G.Ganowicz: wzory rosyjskie czy europejskie?
Jacek Jaśkowiak   
sobota, 20 lutego 2010
Image
Z zainteresowaniem przeczytałem wywiad z przewodniczącym rady miasta Grzegorzem Ganowiczem, jako kandydatem na prezydenta Poznania . Cieszy mnie, iż mogę się zapoznać z poglądami kandydata na tak ważne stanowisko. Dalszy rozwój Poznania zależy w dużym stopniu od tego, kogo wybierzemy. W poprzednich wyborach dwukrotnie głosowałem na Ryszarda Grobelnego, ale uważam, iż Poznaniowi potrzebne są zmiany.

 

 

 

Ograniczenie wybieralności na określone stanowiska do maksymalnie dwóch kadencji (jak np. w USA) ma swoje uzasadnienie. Podobnie jest w przypadku spółek kapitałowych, w których co jakiś czas wymienia się zarządy, bo "zasiedzenie" na stanowisku menedżera przez wiele lat zazwyczaj nie jest dla spółki korzystne. Oczywiście nie zagłosuję na kogokolwiek, byle nie na Ryszarda Grobelnego, to zależy od kontrkandydatów. Prezentacja pana Ganowicza nie przekonała mnie narazie do jego kandydatury, ale mam nadzieję, że to nie ostatnia taka z nim rozmowa w mediach. Ciekaw jestem, jak rozwój Poznania widzi Filip Kaczmarek, bowiem w rozmowie opublikowanej w październiku skoncentrował się on tylko na krytyce polityki prezydenta Grobelnego....

 

Z uwagi na swoją pracę i hobby dużo podróżuję. W porównaniu z innymi miastami w Polsce, Poznań wypada całkiem nieźle. Czuję się zatem bardzo dobrze, gdy wracam z Olsztyna lub Warszawy. Gorzej, gdy porównamy Poznań z Zurychem, Monachium albo Kopenhagą. Jeżeli Poznań ma się rozwijać, to należy podążać właśnie za tymi najlepszymi miastami, zamiast zadzierać nosa z uwagi na wygraną z Białymstokiem, czy Rzeszowem w rankingu "Przekroju". Skoro w biznesie polscy przedsiębiorcy konkurują z przedsiębiorcami z Niemiec, Włoch czy Danii, to dlaczego polskie miasta nie mają konkurować w zakresie atrakcyjności z innymi miastami Europy? Bieg Piastów jest jednym z najbardziej prestiżowych biegów narciarskich na świecie. Justyna Kowalczyk potrafi wygrywać z najlepszymi na świecie. Równajmy zatem w górę. Podkręćmy tempo, bo człapiemy, chociaż co niektórym się wydaje, że biegniemy. Prezydent Grobelny zapowiedział w ramach tzw. postanowienia noworocznego, że w tym roku zamierza poprawić swój czas w maratonie. Cieszy mnie to, że zamierza podkręcić tempo. Poznaniowi też by się przydało.

 

Mam wrażenie, że Poznań w zakresie rozwoju próbuje łączyć model rosyjski z modelem europejskim (mam na myśli kraje tzw. Starej Unii). Z rosyjskiego modelu Poznań wziął:

a)      zamknięte i ogrodzone osiedla, gdzie lepiej zarabiający odgradzają się od mniej zasobnych (noworuscy i nowopolscy),

b)      chaos w zabudowie,

c)       preferowanie interesu właścicieli samochodów, a nie osób korzystających z transportu publicznego lub rowerów,

d)      tolerowanie łamania przepisów, w szczególności ograniczeń prędkości i parkowania na każdym wolnym skrawku,

e)      bezpieczeństwo, a właściwie to jego brak, czyli tolerowanie chuligaństwa, kradzieży, rozbojów,

f)       brak pomysłów na zapobieganie degradacji dzielnic położonych w pobliżu centrum miasta (Śródmieście oraz Jeżyce, Łazarz, Wilda).

