Okrągły stół dla polityki społecznej w Poznaniu
Anna Wachowska-Kucharska   
niedziela, 28 sierpnia 2011



Jarosław Pucek – szef Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych (ZKZL) – zdecydował o budowie kontenerowego getta oraz eksmisjach na bruk. Jednocześnie Miasto nie ma żadnej polityki mieszkaniowej (nie rozumie, że jest ona w części składową polityki społecznej) oraz programu budowy mieszkań socjalnych.




„Miasta nie składają się tylko z domów i ulic, ale z ludzi i ich nadziei”

(św. Augustyn )

W kontekście braku polityki społecznej oraz sytuacji polegającej na tym, że ZKZL prowadzi własną strategię „terapii” poprzez zastraszanie i wykluczanie najuboższych mieszkańców, Stowarzyszenie My-Poznaniacy opowiada się za zorganizowaniem „okrągłego stołu”, którego pomysłodawcą jest prof. Zbigniew Galor z WSNHiD – patrz artykuł pt. „Wstrzymajmy eksmisje i siądźmy do okrągłego stołu” z 28 lipca br. w „Gazecie Wyborczej”. Przy tym stole powinny spotkać się władze miasta, naukowcy, pracownicy jednostek zajmujących się pomocą społeczną, Fundacja Pomocy Wzajemnej BARKA, właściciele kamienic, którzy ponoszą koszty braku polityki mieszkaniowej – przede wszystkim budowy mieszkań socjalnych, oraz braku polityki społecznej, przedstawiciele lokatorów zagrożonych ubóstwem i wykluczeniem, a także przedstawiciele organizacji społecznych. Patrz też Gazeta Wyborcza z 19 sierpnia br.


Potrzeba polityki społecznej

Do ustawowych zadań własnych gminy należy tworzenie programów społecznych mających na celu walkę z wykluczeniem, przeciwdziałanie bezdomności, rozwiązywanie problemów mieszkaniowych uboższych mieszkańców, przeciwdziałanie alkoholizmowi, przemocy w rodzinie, ubóstwu, niepełnosprawności i bezrobociu. Są to problemy społeczne, które wymagają szybkiej diagnozy i podjęcia działań, często w trybie nadzwyczajnym – jednak w sposób przemyślany, ze wskazaniem skutecznych sposobów ich rozwiązania. Trwała cechą każdego społeczeństwa, w tym społeczności miejskich, jest istnienie odstępstw „stanowiących zagrożenie dla funkcjonowania tego społeczeństwa”. Takim zagrożeniem jest istnienie „marginesu społecznego”, ale również ludzi nieradzących sobie w codziennym życiu, bezrobotnych niepotrafiących znaleźć pracy, uzależnionych itp.

Istnienie gorzej lub wręcz źle przystosowanych społecznie mieszkańców to nie jest problem nowy, którego rozpoznanie jest niemożliwe czy bardzo trudne. Ponad dwadzieścia lat po transformacji powstaje wiele projektów społecznych, badawczych wskazujących na konieczność podejmowania działań zwłaszcza w aglomeracjach miejskich, gdzie problem ten narasta. Mało prawdopodobne, aby prezydent, urzędnicy i radni nie zdawali sobie sprawy z potrzeb w tym zakresie. Poznaniowi brak sukcesów związanych z projektami przeciwdziałającymi masowemu wykluczeniu – ostatni przykład stanowi program w ramach którego najuboższym mieszkańcom miasta urzędnicy zaproponowali komputery z dostępem do Internetu, ale nikt mieszkańców o nim nie informował ani o konieczności spełnienia określonych kryteriów, by wziąć w nim udział. Brak również takich programów i projektów, które w zachodniej Europie pozwoliły, przy ograniczonych środkach finansowych, przeprowadzić przemyślaną i zaplanowaną rewitalizację – tak, aby poprawić jakość życia w przestrzeni miejskiej.

