Krzyk Jeziora Strzeszyńskiego... nadzwyczajna sesja RO Strzeszyn
Elżbieta Cegielska   
sobota, 24 marca 2012



Któż z poznaniaków nie zna Jeziora Strzeszyńskiego…? Piękny akwen, otoczony lasami, chluba Poznania. Niestety od sześciu lat postępuje jego degradacja. Ekolodzy i okoliczni mieszkańcy, a także uczeni i odwiedzający to miejsce goście zauważyli, że przejrzystość wody zdecydowanie się pogorszyła, a latem często pojawiają się sinice. Kąpiel w jeziorze przestała być przyjemnością, kąpielisko bywa zamykane przez Sanepid.



Miejscowa Rada Osiedla Strzeszyn bardzo dba o ochronę środowiska przyrodniczego na swoim terenie. Nie pozostała też obojętna na sprawę czystości wód jeziora. 22 marca br. radni osiedla zwołali Nadzwyczajną Sesję Rady Osiedla Strzeszyn, która w całości była poświęcona ochronie Jeziora Strzeszyńskiego. Na sesję zaproszono władze gminy Suchy Las, ekologów, specjalistów obrotu nieruchomościami, właścicieli nieruchomości i gruntów rolnych zlokalizowanych w okolicach jeziora.

Przyczyny degradacji jeziora

Jezioro ginie na naszych oczach – mówią mieszkańcy Strzeszyna, a ich spostrzeżenia potwierdzają badania prowadzone przez panią prof. Elżbietę Szeląg-Wasielewską z Zakładu Ochrony Wód UAM. W ubiegłym roku w lipcu kąpielisko w Strzeszynku zostało czasowo zamknięte i nie można było tam się kąpać. W jeziorze pojawiły się sinice i bakterie coli. Ekolodzy i naukowcy uważają, że obecną degradację jeziora spowodowała woda dostająca się do niego z Rowu Złotnickiego, w którym większość wód pochodzi z gminy Suchy Las.

Radnym Strzeszyna i gościom obecny stan prawny i ekologiczny przybliżyli panowie: Jerzy Szymczak, specjalista obrotu nieruchomościami oraz Jerzy Juszczyński z Polskiego Klubu Ekologicznego. J. Szymczak w swoim wystąpieniu położył nacisk na konieczność uregulowania spraw własnościowych związanych z gruntami pod wodami jeziora oraz geodezyjnego wyznaczenia linii brzegowej, która staje się też granicą oddziaływania norm Prawa wodnego. Wiadomo, że co najmniej od 2005 r. na podstawie tego prawa właścicielem gruntów pod wodą jezior przepływowych jest Skarb Państwa, a w jego imieniu prawa właścicielskie w poszczególnych województwach wykonuje marszałek danego województwa. Do tej pory sprawy własnościowe związane z Jeziorem Strzeszyńskim prawdopodobnie nie zostały prawnie we właściwy sposób przeprowadzone i w konsekwencji nie zaktualizowano danych w księgach wieczystych, nie wyznaczono też linii brzegowej jeziora. Zatem marszałek poprzez swe służby powinien zwrócić się do starosty (czyli prezydenta Poznania) z wnioskiem o wydanie decyzji, że to on na mocy Prawa wodnego przejął grunt jeziora w trwały zarząd. 

Obecnie administruje jeziorem Wojewódzki Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych i to on podejmuje w tym roku pierwsze prace planistyczne związane z ochroną jeziora, a od roku 2013 ich choćby częściową realizację wskazał Jerzy Juszczyński. Obaj prelegenci byli zdania, że za obecny katastroficzny stan wód Jeziora Strzeszyńskiego w dużej mierze odpowiedzialna jest gmina Suchy Las, z obszaru której wiele wód opadowych odprowadzanych jest poprzez Rów Złotnicki do akwenu. Wójt gminy Suchy Las Jerzy Świerkowski bronił się przed zarzutami mówiąc – …to ludzie są odpowiedzialni, a nie gmina Suchy Las. Urząd robi wszystko by ten stan poprawić, ale nie jesteśmy w stanie upilnować działkowiczów czy mieszkańców, by nie wrzucali śmieci i nie zrzucali ścieków gdzie popadnie. Problemem są też  nawożone gnojowicą grunty rolne. Z nich także woda spływa do jeziora. Jako gmina przeprowadzamy badania wody w Rowie Złotnickim, ale czy robi to także miasto Poznań? Zdaniem wójta wielki wpływ na stan jeziora ma szybki spływ wód opadowych z całej zlewni Jeziora Strzeszyńskiego. To powoduje, że są tam sinice, które stanowią główny problem ekologiczny tego jeziora.

