Bydgoszcz: miasto wolne od kiczu?
Emilia Iwanciw (Gazeta Wyborcza)   
środa, 21 lipca 2010
W Bydgoszczy urbaniści i plastycy przygotowują rewolucyjne zmiany. Centrum miasta ma być całkowicie wolne od chaosu reklamowego. Jeśli proponowana reofrmę jesienią przyjmie Rada Miasta, będzie to ważny krok w kierunki dekomercjalizacji przestrzeni publicznej w Polsce. Polecamy tekst z Gazety Wyborczej o projekcie bydgoskiej ciszy reklamowej.

W naszym mieście restrykcyjne zasady dotyczące reklamy nałożone są jedynie na budynki wpisane do rejestru zabytków. Na pozostałych kamienicach szyldy mogą szpecić kakofonią kolorów i form nawet w ścisłym centrum, bo lokalne prawo tego nie reguluje. Handlowcy, walcząc o klientów, "przekrzykują się" więc ordynarnymi w wyglądzie tablicami z informacją np. o rekordowych obniżkach cen.

To ma się zmienić, i to diametralnie. Reklama zewnętrzna w sercu Bydgoszczy zostanie ograniczona do minimum. - W strefie śródmieścia dopuścimy jedynie reklamę informacyjną w formie szyldów - informuje Grzegorz Rosa, dyrektor Miejskiej Pracowni Urbanistycznej. - Nie będzie można zachwalać żadnych produktów. Wbrew pozorom dopiero wtedy reklama zacznie być dostrzegana. Teraz jest jej tak wiele, że człowiek staje się na nią ślepy.

 

Nad projektem nowej uchwały pracują wspólnie urbaniści i ratuszowy zespół ds. estetyki z plastykiem miejskim Jackiem Piątkiem na czele. Na przełomie jesieni i zimy ich ustalenia zostaną przekazane radnym pod głosowanie. Staną się częścią miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. Na pierwszy ogień pójdą te dotyczące ścisłego centrum. Ten rejon zostanie objęty całkowitą ciszą reklamową. To oznacza, że handlowcy będą mogli wieszać tylko szyldy, ale i one będą musiały mieć odpowiedni wygląd. - Dopuścimy takie w formie liter przestrzennych malowanych zgodnie z tradycyjną szkołą szyldziarską - wyjaśnia Piątek. - Będzie możliwość wyklejenia witryny sklepowej folią, ale projekt będzie musiał być zatwierdzony przez nas.

Dopuszczone będą semafory (reklamy umieszczone prostopadle do budynku), ale tylko stylistycznie dopasowane do historycznych elewacji, czyli np. kute, a także tabliczki szklane lub metalowe z logo lub nazwą firmy. Informacja o pasażach handlowych w bramach będzie usystematyzowana. Przyjmie formę tabliczek jednej wielkości, wykonanych z jednego materiału według określonego kanonu plastycznego. Dla branży gastronomicznej przewidziane są tzw. potykacze w formie menu, o ile nie będą kolidowały z ruchem pieszym i spełnią odpowiednie standardy estetyczne. - W ścisłym centrum miasta nie zostanie dopuszczona reklama komercyjna w żadnej postaci - wyjaśnia Piątek. - Wyjątkiem będą np. tablice kierunkowe doprowadzające do miejsc użyteczności publicznej i obiektów zabytkowych.

W następnej kolejności surowe zasady obejmą inne rejony miasta. Reklamowa cisza ma obowiązywać również na cmentarzach, w miejscach kultu religijnego, miejscach pamięci, szkołach, uczelniach, gmachach administracji państwowej i użyteczności publicznej. Innymi zasadami zostaną objęte oddalone od Starego Miasta ulice Śródmieścia, najbardziej reprezentacyjne tereny, place i skwery. Znajdą się w tzw. strefie zaostrzonego rygoru. To oznacza, że będą tam obowiązywać reguły podobne do tych ze strefy ciszy, ale zostaną dopuszczone pewne elementy reklamy czasowej, wolno stojącej lub umieszczonej na budynku pod warunkiem wysokich walorów estetycznych. Swobodniej reklama będzie mogła się rozwijać w tzw. strefie ograniczonej ingerencji, jaką zostanie objęta najbardziej uprzemysłowiona część miasta. - Pozwolimy na większe natężenie nośnikami reklamowymi - wyjaśnia Piątek.

Które dokładnie ulice znajdą się w jednej z trzech opisanych sfer, będzie wiadomo po wakacjach. Plastyk wraz z urbanistami kończy właśnie opracowywać ostateczną koncepcję. - Powstanie prawo lokalne, które ograniczy reklamową samowolę - zapewnia Rosa. - Pracownicy wydziału administracji budowlanej będą mogli to prawo egzekwować. To pierwszy krok do rewolucyjnych zmian w wyglądzie miasta.

Potwierdzają to specjaliści. - To duży krok w dobrym kierunku - mówi Elżbieta Dymna z warszawskiego Stowarzyszenia MiastoMojeAwNim, które walczy z reklamowym chaosem w całym kraju. - Kiedy nowe prawo wejdzie w życie, będę szczerze gratulować Bydgoszczy.

Zanim zmiany w mieście będą widoczne gołym okiem, przyjdzie nam jeszcze poczekać. - Aby je wyegzekwować potrzebne będzie ogromne zaangażowanie ze strony urzędników - uważa Dymna. - Ich zadaniem będzie nakłonić handlowców do wcielenia w życie tych pomysłów. Może się okazać, że niektórzy będą woleli płacić kary. W Krakowie dzięki wielkiemu zaangażowaniu m.in. plastyka miejskiego uporządkowanie Starego Miasta zajęło około dwóch lat. Przy założeniu, że urzędnicy w Bydgoszczy zaangażują się równie mocno, po takim okresie miasto powinno wyglądać o wiele lepiej.

Źródło: Gazeta Wyborcza Bydgoszcz (link)

Komentarze (0)

Zapisz się do kanału RRS tego komentarza

Pokaż/Ukryj Komentarze

Napisz komentarz

pomniejsz | powiększ obszar

Poprawiony: niedziela, 08 sierpnia 2010 16:16