My-Poznaniacy to Nowa Solidarność
Lidia Makowska (Gdańsk)   
czwartek, 11 listopada 2010
Informacja o składzie Komitetu Poparcia KWW My.Poznaniacy obiegła media w zasadzie w całej Polsce. Wielu z członków Komitetu Poparcia napisało dlaczego warto poprzeć My.Poznaniacy. Poniżej prezentujemy nieco dłuższy tekst o ludziach tworzących My-Poznaniacy, napisany przez aktywistkę miejską i społecznika z Gdańska, która porównuje powstanie i działalność naszego oddolnego ruchu  obywatelskiego do gdańskiej Solidarności z roku 1980.




My-Gdańszczanie dumni jesteśmy z maksymy "Nec temere, nec timide" (bez zuchwałości, ale i bez lęku). Też ją lubicie w Poznaniu. W poprzek tej zacnej, mieszczańskiej ideologii stanął Sierpień ' 80. Zaskoczył Polskę, świat. Mam wrażenie, że w Poznaniu macie nowy „projekt solidarnościowy”. My -Poznaniacy, czyli inicjatorzy nowoczesnego, oddolnego ruchu obywatelskiego zadziwiają wizjonerską strategią, konsekwencją działania, imponującą logiką solidarności. Ale nie tej martyrologicznej przez duże „S”, walczącej z totalitarnym system, tylko codziennej, „małej solidarności” poznaniaków, którzy potrafili połączyć siły, by współtworzyć nowoczesną wspólnotę mieszkańców. My -Poznaniacy to nowy fenomen społeczny, doskonale rozpoznający, że dzisiaj nie potrzebujemy już romantycznych zrywów, ale żmudnej, oddolnej pracy na rzecz poprawy jakości życia mieszkańców, solidarności i sprawiedliwości społecznej.

Trzy lata temu odkryłam w internecie, że w Poznaniu działa podobny ruch mieszkańców do naszej inicjatywy wrzeszcz.info.pl. Zaprosiłam Arletę Matuszewską i Lecha Merglera do Gdańska. Przyjechali natychmiast, przedstawili wizjonerską strategię włączania  mieszkańców do współdecydowania o Poznaniu. Program Nas-Poznaniaków wydawał się nam wówczas bardzo śmiały, prawie nierealny. Przed trzema laty nie mieliśmy przecież ani w Gdańsku ani w Poznaniu narzędzi do opisu alternatywnych modeli zarządzania miastem, mało kto w Polsce słyszał o konsultacjach społecznych czy budżecie obywatelskim. Formułowanie poglądów, że miasto to wspólnota mieszkańców, a nie abstrakcyjna gmina czy samorząd, budziło łagodnie mówiąc uśmieszki niedowierzania.

Przez trzy lata My-Poznaniacy konsekwentnie pracowali nad poszerzeniem przestrzeni dyskusji. Potrafili wzbudzać i zarządzać emocjami racjonalnych poznaniaków, równolegle wprowadzając nowy język i teoretyczne narzędzia opisujące alternatywne myślenie o mieście. Wzbudzali zaufanie coraz większej grupy mieszkańców, włączali różne grupy interesów. Działali skutecznie, pragmatycznie i profesjonalnie - jak to poznaniacy!

Efekty przerosły najśmielsze oczekiwania: My-Poznaniacy to - w moim przekonaniu - obecnie najprężniejszy oddolny ruch obywatelski w Polsce, oparty na nowoczesnym myśleniu o zintegrowanym rozwoju miasta. W Poznaniu udało się sformułować nie tylko nowe wizje, ale i przekuć je w czyn.

Z Gdańska z ogromną nadzieją przyglądamy się poznaniakom. Liczymy, że ambitny projekt inżynierii społecznej ruszy po wyborach samorządowych z pełnym rozmachem w Wielkopolsce i stamtąd, za cztery lata przeszczepimy go na Wybrzeże. A szczerze – troszkę zazdrościmy poznaniakom tej Nowej Solidarności.

Lidia Makowska



Polecamy również wywiad z Lidia Makowska: Miasto to nie spółka z o.o.

Komentarze (6)

Zapisz się do kanału RRS tego komentarza

Pokaż/Ukryj Komentarze
Przyczynek do ewolucji MP
Zacznę od gratulacji - za dobry wynik w komunalnych wyborach. To nie złośliwość, jak pewnie od razu chciałby wykrzyknąć LM. Tak naprawdę uważam. W nieobywatelskim, obojętnym społeczeństwie, przy b. małych środkach autoreklamy, pracy zawodowej działaczy, jednak paru znaczących błędach w PR i marketingu politycznym osiągnięto wynik, wskazujący, że przekaz MP dotarł do sporej części mieszkańców.
Jak pamiętają - przynajmniej niektórzy starsi - działacze MP byłem na kilku zebraniach stowarzyszenia, i chyba mogę powiedzieć, że sporo o was wiem. Wiem, jak niełatwo tworzyć sprawne stowarzyszenie, "walczyć" o wszystko co waszym zdaniem w tym mieście tego wymaga. Mam nadzieje, że wasze zaangażowanie w sprawy miasta będzie trwałe, że przełamiecie bariery obojętności i niemocy mieszkańców. Oczywiście, skoro do was nie przystałem mam uwagi do waszej działalności. Dajmy na to warto byłoby choćby podejmować dialog z ludźmi, którzy niekoniecznie muszą mieć taki sam punkt widzenia jak liderzy MP, w stowarzyszeniu potrzeba by rozmów na pomijane tematy, potrzeba mało spektakularnego wysiłku w celu uzyskania dotacji/grantów, oczekiwałbym większej wymiany myśli ludzi MP na forach dyskusyjnych, wypowiadania się nie tylko na dyżurne tematy MP (ogólnie znane) ale na inne drążące lokalne społeczności (naturalni sojusznicy MP), organizowania dysput w realu, a nie tylko wykuwania opinii w "zakrystii" stowarzyszenia. Przykład dysputy o IV ramie w Internecie a w nastepstwie w świetlicy RM na Morasku uwidocznił mi, jak niepełną wiedzą dysponujecie (przynajmniej w tej sprawie). Intuicja i wiedza teoretyczna o komunikacji miast ma się czasem nijak do real polityk, do uwarunkowań przyrodniczych, potrzeb niektórych całkiem dużych, a pomijanych w rozważaniach społeczności. Ponawiam propozycję organizowania debat publicznych na wybrane problemy miasta. Pisałem o tym 2 kroć, ale nikt z MP nie raczył mi nawet odpowiedzieć. Uważam, że takie debaty nie tylko poszerzają wiedzę na dany temat (co dwie i więcej głów to nie jedna), ale są też wspaniałym i niezastąpionym orężem w walce o lepszy Poznań. Oczywiście nie od razu, wymaga to czasu.

