Luksusowo nie oznacza kolorowo
Maciej Machajski   
sobota, 20 marca 2010

Kolejny dowód na to, że Poznań sp. z o.o. to miasto w którym nie tylko nie ma miejsca dla biednych, ale też i bogatych ma się w nosie... Logika polskiego rynku nieruchomości jest taka, że klient nasz pan dopóki dopóty nie podpisze umowy. Jak już go złowimy w sidła kredytu często na całe życie, to niech on sam się martwi jak utrzymać głowę nad powierzchnią wody. I nie musimy dotrzymać umowy, bo przecież i tak nam nic nie zrobi - w końcu cyrograf podpisany. Oczywiście część czytelników może odczuć odrobinę satysfakcji czytając tę historię - chcieli się odizolować od reszty miasta, pływać w prywatnym basenie i mieć na podwórku przechadzającego się pawia (sic!), to teraz dobrze im tak. Nie jesteśmy absolutnie zwolennikami grodzonych osiedli. Proponujemy tylko zwrócić uwagę na jedno: jeśli można tak łatwo i bezkarnie wykiwać mieszkańców najdroższego kompleksu mieszkaniowego w mieście, to co dopiero w przypadku osób o znacznie mniej zasobnych portfelach. Polecamy reportaż z Gazety Wyborczej który opisuje całą sprawę.

 

Basen do dyspozycji mieszkańców, świetnie wygłuszone luksusowe apartamenty - tego spodziewali się nabywcy mieszkań na osiedlu City Park. - W mieszkaniach jest zimno, głośno, a basen powoli staje się publiczny - mówią mieszkańcy. I wywieszają prześcieradła z protestacyjnymi hasłami.

Na prześcieradłach można przeczytać: "Apartament lodówka", "Niedokończona inwestycja", "Deweloper nas oszukał". Żeby te hasła dostrzec, trzeba mieć szczęście i refleks. Szybko zrywa je bowiem ochrona budynku. Co się tam dzieje?

Mieszkańcy luksusowego osiedla przy ul. Wyspiańskiego w Poznaniu próbują w ten sposób zwrócić uwagę na swoje problemy. - Nim kupiłam mieszkanie, mówiono mi, że będzie to jedyne w Polsce miejsce z inteligentną instalacją, że wjeżdżając do garażu będę mogła sterować światłem w mieszkaniu, a na terenie rezydencji będą chodziły pawie. Rzeczywistość wygląda całkiem inaczej - mówi Laura Kapturska, właścicielka jednego z apartamentów.

- Instalacja elektryczna, centralne ogrzewanie, wszystko szwankuje. Kupowaliśmy luksusowe apartamenty przekonani, że będzie tam dodatkowa izolacja akustyczna. Ale w mieszkaniach słyszymy rozmowy sąsiadów, a to najdroższe apartamenty w Poznaniu - denerwuje się kolejny mieszkaniec, Maciej Jackowiak.

O dodatkowe wygłuszenie budynku od półtora roku walczy ze spółką City Park w sądzie. - Zagwarantowano mi to w załączniku do umowy kupna-sprzedaży. Nigdy nie zostało wykonane. W trakcie rozmów wstępnych obiecywano mi też, że basen będzie tylko do naszej dyspozycji, a dziś kąpią się w nim goście hotelu, który powstał na terenie osiedla. Nie było mowy o tym, że powstanie tu hotel i lokale usługowe. Że będzie się tu kręcić tyle ludzi - mówi.

Mieszkańcy narzekają także na chłód w mieszkaniach.

Dariusz Skrocki, radca prawny reprezentujący spółkę City Park: - Było kilka sygnałów o niedogrzaniu mieszkań. Na osiedlu są tzw. mostki termiczne, przez które faktycznie może uciekać ciepło - mówi.

Wiesław Prusiecki, prezes spółki City Park, która wybudowała osiedle, i większościowy udziałowiec wspólnoty mieszkaniowej: - Nasz specjalista odwiedził kilka mieszkań i sprawdził temperaturę. Była w normie.

By nie marznąć w mieszkaniu, Paweł Matys założył sobie grzejniki elektryczne. - Miałem 16 stopni! Nie takiej temperatury oczekiwałem od apartamentu za 1,2 mln zł brutto. A na początku wydawało mi się, że trafiłem do raju - mówi.

Mieszkańcy City Parku twierdzą, że utrudnia się im dostęp do basenu, który jest własnością wspólnoty mieszkaniowej. - Ostatnio zamknięto go pod pozorem awarii technicznej. Okazało się jednak, że wynajęto go na potrzeby sesji zdjęciowej do "Playboya" - mówi Matys.

Małgorzata Frąckowiak, członek zarządu spółki City Park: - Faktycznie taka sesja się odbyła. Czy pieniądze z wynajęcia basenu wpłynęły do wspólnoty? Nie, pomieszczenia użyczyliśmy grzecznościowo.

Mieszkańcy twierdzą, że nie mają wpływu na to, co dzieje się budynku i że nawet gdyby chcieli, nie odwołają zarządu wspólnoty mieszkaniowej. - Od prawnika, który reprezentuje mnie w sądzie, dowiedziałem się, że pan Prusiecki ma ok. 51 proc. udziałów we wspólnocie. Oprócz mieszkań w rezydencji ma również lokale usługowe i hotel. W związku z tym nigdy nie będziemy w stanie zdobyć większości głosów i na przykład odwołać zarządu - mówi Jackowiak.

Prusiecki, większościowy właściciel nieruchomości: - Jak ktoś czuje się pokrzywdzony, może pójść do sądu, zamiast wywieszać flagi. Można zgłosić problem na recepcji. Jest też zarząd wspólnoty.

Od zarządu nie dowiedzieliśmy się jednak, ile dokładnie osób skarżyło się na zimno w mieszkaniach, w ilu sprawdzono temperaturę i ile skarg mieszkańców pozostało bez odpowiedzi.

City Park to ekskluzywna rezydencja, która dwa lata temu powstała na terenie dawnych koszar wojskowych. Za metr kwadratowy trzeba było zapłacić od kilku do kilkunastu tysięcy złotych - najwięcej w Poznaniu.

Ewa Mikulec
Źródło: Gazeta Wyborcza (LINK)

Polecamy również:
Jarosław Urbański "Zsyłka do kontenera dla "brudnych i złych"?" (LINK)
Adam Leszczyński "Świat za murami" (LINK)
Marcin Kącki, "Polowanie na Strażnika Teksasu" (LINK)
Maria Wilska "Grobelizm w polityce mieszkaniowej." (LINK)

Komentarze (0)

Zapisz się do kanału RRS tego komentarza

Pokaż/Ukryj Komentarze

Napisz komentarz

pomniejsz | powiększ obszar

Poprawiony: poniedziałek, 09 sierpnia 2010 19:18