Żłobki to inwestycja w rozwój dłuższy niż Euro 2012
Aleksandra Sołtysiak   
niedziela, 28 sierpnia 2011



W Gazecie Wyborczej ogłoszono konkurs na Pyry Roku. Propozycji jest wiele, ale brakuje jednej, na Czarną Pyrę: oszczędności prezydenta Poznania na małych dzieciach – poznaniakach. Można byłoby połączyć Czarną Pyrą za bałagan z opłatami za przedszkole – z propozycją komercjalizacji żłobków publicznych.




W lutym tego roku weszła w życie tzw. ustawa żłobkowa, za którą niestety nie idą pieniądze. Samorządy muszą sobie w tej kwestii poradzić same. W Poznaniu postanowiono znaleźć dofinansowanie nowych form opieki podwyższając dotychczasowe opłaty za żłobki publiczne. (O nowych formach opieki-kluby dziecięce, opiekunowie, żłobki prywatne i nianie – pisałam o tym szerzej na naszej stronie TUTAJ ).

Podstawowym grzechem poznańskiej polityki społecznej jest skąpstwo – założenie, że finansowanie tych nowych form ma odbywać się w ramach  budżetu Wydziału Zdrowia Urzędu Miasta Poznania. To tak, jakby ustalić, iż zrobi się więcej kanapek z tej samej liczby bochenków chleba. Wydział zdrowia opracował program teoretycznie odpowiadający wymogom ustawy. Znaleziono sposób na więcej kanapek: każdy, kto chce zjeść kanapkę (jedną), ma przynieść trzy kromki chleba. A powinno być inaczej. Budżet wydziału zdrowia powinien być powiększony lub potrzebne pieniądze powinny być wyłożone z ogólnego budżetu miasta!!! Dlaczego mniej zamożne rodziny mają dofinansować dzieci tych rodziców, których stać na żłobek prywatny?

Poznańscy politycy powinni zmienić priorytety. Zamiast wydawać pieniądze na nowe samochody, na niespodziewane koszty budowy stadionu, na słupy informujące o strefie parkingowej na Jeżycach, które pobierają energię elektryczną błędnie informując, iż strefa obowiązuje również w sobotę i niedzielę – by wymienić choć kilka rażących przykładów marnotrawstwa – należałoby prostu znaleźć te skromne półtora miliona, bo takiej kwoty szuka wydział zdrowia i dofinansować nowe formy opieki zgodnie z ustawą, pozostając przy dotychczasowej opłacie. Gdy zestawimy 33 mln zł znalezione w budżecie miasta  na stadion z 1,5 mln, których nie można znaleźć na najmłodszych, to (cytując Henrykę Krzywonos-Strycharską) „krew mnie jaśnista zalewa, bo przecież obraża to nas wszystkich”.

Czytaliśmy ostatnio w Gazecie Wyborczej, że Poznań się wyludnia. Przecież przy takiej polityce wyludni się znacznie szybciej! Politycy mają za nic opinię ekspertki Lucyny Nowak z GUSu: „Nasza prognoza ma być ostrzeżeniem dla miast. Powinny przeciwdziałać ucieczce mieszkańców, stosując odpowiednią politykę społeczną, np. dopłaty do żłobków.”

Poznań mógłby być przykładem dla innych miast. Gdyby opracowano program dopłat do żłobków oraz utworzono nowe publiczne żłobki nie za pomocą podwyżek, ale dzięki prawdziwie prorodzinnej polityce miasta, Poznań by na tym skorzystał. Miałby darmową reklamę w ogólnopolskich mediach i przyciągałby ludzi w wieku reprodukcyjnym, którzy w stolicy Wielkopolski zamieszkaliby i tu płacili swoje podatki. Posługując się językiem ekonomii – potraktujmy nakłady na żłobki jako inwestycję w długofalowy rozwój Poznania, który nie będzie tak krótki jak Euro 2012.


(Ten tekst jest początkiem szerszej analizy polityki miasta wobec opieki nad dziećmi do lat trzech. CDN)




Aleksandra Sołtysiak


Komentarze (0)

Zapisz się do kanału RRS tego komentarza

Pokaż/Ukryj Komentarze

Napisz komentarz

pomniejsz | powiększ obszar

Poprawiony: niedziela, 28 sierpnia 2011 21:18