Quo Vadis Warto?
Krzysztof Ulas   
niedziela, 03 kwietnia 2011


Pani prezes pierwszoligowego klubu piłkarskiego Warta, Izabela Łukomska-Pyżalska zapowiedziała niedawno, że wycofa się z jego finansowania jeśli operator Stadionu Miejskiego ustali zbyt wysokie stawki za wynajem obiektu na mecze. Władze Lecha czując się już niemalże u siebie deklarują, że drożyć się nie będą. Nowa prezes jeszcze nic właściwie nie zrobiła, a już mówi o zakończeniu kariery. Dziwne?




Nie do końca, bowiem Warta nie może dłużej rozgrywać meczów w ogródku przy Drodze Dębińskiej. Obiekt nie spełnia wymogów I ligi, nie mówiąc już o aspiracjach do Ekstraklasy. Władze Zielonych zastanawiają się więc nad budową własnego stadionu na 10 tysięcy widzów. Jest to jednak pieśń przyszłości, i nie do końca wiadomo na jaki udział miasta klub może liczyć. Ze słów wiceprezydenta Hinca można wnioskować wszystko. Obecnie jest za wcześnie na jakiekolwiek prognozy w tej sprawie. Dlatego nerwowość w wypowiedziach sponsora strategicznego nie dziwi.

Co jest grane?

Skąd wzięły się deklaracje o wyjściu z Warty? Władze Lecha zapowiedziały, że nie będą utrudniać dostępu do stadionu i ceny zaporowej nie wystawią, ale oczekują, że z opłat za wynajem stadionu na I ligowe mecze sfinansują połowę kosztów wymiany murawy. To około pół miliona złotych. Obecnie Warta promocyjnie płaci  symboliczny tysiąc za mecz. Tak będzie do końca czerwca. Później mają być już ustalane z operatorem obiektu – oficjalnie żadne kwoty nie padły, więc wszystko może się zdarzyć. Deklaracja prezes Łukomskiej może więc być potraktowana jako wstępne stanowisko negocjacyjne. Można się irytować, że takie szafowanie klubem, który wzięło się pod skrzydła jest nie w porządku, ale też może jest to uczciwe postawienie sprawy? Jeśli klubu nie będzie stać na granie na Stadionie Miejskim, nie będzie mógł grać w ogóle. Wtedy sponsoring okaże się bez sensu. Czasy wielkich filantropów minęły. Obecnie ktoś kto daje pieniądze oczekuje promocji, zarówno w zakresie rozpoznawalności marki jak i budowy opinii. Jak się pokazać, jeśli klub nie będzie miał gdzie grać? Ponadto wysłanie sygnału do magistratu, że są dysproporcje w finansowaniu klubów jest zasadne. Kolejarz jest klubem lepszym, z wieloma sukcesami, ale zapominamy, że w Poznaniu grają dwa kluby i dystans między nimi nie jest aż tak wielki. Tyle tylko, że Zieloni nie są zupełnie bez winy w tym, że nie mają gdzie grać.

