poległ w konkursie o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury. Ale w mieście naszym z tego powodu nic się właściwie nie stało, poza zwięzłymi lamentami kilku zaangażowanych dziennikarzy nikomu włos z głowy nie spadł. Bo w mieście naszym kultura mało kogo obchodzi, co zresztą potwierdzają zamieszczone dalej wykresy zaangażowania mieszkańcow dużych polskich miast w apel Obywateli Kultury. No właśnie...., co to jest apel Obywateli Kultury?
(red.)



O co chodzi z tytułem ESK?


Idea Europejskiej Stolicy Kultury zrodziła się 13 maja 1985 podczas spotkania Rady Europejskiej ministrów kultury państw UE. Pomysłodawczynią była grecka minister kultury, aktorka i śpiewaczka, Melina Mercouri. Pierwszym miastem, któremu przyznano ów zaszczytny tytuł były Ateny. Idea ESK oparta jest na wskazaniu bogactwa i zróżnicowania kulturalnego miast. Przeprowadzane przez Komisję Europejską badania nad odbiorem tej inicjatywy przez społeczność europejską wykazały, że wywiera ona korzystny wpływ na rozwój kultury i turystyki w poszczególnych miastach, a także wyzwala społeczną energię, współodpowiedzialność, integruje mieszkańców nominowanych miast.

Od 2000 roku miano ESK otrzymują dwa miasta. Jedno położone jest na terenie kraju „starej” Unii Europejskiej, drugie leży w kraju, który przystąpił do UE po 1990 roku. Obecnie o miano ESK w 2016 roku, ubiegają się miasta w Hiszpanii (Burgos, Cordoba, San Sebastian, Las Palmas, Segovia, Saragossa) i w Polsce. Jasno zdefiniowane są kryteria wyboru. Miasto nie jest wyznaczone na stolicę z racji tego jakim jest miastem lub co robi obecnie. Miasto otrzymuje tytuł przede wszystkim za program szczególnych wydarzeń kulturalnych, które zamierza zorganizować w trakcie danego roku. Wniosek aplikacyjny nie może prezentować dotychczas organizowanych wydarzeń kulturalnych, większość z nich powinna powstać specjalnie na rzecz ESK.

Kryteria te stały się powodem klęski Poznania w staraniach o tytuł ESK. Trzynastoosobowe międzynarodowe jury oceniło poznański wniosek w sposób jednoznacznie negatywny: „…koncepcję obchodów jako niewystarczająco dopracowaną. Miasto nie wykazało dowodów na powiązanie programu ze specyfiką miasta, jury odniosło wrażenie, że opierał się on raczej na ogólnych sloganach, które pasowałyby do każdego miasta ubiegającego się o tytuł ESK. Zebrane w aplikacji projekty wydawały się nie tworzyć nowej jakości, brakowało wizji i innowacyjności, szczególnie pod kątem europejskiego wymiaru obchodów. Komisja uznała także, że projekt nie był zgodny z kryterium ‘miasto i obywatele’”.

Spotkanie w Teatrze Ósmego Dnia

18 lutego w Teatrze Ósmego Dnia odbyło się spotkanie z członkami rad programowych wniosków o tytuł ESK 2016 z miast, którym na dotychczasowym etapie starań o tytuł się powiodło. Gośćmi spotkania byli: Stanisław Ruksza –historyk sztuki, wykładowca Uniwersytetu Śląskiego, kurator wystaw, dyrektor artystyczny Centrum Sztuki Współczesnej „KRONIKA” w Bytomiu, członek rady programowej Katowice – Miasto Ogrodów; Krzysztof Czyżewski – poeta, eseista, twórca Ośrodka Sztuk, Kultur, Narodów, „POGRANICZE” w Sejnach, laureat m.in. Nagrody Paryskiej Kultury, dyrektor artystyczny Projektu ESK LUBLIN 2016; Rafał Koza Koziński – członek rady programowej ESK Lublin 2016; Michał Miłosz Zieliński – członek rady programowej ESK Lublin 2016 oraz Romuald Wicza-Pokojski – dramaturg, reżyser, twórca Teatru Wiczy w Toruniu, dyrektor programowy Biura ESK Gdańsk 2016.