Wzory czekają

Sukces takich działań wymaga współdziałania urzędników i społeczeństwa obywatelskiego na paru płaszczyznach. Aby zrozumieć potrzebę takiej konsolidacji wystarczy wrażliwość, umiejętne diagnozowanie sytuacji, chęć korzystania z doświadczeń miast współpracujących z Poznaniem, ale nie tylko. Zaglądając do dokumentów ZKZLu z pewnością stwierdzilibyśmy, że Jarosław Pucek nawiązał kontakty w tej kwestii z krajami takimi, jak Niemcy czy np. Holandia. Wyjeżdża na delegacje do Frankfurtu, Erfurtu czy Amsterdamu, aby zbierać doświadczenia i przyglądać się prowadzonym tam projektom. Problemem jest jednak brak dobrej woli do wykorzystania doświadczeń tych krajów oraz brak świadomości, co do konieczności podjęcia jak najszybszych kroków.

Wspomnieć należy, że miasta niemieckie przyjmują programy socjalne na okres 9 lat! Zdając sobie sprawę, że nagromadzenie dużej liczby zróżnicowanych problemów, podwyższenie poziomu życia, zminimalizowanie tych problemów, uatrakcyjnienie inwestycjami miejskimi obszarów zagrożonych oraz odbudowanie więzi międzyludzkich, a także identyfikacji z określonymi częściami miasta powinno być wzmocnione, aby mieszkańcy czuli się u siebie w swoim miejscu zamieszkania oraz, aby czuli potrzebę jego kształtowania.

Budżet to podstawa

Przy okrągłym stole ws. polityki społecznej nie powinno zabraknąć przede wszystkim poznańskich radnych, jako przedstawicieli władzy lokalnej, którzy wraz z prezydentem odpowiedzialni są za uchwalanie budżetu. Uchwalanie budżetu jest chwilą, w której następuje podział środków na poszczególne zadania znajdujące się w planach miasta. Budżet musi być zatem narzędziem wyrównywania szans poszczególnych grup mieszkańców. Najczęstszym przykładem niewłaściwego zastosowania tej funkcji budżetu – tak jak stało się to w naszym mieście – jest inwestowanie w dzielnice najlepiej rozwinięte, a pomijanie części miasta i dzielnic dotychczas niedoinwestowanych. Kwota wydana na udoskonalenie infrastruktury w najlepszej dzielnicy miasta, nie przyniesie tam żadnej zauważalnej zmiany, a dobrze zainwestowana w dzielnicy dotychczas zaniedbanej może przynieść zasadniczą zmianę jakości życia.

Taki sposób wydatkowania budżetu opłaca się wszystkim, bo problemy związane z zaniedbaniem części miasta, z ich niedofinansowaniem często stają się problemami całego miasta. Dlatego lepiej rozwiązywać je u źródła, stawiając na rozwój „gorszych” dzielnic oraz programy edukacyjno-społeczne dla mieszkańców. Pogłębiające się różnice między „lepszymi” i „gorszymi” mieszkańcami i dzielnicami kosztują coraz więcej. Niewykorzystany potencjał ludzki to największy koszt nieprzemyślanej i nieodpowiedzialnej polityki władz miasta. Długofalowo bardzo groźny – im większe zaniedbania tym wyższe środki na naprawę owych zaniedbań. Ludzie nie mając perspektyw rozwoju marnują zdolności i potencjał twórczy, nie zarabiają, nie płacą podatków, stają się beneficjentami pomocy społecznej, popadają w konflikty z prawem, pogłębia się ich nieprzystosowanie. Zatem „rozwiązanie”: „załatwmy sprawę na dłużej wykluczając to towarzystwo” – najprostsze i niestety najbardziej nieprzemyślane z możliwych wyjście. Jednocześnie, pod każdym względem, najdroższe.

Co więcej skutki takiej „polityki” władz, trwającej przez swoją bezwładność długie lata, przechodzą z pokolenia na pokolenie. Nasza rola, jako życiowo zaradnych mieszkańców, polega na edukacji tej części społeczeństwa, które boi się tzw. „marginesu”. Uświadomienie, że edukacja wspólnie z przemyślanym budżetem jest narzędziem przeciwdziałania wykluczeniu – to wstęp do społeczeństwa obywatelskiego, które polega na tym, że wzajemnie za siebie ponosimy odpowiedzialność. Uchwalenie mądrego, uwzględniającego interesy ogółu mieszkańców budżetu jest jednym z najważniejszych obowiązków spoczywających na władzach miasta oraz radnych.