Z modelu europejskiego Poznań wziął:

a)      promowanie miasta poprzez sport, w tym organizację zawodów sportowych wysokiej rangi i najlepszego w Polsce maratonu,

b)      promowanie miasta poprzez organizację innych ważnych imprez (np. Konferencja klimatyczna),

c)      poprawę wizerunku parków i zieleni w centrum,

d)      centrum handlowe Stary Browar zamiast ruder w centrum miasta,

e)      Stary Rynek z kawiarenkami i restauracjami,

Świat się zmienia i włodarze nawet takich miast jak Melbourne, Londyn, czy Nowy Jork nie wstydzą się naśladować innych miast w zakresie wdrażanych rozwiązań. Spotkałem się już nawet z terminem „Copenhagenize” dla określenia przez planistów miast rozwiązań mających na celu poprawę i dokonywanie zmian w ruchu ulicznym preferujących w centrum ulice zamknięte dla ruchu samochodowego, a otwarte tylko dla pieszych i rowerzystów. To właśnie duński architekt Jan Gehl uchodzi za pioniera przyjaznego dla człowieka kształtowania przestrzeni wielkich miast. Pierwsza strefa dla pieszych powstała w 1962 roku w Kopenhadze. 37% jej mieszkańców korzysta z roweru jako głównego środka transportu w drodze do pracy, szkoły i na zakupy. Do roku 2015 ten udział ma się zwiększyć do 50%. Kopenhaga inwestuje około 20 mln euro w rozbudowę dróg rowerowych, a te istniejące mają już 300 km. W Monachium ten udział ruchu rowerowego jest znacznie mniejszy i wynosi obecnie 10%, ale rada miasta podjęła uchwałę o przeznaczeniu dużych środków na wdrożenie rozwiązań, które mają doprowadzić do poziomu 15% do roku 2015.

 

Odnosząc się do wywiadu z Przewodniczącym Rady Miasta Poznania Grzegorzem Ganowiczem – dowiedziałem się, że pracuje w samorządzie już od 12 lat, czyli ma duże doświadczenie. Widziałby on większy udział mieszkańców w kluczowych dyskusjach i sporach. Może warto byłoby wzorem innych miast w Polsce publikować w lokalnej prasie budżet Poznania? Być może udział w dyskusji byłby wtedy większy?

 

Odnośnie pomysłu na komunikację w mieście, to przeczytałem to samo, co głosi Ryszard Grobelny – czyli że jest za budową nowych linii tramwajowych i ścieżek rowerowych. Jednocześnie jednak przez lata G.Ganowicz głosował za budżetem, który preferował zwiększanie ruchu samochodowego kosztem komunikacji publicznej. Jeśli jest za równoległym rozwijaniem komunikacji publicznej i samochodowej, to znaczy, że nie jest do końca przekonany, czy lepiej wydać 200 lub 300 mln na nową linię tramwajową na Naramowice, czy też 9 mld na III ramę komunikacyjną. Grzegorz Ganowicz jest „zdecydowanie za” budową ścieżek rowerowych, ale oznacza to przeznaczenie na te ścieżki 1,5 mln zł w roku 2010 (to lepiej od prezydenta Grobelnego, który zaproponował 500 tys. zł). Kiedy porównać to do wydatków na stadion, czy nawet festiwal Rock in Rio, to wolałbym kandydata, który byłby „umiarkowanie za” rozwojem ścieżek rowerowych, ale jednocześnie działania jego podążałyby za deklaracjami.

 

Szkoda, że kandydat Grzegorz Ganowicz nie wypowiedział się na temat degradacji Jeżyc, Łazarza i Wildy. Przeczytalibyśmy pewnie, że jest "zdecydowanie za" rewitalizacją tych dzielnic, choć podczas głosowania budżetu na rok 2010 na bezpieczeństwo przeznaczono bardzo skromne środki. Ganowicz zapowiada, że w przypadku wyboru przez PO jego kandydatury, udowodni, że pomiędzy nim a prezydentem Grobelnym są wyraźne różnice. Jedną z nich byłoby chociażby to, że przesunąłby na inne stanowisko Macieja Milewicza, który wulgarnie obrażał w internecie polityków. Jak dla mnie to niewielka różnica....