Mówiono o zagrożeniach dla jeziora, które związane są z gospodarką rolną na przyległych terenach. Wypowiadał się dyrektor Gospodarstwa Rolnego Instytutu Technologiczno-Rolniczo-Melioracyjnego, który wskazywał, że jego przedsiębiorstwo prowadzi obecnie tzw. gospodarkę zrównoważoną, a w przeszłości na pewnym areale także gospodarkę ekologiczną. Zapewniał, że wyniki wielu badań zrobione na polach gospodarstwa są w granicach normy, a stosowanie gnojówki jako nawozu jest bezpieczne dla środowiska. Jest to bowiem gnojówka, a nie gnojowica, która bywa powodem zanieczyszczania wód i gleby. Uczestnicy spotkania chcieli wiedzieć, jak przebiega melioracja na terenach rolniczych, jaki ma to wpływ na stan wód w jeziorze. Na te pytanie jednak nie znaleziono na sesji odpowiedzi.


Co trzeba zrobić?

W ocenie ekologa Jerzego Juszczyńskiego trzeba jak najszybciej wdrożyć w życie różne działania ochronne dla Jeziora Strzeszyńskiego. Trzeba kontrolować wydane pozwolenia wodno-prawne, czy zawarte tam maksymalne ilości wód opadowych, trafiające np. do Rowu Złotnickiego są przestrzegane. Pozwolenia wydawane są na kilka lat. Jeśli w międzyczasie zwiększy się powierzchnia zabudowy i terenów utwardzonych, to tym samym więcej wód opadowych trafia do zbiorników retencyjnych, a potem do Rowu Złotnickiego i dalej do jeziora. Ekolog zwrócił uwagę, że w Polsce około 60% jezior w dorzeczu Warty nie spełnia unijnych norm ekologicznych. Jeśli Polska nie wywalczy przesunięcia terminu wprowadzenia regulacji unijnych w zakresie wód w jeziorach, to będziemy wszyscy jako podatnicy ponosić koszty kar za zły stan wód w jeziorach. W kasie województwa nie ma obecnie budżetu na usuwanie skutków degradacji jezior, w tym Jeziora Strzeszyńskiego. Postępująca eutrofizacja powoduje obumieranie życia biologicznego w jeziorze. Odpowiedzialne są za to głównie fosforany i związki azotu. To one powiększają strefę beztlenową w jeziorze. Obecnie już na 6-7 metrach głębokości występują deficyty tlenu lub niekiedy nawet jego brak. Opadające w okresie jesienno-zimowym na dno sinice obumierają tam i absorbują tlen powodując, że z roku na rok strefa beztlenowa na dnie jeziora jest coraz większa.

Mieszkańcy Strzeszyna i zaproszeni goście podkreślali też fakt, że wystarczy deszcz nawalny, aby Rów Złotnicki nie był w stanie odebrać wszystkich wód opadowych. Wójt Suchego Lasu bronił się wskazując na dwa zbiorniki retencyjne dla wód opadowych, które gmina wybudowała, aby zapobiegać takim sytuacjom. Wskazywano jednak, że jeszcze spora część nieruchomości w gminie nie ma kanalizacji i to także może być przyczyną przenikania do wód gruntowych, a potem do Rowu Złotnickiego – fosforanów i bakterii coli. Podobnie rzecz ma się ze zwiększaniem odprowadzanych wód opadowych. Jerzy Juszczyński w okolicy Jeziora Strzeszyńskiego mieszka od 50 lat i jest stałym bywalcem jego brzegów – jeszcze kilka lat temu przezroczystość wody sięgała 10 metrów, teraz jest na poziomie 1 metra. I to już nie jest wołanie, to jest krzyk jeziora o pomoc! Ono samo sobie nie poradzi, nie nastąpi samooczyszczenie. Najpierw jednak trzeba odciąć zanieczyszczone wody z Rowu Złotnickiego lub tak je oczyścić, by nie szkodziły jezioru. Inaczej kąpielisko w Strzeszynku będzie zamknięte na okrągło.













.
Urząd Marszałkowski i Polski Klub Ekologiczny  są zdania, że zrobienie tamy na naturalnych łąkach w pobliżu jeziora może poprawić sytuację. Aby zatrzymać fosforany, które są głównym źródłem pożywienia dla sinic, trzeba je zneutralizować. Można to robić poprzez wprowadzanie do wód związków żelaza. Wówczas fosforany nie są przyswajalne przez sinice i glony. Być może uda się to zrobić  w 2013 r. Jeśli jednak nadal będą zrzuty z gminy Suchy Las poprzez Rów Złotnicki, zawierające fosforany, to sytuacja będzie się nadal pogarszała. Jeśli do wód opadowych przenikać będą w jakikolwiek sposób ścieki sanitarne, to jezioro będzie obumierać.