Wspomnę też o kulturze dialogu, umiejętność rozmowy, empatii, to bardzo ważne umięjętności społeczne, które warto spożytkowywać. Nie obrażać się na krytykę (jak mnie to spotkało), podejmować merytoryczne dyskusje.

W trakcie kampanii prezydenckiej doceniłem p. Jaśkowiaka, cenię jego osąd miasta. Sądzę też, że ma wiele racji twierdząc, że MP powinni więcej uwagi zwrócić na potrzeby, aspiracje i poglądy klasy średniej (i przeciętnie sytuowanych mieszkańców miasta jak sądzę), ja dopowiem, że warto by ograniczyć lewackość (lewacki PiS przegrał sromotnie ostatnie kilka wyborów), retorykę bardziej dostosować do zdefiniowanego odbiorcy przekazu, tak aby uzmysławiać, że jest coś ważnego do zrobienia (mniej krytykowania, więcej inspirujących wizji).

Nam jako narodowi brakuje zdolności do samoorganizacji, cierpimy na zanik zdolności do kooperacji, współpracy, mamy skłonność do generowania konfliktów, rywalizacji. Dlatego bardzo jestem zainteresowany rozwojem MP, zdobyciem przez MP znaczenia w życiu miasta.
Good luck, dużo sukcesów w bezinteresownym, obywatelskim działaniu
india , 03 styczeń 2011
...
dziekujemy. przepraszamy za zwloke w publikowaniu komentarzy, powoli wracamy do normalnej dzialalnosci po-wyborczej.
Redakcja , 23 listopad 2010
gratuluję
Witam ...Piszę ponownie , ponieważ nie ukazał się mój poprzedni komentarz ! gratuluje wyniku w wyborach ! Mój oddany głos na p. Jacka Jaśkowiaka też na to wpłynął:) Trzymam kciuki za Waszą działalność na rzecz naszego miasta.
Podoba mi się wasza skromność z silną nutą stanowczości! ...pozdrawiam !
doka8 , 23 listopad 2010
efekty raczej rozczarowujące...
Jeśli ta garstka aktywistów-indywidualistów bez szans na szerokie poparcie ze strony biernego spółeczeństwa to rzeczywiście "obecnie najprężniejszy oddolny ruch obywatelski w Polsce", to pora umierać.
pesymista , 17 listopad 2010
Kultura przestrzeni - nowa solidarność
Jestem w komitecie poparcia dla tej inicjatywy. I sam też lansuję hasło "nowa solidarność", aczkolwiek - nie ujmując nic inicjatywie Poznaniaków - chciałbym rozszerzyć jego znaczenie. Otóż uważam, że ogniskiem "nowej solidarności" jest już teraz, ale w sposób nieuświadomiony, a może być w większym stopniu w przyszłości coś co nazywam "kulturą przestrzeni".

Chodzi w niej o interdyscyplinarne działania na rzecz jakości naszego otoczenia. To otoczenie łączy ludzi, wszystkie pokolenia, zawody, grupy. W nich lokują się ich potrzeby - od przyziemnych, do złożonych. Aby je pogodzić konieczny jest dialog związany z poznaniem tych potrzeb - swoich, cudzych, zmieniających się w czasie - i podjęcie wyborów, co wiąże się ze wspólnym wypracowaniem wartości. A bez wartości nie ma solidarności. Tak więc w tej sferze - przestrzeni, a może dialogu wokół potrzeb związanych z przestrzenią - ulokowałbym źródło solidarności. Inaczej, ciężko będzie to przenieść na inne miasta czy wsie.

Dokładnie o tym pisałem na konferencję nt. kultury przestrzeni gminy, z której publikacja będzie jutro promowana w Wilanowie (gdzie działa stowarzyszenie Genius loci). Dokładnie o tym będę tam mówił na spotkaniu klubu dyskusyjnego "Pochwała inteligencji" :-)

Pozdrawiam i zachęcam do kształtowania platformy akcjologicznej tej "nowej solidarności" w taki sposób, aby nikomu nie wydała się ona zjawiskiem czysto medialnym, punktowym i wyjątkowym.
Marcin Skrzypek , 17 listopad 2010
Będzie dobrze:)
Wreszcie jakaś alternatywa w Poznaniu dla tego skostaniałego tworu, jakim jest obecny magistrat. Z porównaniami do Solidarności byłabym raczej ostrożna, choć wskazana w artykule codzienna "mała solidarność" do mnie przemawia. Będzie dobrze:)
Olga , 12 listopad 2010

Napisz komentarz

pomniejsz | powiększ obszar

Poprawiony: czwartek, 11 listopada 2010 22:25