W Polsce, do drugiego etapu najbardziej rozpoznawalnego przedsięwzięcia kulturalnego w Unii Europejskiej przeszło pięć miast: Katowice, Lublin, Gdańsk, Warszawa, Wrocław. Kiedy zapraszaliśmy gości sądziłam nawet, że nie zechcą przyjąć zaproszenia. Znaleźli się przecież w gronie, w którym są dla siebie rywalami i przeciwnikami. Reprezentują różne miasta, a konkurencja jest poważna. Zaproszenie zostało jednak przyjęte z entuzjazmem, co oznacza, że nasi goście niezwykle cenią sobie solidarność – cechę, która podkreśla niezależność wśród artystów, choć nie zawsze, zwłaszcza w Poznaniu, jest oczywista.

Przygotowując się do spotkania z uwagą czytałam wnioski zarówno Katowic, Gdańska, Lublina jak i Poznania. Wiem, że to czego między innymi zabrakło Poznaniowi, to niezwykłe zaangażowanie osób, które wnioski przygotowywały, ich poczucie, że miasto na ten tytuł zasługuje i że bez względu na ostateczny wynik rywalizacji wizerunek miasta zyska bardzo wiele. Moje spostrzeżenia i przemyślenia potwierdziły się w trakcie spotkania. Mieliśmy okazję porozmawiania z ludźmi, którzy przygotowaniami do ESK zajmowali się z pasją, którzy kulturę traktują nie tylko jako sposób na zarabianie pieniędzy, ale kultura to sposób na życie. Goście podkreślali konieczność współpracy w obrębie całego środowiska kultury w mieście. Dowiedzieliśmy się, jak ważna była wspomniana solidarność środowiska artystycznego, a także determinacja w obronie projektów przed „zakusami” władzy i solidarne przekonywanie tej władzy o słuszności swoich wyborów. W innych miastach również trudno czasem porozumiewać się z prezydentem, czy wiceprezydentem, ale owa solidarność i przekonanie o konieczności kulturalnej edukacji pozwalają wiele osiągnąć.


 





Jak to jest w innych miastach


Gdański wniosek: GDAŃSK WOLNOŚĆ KULTURY KULTURA WOLNOŚCI, powstał z potrzeby przełamania pewnego stereotypu myślenia o Gdańsku, jako mieście pomniku. Twórcy wniosku napisali: „Będziemy działać na rzecz podniesienia świadomości obywateli co do roli kultury. Kultura stanowi istotny czynnik rozwoju miasta i ma wpływ na dynamikę rozwoju gospodarczego”. Romuald Wicza-Pokojski mówił o tym, że Gdańsk chce być rozwijającym się miastem i najlepszym narzędziem do tego rozwoju jest kultura. Wniosek Gdańska już teraz sprawił, że ruszyła pewna machina, której na szczęście, nie da się zatrzymać nawet jeżeli Gdańsk nie zdobędzie zaszczytnego tytułu. Stanisław Ruksza zwrócił uwagę na to, że twórcy kultury w KATOWICACH – MIEŚCIE OGRODÓW (tytuł wniosku Katowic) przystępując do konkursu chcieli zamanifestować swoją potrzebę zmiany wizerunku Katowic, mówił: „to nie może być miasto, w którym szybko przesiadamy się na inny pociąg i nie chcemy patrzeć na ten okropny katowicki dworzec”.