Jak mieć stadion i nie mieć go jednocześnie

Warta przez jakiś czas miała własny obiekt, który zresztą przez wiele lat był dumą Poznania. Mowa o oddanym do użytku w1929 roku z okazji PEWUKi Stadionie imienia 22 lipca, przemianowanym później na im. Edwarda Szyca, pierwszego założyciela Warty. W 1972 roku podczas meczu Kolejorza z Zawiszą Bydgoszcz (wynik 4:2) zgromadził 60 tysięcy widzów (rekord Polski na meczu drugoligowym). Nasza reprezentacja podejmowała na nim drużyny z USA, Finlandii, Turcji, Węgier, Jugosławii, Irlandii, Szkocji i Szwajcarii. Dwukrotnie rozgrywano na nim finały Pucharu Polski. Cegielski, który był właścicielem obiektu, przekazał go Warcie z zastrzeżeniem w akcie notarialnym, że stadion musi być wykorzystany na cele sportowe. U podstaw oddania boiska w ręce Zielonych leżało wycofanie się HCP z finansowania klubu piłkarskiego i chęć pozbycia się obiektu generującego koszty. Warcie też nie było łatwo znaleźć się w nowej sytuacji. Nagle okazało się, że trzeba poszukać pieniędzy i kogoś, kto je wyłoży. W efekcie teren wraz z boiskiem sprzedany został duńskiej firmie deweloperskiej, która chce budować galerię handlową i osiedle mieszkaniowe. Miasto zablokowało te plany podkreślając misję sportową terenu. W Studium przestrzennym teren zapisany jest jako klin zieleni, ale naciski nadal trwają. No i mamy obiekt na 60 tysięcy widzów, który niszczeje od wielu lat, a jeszcze w 1994 wyglądał jak widać poniżej. Zieloni chcąc nie chcąc musieli przenieść się do ogródka Dębińskiego i tam grali dopóki się dało. Jednym słowem pod nosem jest i nie ma obiektu sportowego, nie tylko dla piłki nożnej, ale również do uprawiania lekkiej atletyki. Obecnie stadion wygląda jak widać (poniżej).











Na kłopoty Familia, najlepiej w Housie


Wiele osób w sprzedaży stadionu Szyca upatruje równi pochyłej, po której Warta zaczęła się staczać. Klubowi nie można odmówić ambicji. W 2007 roku firma FIUK przedstawiła projekt trybuny głównej (następne zdjęcie). Ponadto pod koniec marca ubiegłego roku media rozpisały się o planach KS Warta. W myśl projektów ma powstać obiekt na 10 tysięcy widzów wraz z kortami tenisowymi, hala sportowa, boiska treningowe i do hokeja na trawie, a także hotel i parking. Bo Warta nie jest tylko od kopania piłki. Zrzesza szereg klubów sportowych w tym tenisistów, szermierzy, kajakarzy, hokeistów na trawie i pływaków. Skąd jednak pozyskać fundusze? Działacze nigdy nie łudzili się, że miasto pomoże, dlatego zapowiadali znalezienie inwestora. Jak widać udało się, a Family House zapowiada, że budować chce, ale oczekuje pomocy. Sławomir Hinc deklaruje ze swej strony możliwość udostępnienia terenu.

Zabiorę Cię właśnie tam…

Chęć posiadania własnego obiektu sportowego ze strony KS Warta nie jest niczym złym, zasługuje na poparcie. Jednak kłopotu można było uniknąć. Klub miał obiekt, który mógł zostać wykorzystany nie tylko na drugoligowe rozgrywki. Tereny wokół stadionu Szyca pomieszczą wielki parking. Jest on o niebo lepiej skomunikowany niż obiekt przy Bułgarskiej. Dojazd z ulicy Hetmańskiej, czy też w linii prostej z węzła Dębina na autostradzie jest o wiele prostszy niż kluczenie po sparaliżowanej po meczu Bułgarskiej. Układ komunikacyjny w okolicy Dębca jest łatwiejszy do przebudowy. Wyobraźmy sobie alternatywne Euro 2012. Kibice wysiadają na dworcu kolejowym, przejeżdżają tramwajem 2 przystanki i są na stadionie. Zmotoryzowani jadą Hetmańską lub wyjeżdżają z autostrady i na wielkim parkingu przy Dolnej Wildzie zostawiają swoje auta. Ci, którzy wybierają drogę powietrzną przylatują na lotnisko cywilne na podpoznańskich Krzesinach i stamtąd podstawionymi busami dojeżdżają autostradą do stadionu. Fajna wizja, prawda? Niestety, tylko pozostanie wizją, a koszty jej niezrealizowania to 700 milionów na niepraktyczny bubel.