Dalej dowiaduję się, że Lech Poznań powinien mieć pewne (ale jakie..?) przywileje, by być drużyną najwyższej klasy. Sport to moje hobby i nie widzę związku przyczynowego pomiędzy przywilejami dla piłki nożnej w Polsce (względem innych dyscyplin), a poziomem polskiej piłki. Tak jak Poznań znajduje się na czele rankingów w konkurencji z Białymstokiem i Rzeszowem, tak Lech Poznań daje sobie radę z Pogonią Szczecin, ale w konfrontacji z drużyną na poziomie europejskim wypada kiepsko i nie spodziewam się poprawy po oddaniu mu stadionu za 650 milionów złotych.

 

Grzegorz Ganowicz chciałby, by poznaniacy cenili to, co już im się udało osiągnąć i przestali patrzeć na świat przez szkiełko: ”wszędzie jest tak pięknie, a u nas jest tak źle”. Wydaje mi się, że poznaniacy doceniają to, co osiągają. Chodzi jednak o to, by ci poznaniacy, którzy osiągają sukcesy z Poznania się nie wyprowadzali. Panów Ganowicza i Grobelnego nie rażą w Poznaniu pewne patologie, widoczne choćby w budżecie na 2010 r.

G.Ganowicz twierdzi, że jest lepszym kandydatem od Filipa Kaczmarka, bo stale przebywa w Poznaniu, a Kaczmarek większość czasu spędza w Brukseli. Jednak w tym właśnie cała nadzieja, że po pobycie w Brukseli Kaczmarka będą razić w Poznaniu rzeczy, które już nie rażą ani prezydenta, ani przewodniczącego rady miasta. Proponuję, by Ganowicz i Grobelny wybrali się na kilkudniową wycieczkę do Kopenhagi i bezpośrednio stamtąd do St. Petersburga. Nie po to, żeby zwiedzać muzea i zabytki, tylko by skorzystać z komunikacji publicznej, pochodzić po zmroku po różnych dzielnicach miasta. Po powrocie wiedzieliby, czy skąd lepiej czerpać wzorce.

 

Prezydent Szczęsny-Kaczmarek chciał korzystać z Zurychu, jako wzorca dla Poznania. Poznań sporo zawdzięcza jego wizji i odważnym decyzjom. Zurych to jedno z najciekawszych miast, które miałem możliwość poznać. Komunikacja publiczna w Zurychu, ścieżki rowerowe, bezpieczeństwo są tam na bardzo wysokim poziomie. W jednym z wywiadów przeprowadzonych na łamach Gazety Wyborczej z działaczem związkowym powiedział on, że związkowcy we Francji też nie jeżdżą do pracy rowerem. W Zurychu rowerem jeżdżą, również przedsiębiorcy...

 

Po wywiadzie z Grzegorzem Ganowiczem doszedłem do wniosku, że warto byłoby przygotować zestaw pytań dla kandydatów na prezydenta. W przypadku powoływania na stanowisko prezesa spółek kapitałowych kandydaci przedstawiają zazwyczaj swój pomysł na kierowanie spółką właścicielowi lub radzie nadzorczej. Poznaniacy mają podjąć bardzo ważną decyzję. Powinni wiedzieć, co zamierza zrobić kandydat na prezydenta. 

Czekam na prezentację kolejnych kandydatów.




Słowa kluczowe:wybory2010

Komentarze (1)

Zapisz się do kanału RRS tego komentarza

Pokaż/Ukryj Komentarze
Amerykaninowi Warszawa przypomina Moskwę
Czy o Poznaniu powiedziałby co innego?
http://warszawa.gazeta.pl/wars...mina_mi_M
oskwe.html
Sławek , 09 wrzesień 2010

Napisz komentarz

pomniejsz | powiększ obszar

Poprawiony: czwartek, 09 września 2010 09:34