Niemoc urzędu….

Oburzenie budzi fakt, że ZKZL nie przeprowadził żadnych badań diagnozujących sytuację potencjalnych najemców kontenerów. „Rewelacją” jest konflikt między dyrektorem ZKZL Jarosławem Puckiem, a dyrektorem MOPR Włodzimierzem Kałkiem. Czy to możliwe, że obaj panowie będący dyrektorami służb miejskich nie potrafią działać wspólnie dla dobra mieszkańców? Wręcz przeciwnie Jarosław Pucek skarży się, że standardowe działania podejmowane zgodnie z kompetencjami oraz zakresem obowiązków przez Włodzimierza Kałka utrudniają pracę urzędnikom ZKZLu. Publicznie przyznaje, że działania te są niewygodne dla niego, ponieważ w ten sposób MOPR informuje zagrożonych mieszkańców o ich prawach.

Polityka społeczna to ta część zadań miasta, która powinna ogniskować wspólne działania wiceprezydenta Stępnia (odpowiedzialnego za zdrowie i politykę społeczną) oraz wiceprezydenta Kruszyńskiego (odpowiedzialnego m.in. za budownictwo). Narastające problemy od lat niediagnozowane wymagają pogłębionych badań oraz jak najszybszego ograniczenia wegetacji bez pracy socjalnej i możliwości wyjścia z tej trudnej sytuacji.

Jako mieszkańcy miasta jesteśmy współodpowiedzialni za brak działań w sferze polityki społecznej. Przez lata większości wydawało się, że jest to problem, który nie dotyczy Poznania. Dlatego przy świadomości narastających problemów społecznych nie możemy patrzeć obojętnie na to, jak nie radzą sobie z tą sferą władze miasta. Spychanie problemu do kontenerów jest także spychaniem najuboższych, pozbawionych systemowych rozwiązań na margines społeczny. Umieszczanie tzw. trudnych lokatorów w gettach na peryferiach miasta skutkuje często pokoleniowym upośledzeniem społecznym, bez szans na społeczny awans. Czy politycy i samorządowi radni pozbawieni są możliwości awansu w swojej partii? Czy urzędnicy pozbawieni są możliwości awansu w urzędzie? Jakie szanse integracji z normalnym społeczeństwem mają np. dzieci z rodzin skazanych na kontenerowe wykluczenie? Coraz częstsza stygmatyzacja z tego powodu, która ma miejsce w szkołach na długo wyklucza takich uczniów powodując wzrost agresji i poczucia krzywdy.

                                                                                                *  *  *
Kompleksowa i zintegrowana strategia rozwiązywania problemów społecznych zgodnie z najlepszymi europejskimi standardami jest rozwiązaniem z którego powinny skorzystać władze miasta. Od paru tygodni organizacje pozarządowe — w tym stow. My-Poznaniacy w porozumieniu z naukowcami, liderami BARKI podjęły próbę przygotowania debaty przy okrągłym stole. Jednak nie wystarczy wyłącznie nasza dobra wola. Najważniejszą rolę odegrają urzędnicy z prezydentem na czele.



Anna Wachowska-Kucharska
Wiceprezeska zarządu stow. My-Poznaniacy, przew. zarządu osiedla Naramowice

Komentarze (2)

Zapisz się do kanału RRS tego komentarza

Pokaż/Ukryj Komentarze
...
patrz komentarz; facebook" marian szydlowski
Marian , 29 sierpień 2011
...
Pani Anno! jeśli Państwo zamierzacie przygotować "okrągły stół" pod jedyne dyktando Barki a bez udziału kilkunastu organizacji pozarządowych - to będzie WASZ okrągły stół i Wasz punkt widzenia ! czymże się już na tym etapie różnicie od Grobelizmu !!! chyba tylko parciem do władzy! To już wolę Grobelizm - jest przewidywalny.
Marian , 29 sierpień 2011

Napisz komentarz

pomniejsz | powiększ obszar

Poprawiony: środa, 28 września 2011 11:34