O tym, że mamy dwa kluby piłkarskie w Poznaniu już pisałem. Kibice między sobą się nie tłuką, co więcej wielu dopinguje obie drużyny, a to jest raczej ewenement. Lech wyspecjalizował się w kopaniu i robi to bardzo dobrze. Z drugiej strony mamy Klub Sportowy „Warta”, a w nim całą gamę dyscyplin. Czy kultura fizyczna musi być elitarna i droga? Wcale nie. Brakuje nam odskoczni w postaci sportu zwykłego, dla ludzi, takiego spontanicznego i dostępnego dla amatorów. Ten elitarny też, jak najbardziej, w końcu nic tak nie uskrzydla, jak niedościgniony ideał, ale czasem chce się też samemu, na miarę własnych możliwości. Tak jak raz przez przypadek trafiłem na zawody Kendo. Urocze, ale wskazuje na to, że Poznaniowi brakuje zintegrowanego systemu informacji o wydarzeniach sportowych.  Nie zmieniajcie się Warciarze, wygrywajcie, ale bądźcie swojscy.








Krzysztof Ulas

Komentarze (5)

Zapisz się do kanału RRS tego komentarza

Pokaż/Ukryj Komentarze
Więcej obiektywności
Panie REDAKTORZE - proszę się zapytać "partyjnych" kolegów o prawdziwej historii przekształceń obiektu "Stadion im. Szyca". Kto go oddał, kto go sprzedał i za jakie pieniądze... O "pokornym cielęciu, co dwie matki ssie".
Dinsdejl Pirania , 22 kwiecień 2011
..
Dementi wnosi bardzo wiele. Prawda jest taka, że wypowiedź "nie wiem co wtedy" nie padła w czasie żadnego konkretnego wywiadu, nie jest to defacto oficjalne stanowisko klubu i efekt głebokich przemyśleń na temat sytuacji klubu. Tę wypowiedź można porównać do sytuacji gdyby ktoś obudził mnie w nocy i zapytał, co jak za pół roku pracodawca wypowie mi umowę o pracę. Odpowiedź brzmiałaby dokładnie tak samo. Co do kwoty i Pana niewiedzy w tym zakresie. Skoro publikuje Pan na oficjalnej stronie, podobno poważnego stowarzyszenia, a tekst nosi znamiona opiniotwórczego (a co najmniej chciałby takim być) to traktuje Pana jako dziennikarza. A od dziennikarza wymagam zrobienia researchu na wyższym poziomie niż tylko to co znajdzie w Google.

Z komentarzem mrj zreszta rowniez sie zgadzam, artykul totalnie oderwany od rzeczywistosci, napisany zeby napisac, ale z tymże nie zamierzam dyskutować. Wolność słowa wszakże mamy. Natomiast błędy dotyczące faktów tępić trzeba bo potem nasze dziennikarstwo wygląda jak wygląda.
krio , 08 kwiecień 2011
NO BEZ JAJ
(CIAH) Fajna wizja, prawda? Niestety, tylko pozostanie wizją, a koszty jej niezrealizowania to 700 milionów na niepraktyczny bubel.

CO ZA BEŁKOT! Jeżeli Bułgarska jest sparaliżowana po meczu to jak wyglądałaby okolica Stadionu Szyca? Po prostu tragedia. Stadion nie leży na Dębcu, a w obszarze śródmieścia paręset metrów od Centrum. Po meczu średnio raz na dwa tygodnie, zawału komunikacyjnego dostaje Grunwald. Autor najwyraźniej chce żeby to samo czekało Centrum miasta. Aby środek miasta co piątek był paraliżowany przez kibiców, żeby fani piłki nożnej uprzykrzali życie wszystkim tym których piłka nie obchodzi: a mieszkają w centrum, a pracują w centrum, a robią zakupy w centrum, a odpoczywają w centrum. Miasto ma być ustawione pod harmonogram kibicowania? NO BEZ JAJ.
NIGDZIE W CYWILIZOWANYM ŚWIECIE NIE BUDUJE SIĘ NOWYCH STADIONÓW W CENTRUM. Wbrew temu co zostało w tym akapicie wybełkotane, miejsca w okolicy stadionu Warty jest znacznie mniej niż na Bułgarskiej. Co więcej na żadne Euro według wytycznych UEFA nie byłoby tam szans. Trzeba się tylko trochę zainteresować choćby tym ile wolnego miejsca pod stadionem zażądała dla siebie federacja (na swoją działalności i na wymogi bezpieczeństwa).