Każde z miast ma dokładnie przemyślaną wizję kultury w mieście, jej rozwoju i tego, co może pozostać po staraniach w konkursie o ESK. Rafał KoZa Koziński i Miłosz Zieliński mówili o konieczności porozumiewania się między artystami, o tym, że cechą wyróżniającą wniosek Lublina jest zwrócenie uwagi na wielokulturowość miasta i położenie geograficzne na pograniczu Wschodu i Zachodu Europy. Zwracali uwagę że konieczne jest otwarcie Unii Europejskiej w kierunku Ukrainy i Białorusi, ponieważ przenikanie się kultur ma znaczenie dla różnorodności kultury i zwraca uwagę na problemy tolerancji. We wszystkich miastach pretendujących do miana ESK przeprowadzano specjalne lekcje w przedszkolach i szkołach, na temat historii i idei Europejskiej Stolicy Kultury. Efekt tych działań był imponujący i zaskakujący – np.: dzieci podczas zajęć plastycznych przedstawiały Katowice, w nawiązaniu do tytułu wniosku „Katowice miasto ogrodów”, nie jako miasto szybów i kopalń, ale jako miasto, którego symbolem są słoneczniki.











O nas, o Poznaniu


Podsumowując goście ocenili wniosek Poznania o tytuł ESK (Poznańską Burzę Kulturalną). Padło wiele gorzkich i słusznych uwag o: braku porozumienia z artystami przy pisaniu wniosku, o złym pomyśle zlecenia przygotowania wniosku agencji reklamowej, co nie miało miejsca w żadnym innym mieście, o tym, że wniosek napisany został bez związku z rzeczywistym potencjałem miasta, o braku wizji i znanych nazwisk, które od lat są symbolem kultury w naszym mieście i ambasadorami poza jego granicami, o niezrozumieniu przez autorów wniosku wyznaczonych kryteriów.

Dyskusja, a przede wszystkim osobisty kontakt z współautorami wniosków miast, które przeszły do następnego etapu, były bardzo potrzebne. Spotkanie obaliło na pewno mit i stereotyp, który funkcjonuje wśród elit i władz miasta Poznania, polegający na usprawiedliwianiu wszelkich niepowodzeń zmową różnych sił przeciw Poznaniowi, w czym miałaby przodować Warszawa. Tu trzeba podkreślić fakt, że do drugiego etapu mogło przejść sześć miast, jednak jury dało tę szansę tylko pięciu miastom.

Wśród słuchaczy były m.in. Dorota Grobelna kuratorka projektu „Minaret” Joanny Rajkowskiej i Ewa Wycichowska dyrektor Polskiego Teatru Tańca. Zastanawia jednak fakt, iż nieobecni byli, z wyjątkiem Grzegorza Ganowicza, poznańscy radni zasiadający w komisji kultury, których wiedza dotycząca kultury w mieście jest naprawdę znikoma. Nie było wiceprezydenta, na którego spada odpowiedzialność za klęskę w konkursie o tytuł ESK i nie było również rozpoznawalnych twarzy Sztabu Antykryzysowego na Rzecz Poznańskiej Kultury. Mając świadomość tak kompromitującej klęski, jaką poniósł Poznań właśnie w staraniach o ESK, dziwi, że poznańscy artyści i animatorzy kultury nie są zainteresowani sukcesami zwycięzców, a przede wszystkim nie chcą posłuchać, jak pasję można przekuć w sukces. Cóż do tego potrzebna jest odwaga, wizja i często poczucie dużej niezależności – zwłaszcza od Urzędu Miasta.





  Anna Wachowska-Kucharska

Komentarze (1)

Zapisz się do kanału RRS tego komentarza

Pokaż/Ukryj Komentarze
...
ja też nie byłem, ale załuję. Z róznych relacji wiem,że było to znakomite spotkanie i to w dużym stopniu dzięki tobie. no.sciskam
marcin Keszycki , 27 luty 2011

Napisz komentarz

pomniejsz | powiększ obszar

Poprawiony: niedziela, 27 lutego 2011 22:39