Przegrana „Bitwa Morska” Sztabu Antykryzysowego na Rzecz Poznańskiej Kultury.
Anna Wachowska-Kucharska   
poniedziałek, 16 maja 2011

A mogło być z sensem. Wydawało się, że będzie to jedno z najważniejszych spotkań dotyczących poznańskiej kultury (CK Zamek, 9 maja br.): „Bitwa Morska w Poznaniu. Rola Projektów Flagowych w Strategii Kulturalnej Miasta”. W planach miała być debata o największych wydarzeniach kulturalnych w Poznaniu – czyli o projektach flagowych. Jaką pełnią rolę i czy promują miasto? W jaki sposób są finansowane? Czy „okręty flagowe” to najlepsza droga kształtowania oferty kulturalnej miasta?



Niestety, te założenia pozostały tylko na papierze, zupełnie tak samo jak „obecność” podczas debaty, władz miasta odpowiedzialnych za zarządzanie kulturą – zastępcy prezydenta Sławomira Hinca i dyrektor Wydziału Kultury Beaty Mitmańskiej. Sławomir Hinc po raz kolejny zachował się wyjątkowo niepoważnie ignorując zaproszenie organizatorów. Specjalnie dla niego termin pierwszej debaty został przełożony na 9 maja. Należy dodać, że nie zaszczycił nas swoją obecnością również dyrektor Poznańskiej Estrady Tomasz Karczewski. W dyskusji udział wzięli: Michał Merczyński – dyrektor maltafestiwal, Tomasz Wendland – dyrektor Mediations Biennale, Łukasz Goździor – szef Biura Promocji Miasta i menedżer Festiwalu Filmu i Muzyki Transatlantyk w zastępstwie dyrektora festiwalu Adama Trzopka.

Na stronach Sztabu Antykryzysowego w informacji-zaproszeniu można przeczytać: „Dodatkowo do aktywnego udziału w debacie zapraszamy przedstawicieli innych festiwali oraz cyklicznych wydarzeń kulturalnych realizowanych w stolicy Wielkopolski. Chcemy pokazać różnorodność poznańskiej oferty kulturalnej, nie tylko artystyczną, ale także organizacyjną. Chcemy dowiedzieć się, w jaki sposób samorząd zarządza tym potencjałem. Czy istnieje recepta na osiągnięcie statusu „kulturalnej wizytówki miasta” i co to w praktyce oznacza? Kto i na jakiej podstawie decyduje o szansach rozwoju i wysokości finansowania kulturalnych przedsięwzięć?”

Brzmiało to bardzo obiecująco. Niestety nudna i niewnosząca niczego nowego dyskusja zajęła nam dwie i pół godziny. Łukasz Goździor przedstawił strategię promocji miasta, o której możemy przeczytać na stronach urzędu. O projektach kulturalnych, polityce kulturalnej i sposobach finansowania kultury nie mówił. Trudno mieć o to pretensje – ostatecznie nie są to kompetencje szefa Biura Promocji Miasta. Niewiele w kwestii Mediations Biennale miał do powiedzenia jego dyrektor i twórca Tomasz Wendland. Zupełnie nic o Festiwalu Filmu i Muzyki Transatlantyk nie powiedział menedżer tego festiwalu. Tajemniczy projekt wzbudza wiele emocji – niekoniecznie pozytywnych – ale suma jaką przeznaczono na dofinansowanie przedsięwzięcia zobowiązuje do rzetelnej prezentacji.

Michał Merczyński przedstawił historię festiwalu teatralnego Malta. Przypomniał, że projekt startował w 1991 roku i był to bardzo dobry moment dla miasta. „Poznań stał się liderem przemian obywatelskich, odzyskaliśmy Teatr Ósmego Dnia, wyjątkowa była atmosfera dla kultury w mieście, podejmowano szereg decyzji dotyczących rozwoju: powstały – tor regatowy Malta i szybki tramwaj. Dzisiaj maltafestiwal ma bardzo silną pozycję nawet wśród swoich oponentów”. Merczyński zwracając się do młodych twórców mówił, że warto wierzyć we własne siły, warto ryzykować, aby osiągnąć sukces. Był to właściwie jedyny sensowny głos mimo, że dotyczył głównie historii.

Nie chcę dochodzić dlaczego prowadząca spotkanie Ewa Obrębowska-Piasecka i Marcin Kostaszuk nie skupili się na jednym z głównych zadań debaty, to znaczy na dyskusji z uczestnikami. Owszem, trzy osoby wyraziły swoją opinię na temat finansowania przez miasto dużych projektów – „okrętów flagowych” – ale gdyby naprawdę dopuścić do dyskusji gości (twórców), może udałoby się rozstrzygnąć choćby jedną z istotnych kwestii. Wiele emocji wzbudziła propozycja Łukasza Minty z agencji koncertowej Go Ahead. Minta zaproponował, aby w przyszłości pieniądze, które otrzymał Transatlantyk, przeznaczyć na promocję młodych poznańskich artystów, jeśli określony projekt powiedzie się w kolejnym roku można zwiększyć dotacje.

Ważne też, zdaniem Minty, aby zmienić zasady przyznawania dotacji – powinna o tym decydować nie komisja kultury w osobach radnych, ale przedstawiciele NGOsów i władze miasta. Głos zabrał również Przewodniczący Komisji Kultury prof. Antoni Szczuciński, który powiedział, że festiwale nie są wydarzeniami pierwszoplanowymi dla poznańskiej kultury. „Bardziej zależy nam edukacji kulturalnej i projektach artystycznych, które w dłuższej perspektywie mogą przerodzić się w festiwale”. Szczuciński przyznał, że element marketingowy zwyciężył w przypadku Transatlantyku, ale jaki będzie tego efekt trudno przewidzieć.

Ewa Wanat, dyrektor radia Tok FM, jako oceniająca i podsumowująca dyskusję stwierdziła, że trudno odpowiedzieć na pytanie, na ile ważne są projekty flagowe, na ile małe projekty – łódki. Znalezienie równowagi między nimi i określenie priorytetów to zadanie dla tych, którzy rozdzielają pieniądze. Ciekawy pomysł zgłosił socjolog, prof. Krzysztof  Podemski. Zaproponował  utworzenie specjalnego funduszu wspierającego młodych artystów.

Trudno podsumować „Bitwę Morską” w kategoriach zwycięstwa Sztabu Antykryzysowego. Jeżeli władze miasta nie wykazują zainteresowania inicjatywą artystów, nie można wróżyć Poznaniowi zmiany na lepsze. Sławomir Hinc nie czuje się odpowiedzialny za kulturę, nie lubi ludzi związanych z kulturą i kultury w ogóle. Powoli staje się jasne, że 200 tys. złotych z budżetu miasta, dla Sztabu można  zainwestować lepiej.





Anna Wachowska-Kucharska

Komentarze (0)

Zapisz się do kanału RRS tego komentarza

Pokaż/Ukryj Komentarze

Napisz komentarz

pomniejsz | powiększ obszar

Poprawiony: poniedziałek, 16 maja 2011 10:30