Nie piszę tego wszystkiego aby bronić tak samej lokalizacji stadiony na Bułgarskiej czy kosztów i jakości przebudowy, ale po to żeby uświadomić że ten tekst to bezmyślne krytykanctwo. Zwykłe bełkotanie od rzeczy.
W sumie to zaglądam to rzadko bo do ideologii zbieraczy konfliktów jaką prezentuje stowarzyszanie jest mi bardzo daleko, ale jak już tu trafiam to trafiają mi się takie schizofreniczne teksty. Normalne rozdwojenie jaźni.

STOWARZYSZENIE MY-POZNANIACY które staje w obronie między innymi kupców z targowiska przy Dolnej Wildzie, na swojej stronie publikuje takie teksty które tylko ośmieszają jego działalność. Walenie na oślep w Grobelnego w sprawie stadionu przeradza się w absurd.
Postulat budowy nowego stadionu na miejscu starego Stadionu Szyca to postulat LIKWIDACJI TARGOWISKA, to postulat poszerzenia Dolnej Wildy od autostrady do Królowej Jadwigi, która i tak nie rozwiązałaby problemu komunikacyjnego w okresie odbywania się eventów. Wbrew temu co bełkocze autor na temat dostępności komunikacyjnej stadionu Szyca, to jest ona jeszcze gorsza niż na Bułgarskiej.
Budowa nowego stadionu to również postulat postawienia w KLINIE ZIELENI, o który tak państwo walczycie, wielkiego KLOCA stadiony który co najwyżej z zielenią miałby wspólny kolor, ale jego gabaryty (wysokość, powierzchnia użytkowa) całkowicie zaprzeczyłby idei ekologicznej południowego klina zieleni (przewietrzanie, funkcje biologiczne).

Rozumiem że storna internetowa stowarzyszenia jest miejscem wymiany poglądów i teksty publicystyczne prezentują prywatne zdanie autorów. Niestety Pan autor Krzysztof Ulas mógłby bardziej przemyśleć swoje krytyczne pomysły, bo tylko się i organizację która umożliwia mu prezentację swoich poglądów ośmiesza.

ps. ciekawe czy walcząca o obywatelskie postawy organizacja puści taki komentarz...
mrj , 07 kwiecień 2011
...
Nie pisałem nigdzie, że FH kategorycznie zapowiedział wycofanie się, a dementi nic nowego, moim zdaniem, nie wnosi bowiem "nie wiem co wtedy" dla mnie oznacza, że ktoś coś rozważa i stawia na szali przyszłość swojej współpracy z klubem. Jakby tego nie nazwać jest to zapowiedź podjęcia pewnych kroków zależnie od sytuacji. Co do kosztów ja mam jedynie informacje o stawce 1000 PLN/mecz. Innych stawek nie udało mi się znaleźć.
Krzysztof Ulas , 07 kwiecień 2011
...
Kolejny Pana artykuł z błędami. Warta Poznań zdementowała informację, która pojawiła się w Gazecie Wyborczej o wycofaniu się FH ze sponsoringu. Według informacji klubu Pani prezes powiedziała jedynie, że "nie wie co wtedy". Reszta to wymysł dziennikarzy. Stawka 1000pln obowiązywała jesienią, kiedy wynajmowano jedną trybunę na której na niektórych meczach zasiadało poniżej 1000 osób. Mecz z GKSem Katowice kosztował już klub sporo więcej. Może czas jednak zmienić tematykę?
krio , 04 kwiecień 2011

Napisz komentarz

pomniejsz | powiększ obszar

Poprawiony: niedziela, 03 kwietnia 2011 17:35