Brud, brud, brud na ulicach…| Widziałem na ulicy brud
Marek Nowak   
sobota, 09 kwietnia 2011



„Gaz, gaz, gaz na ulicach | Widziałem na ulicy gaz | Gaz gaz, gaz na ulicach | Na ulicach Babilonu gaz | Gaz, gaz, gaz na ulicach | Na ulicach Babilonu gaz”





„Gaz gaz, gaz na ulicach” to główny motyw tekstu piosenki postpunkowego zespołu z lat 80.  Intencja tekstu, na tyle, na ile zasadnie jest interpretować podobne utwory poetyckie, opisywała stan wzburzenia lub nawet rewolucji jaka rozgrywała się na ulicach polskich miast. Chodziło również o oddanie atmosfery oblężenia, która nie pozostawała bez wpływu na stan świadomości mieszkańców.

Pozwoliłem sobie go sparafrazować wskazując na poczucie, jakie towarzyszy właściwie każdej mojej wizycie w centrum Poznania (a mieszkam w jednej z nieco oddalonych wielkopłytowych sypialni). Podobnie zresztą czułem się kilka lat temu w Warszawie, być może nawet bardziej traumatycznie. Miasto obserwowałem od strony dworca Warszawa Centralna będącego czymś na kształt skrzyżowania środkowoeuropejskiego bazaru i przejścia podziemnego pod ulicą Dworcową w Poznaniu – z rozgardiaszem tego pierwszego i zapachem tego drugiego.

Zanieczyszczenie i brud są zapewne nieodłącznym elementem przestrzeni intensywnie użytkowanej, ważniejsze jednak od braku „artefaktów” porzuconych na chodnikach: papierów, butelek, puszek, których faktycznie nie ma tak wiele (czyli są sprzątane), jest wrażenie zaniedbania. Tumany kurzu, unoszące się zawsze, gdy zawieje wiatr, dobitnie unaoczniają ten problem. Trudności z poruszaniem się pieszo wokół, obok, pomiędzy porzuconymi na moment samochodami, napięcie i walka o życie przy okazji poruszania się jednośladem, który musi lawirować pomiędzy co większymi kamieniami, omijać zapadnięte lub zbyt głęboko osadzone studzienki ściekowe, czy po prostu dziury...

Centrum Poznania sprawia wrażenia przestrzeni porzuconej, której jakość została zredukowana do funkcji komunikacyjnej (przemieszczania się od punktu A do punktu B za pomocą samochodu), podkreśla to choćby forma urbanistyczna ulicy Św. Marcina, z niezrozumiałych dla laika powodów oddzielająca „hermetycznie” jedną pierzeję od drugiej.

W tym miejscu chciałbym powrócić do parafrazy fragmentu piosenki Tiltu. Po rewolucji, szczególnie tej wygranej powinno być lepiej, powinniśmy być bardziej „we własnym domu”, nie powinno utrzymywać się wrażenie porzucenia i egzystencjalnego napięcia. Jak sugerował filozof Leszek Nowak, „wygrywają jednak przegrane rewolucje”, czyli paradoksalnie, że oczekiwane zmiany pojawiają się jako konsekwencje presji wobec władzy, która utrzymała swoje prerogatywy, ale wyciągnęła wnioski z tego, co się stało. Nasza rewolucja, jak wiemy była wygrana. Współczesna przestrzeń Poznania, to przestrzeń subiektywnie niczyja choć sprywatyzowana, w której demokratyczna władza publiczna pobiera pieniądze od parkujących, sadzi kwiatki, tam gdzie można je otoczyć trudnym do przebycia płotkiem, w miejscach reprezentacyjnych poprawia jakość chodników.

Obywatele nie bardzo przejmują się tym co ich otacza, gdy to możliwe robią to, co robili zawsze i co wbijano im do głowy przez kolejne dwadzieścia lat. Władza municypalna z niejasnych ideologicznie powodów (bo mamy podobno demokrację i aktywny ideał obywatelstwa) nie podjęła prób, by zorganizować przestrzeń, w taki sposób, by była bardziej swoja, by owi „kłusownicy” mogli się za nią poczuć odpowiedzialni. Taka, która na moment zatrzyma, pozwoli spojrzeć w górę, zdejmie z przechodnia stres związany z ryzykiem potrącenia (przez właśnie parkującego kierowcę), potknięcia o krzywo osadzoną kostkę brukową, zabrudzenia przez wydzieliny wyprowadzanego na moment czworonoga lub zderzenia z innym przechodniem.

Problem brudu to zatem również problem zarządzania miastem, w którym o coś powinno chodzić, poza ogólnym nadzorem i ściąganiem daniny. Dziś, najwyraźniej nie wiadomo o co chodzi i kto tu tak na prawdę rządzi.
Brud, brud, brud na ulicach…| Widziałem na ulicy brud.








Marek Nowak

Socjolog, UAM


Komentarze (2)

Zapisz się do kanału RRS tego komentarza

Pokaż/Ukryj Komentarze
...
Trudno sie z Panem nie zgodzic, zawsze brakuje mi jednak w tego typu artykulach propozycji rozwiazania problemu. Znow dostalismy informacje "jest zle, trzeba zrobic tak, zeby bylo dobrze" - problemem jest jak to zrobic.
Jan , 19 kwiecień 2011
Irytujący brud
zgadzam się z Panem
Roman , 11 kwiecień 2011

Napisz komentarz

pomniejsz | powiększ obszar

Poprawiony: sobota, 09 kwietnia 2011 23:56