Wójt gminy Suchy Las wskazywał na inwestycje jakie gmina poniosła i będzie ponosiła w zakresie czystości  wód opadowych wpadających do Rowu Złotnickiego oraz na działania kontrolne, które prowadzić mają do tego, by do wód opadowych nie dostawały się ścieki komunalne. Podkreślił, że gminie zależy na tym, by móc powiedzieć, że w Rowie Złotnickim nie ma ścieków. Co roku gmina wydaje po kilka do kilkunastu milionów złotych  na budowę sieci kanalizacyjnej. Nadal jednak 40% nieruchomości nie ma dostępu do gminnej kanalizacji. Pozostali prelegenci wskazywali jednak na jak pilną konieczność powiększenia zbiorników retencyjnych gminy Suchy Las. W listopadzie 2011 roku gmina Suchy las została zobowiązana przez Prezydenta m. Poznania do nowych wyliczeń pojemności zbiorników retencyjnych, które uwzględniałyby zwiększone opady deszczu w ostatnich latach w stosunku do przyjętych wcześniej opadów średniorocznych. Wyliczenia miałyby także uwzględniać opady nawalne. Do tej pory wyniki nie są znane.

                                                                                        *   *   *

Rada Osiedla Strzeszyn zapowiedziała utworzenie Stowarzyszenia RATUJEMY STRZESZYNEK
. Chce też wystąpić do instytucji miejskich i wojewódzkich z zapytaniami w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej, kto administruje jeziorem i kto odpowiada za jego eutrofizację. Wśród lokalnych radnych, przedsiębiorców i mieszkańców widać determinację i wielką chęć działania. Czasami wiara czyni cuda. I oby się udało uratować Strzeszynek dla tego i przyszłych pokoleń poznaniaków.


Elżbieta Cegielska
Przedsiębiorca, z wykształcenia i zawodu dziennikarka z wieloletnim stażem w mediach różnych, mieszka na przeciwnym krańcu Poznania, na osiedlu Zieliniec i aktywnie działa na jego rzecz, członkini MY-POZNANIACY i Stowarzyszenia NASZ ZIELINIEC


Od redakcji:
Polecamy opracowany przez jednego z gości Sesji RO Strzeszyn – pana Jerzego Szymczaka – obszerny i szczegółowy Materiał informacyjny dot. Jeziora Strzeszyńśkiego, złożony przez autora do protokołu posiedzenia Komisji Ochrony Środowiska Rady Miasta Poznania w d. 29 lutego 2012 r.


http://www.rostrzeszyn.pl/doc/120319/sesja_nadzwyczajna.pdf

Komentarze (3)

Zapisz się do kanału RRS tego komentarza

Pokaż/Ukryj Komentarze
...
Brawo dla strony społecznej. Jak zwykle, martwi brak egzekucji prawa, wskazania odpowiedzialnych i podjęcie stanowczych działań ze strony władz. Ile wody jeszcze w Rowie Złotnickim upłynie, aż organizacje pozarządowe nie będą musiały przypominać władzom o ich obowiązkach, a będę partnerem do dyskusji nad sposobami ich realizacji?
Edgar , 28 marzec 2012
PKE zamiast urzędów!!
Aż żal ....ściska,że ciała społeczne muszą zastępować urzędników i organy uprawnione do działań w tym zakresie.
To również padało na w/w spotkaniu, mówił o tym p.Juszczyński.
Ja się pytam, gdzie są te służby i za co mają płacone?
Może skoro marszałek nie radzi sobie z Wolą ani z Jez. Strzeszyńskim ani w ogóle z niczym, to należy zlikwidować urząd marszałkowski, a za zaoszczędzone środki uruchomić system ochrony ekologicznej klinów zieleni w Poznaniu?
emila , 26 marzec 2012
...
Dzięki za ten artykuł i brawa dla Rady Osiedla Strzeszyn. Jako dziecko często jeździłam nad Jezioro Strzeszyńskie z rodzicami. Prawie nie wychodziłam z wody. Smutno mi gdy dowiaduję się, że jeziora obumiera. Niestety to nie jedyne jezioro w mieście, w którym życia jest coraz mniej. Jezioro Rusałka, Kierskie, Malta, Swarzędzkie nie mają się lepiej. Miliony, które idą na czyszczenie Malty i tak nic nie dają, bo dopóki nie zrobi się porządku z Jeziorem Swrzędzkim, dopóty Maltańskie będzie systematycznie zabrudzane. Walczmy więc wszyscy o wszystkie poznańskie jeziora. Warto dla nas i dla przyszłych pokoleń.
ewelina , 25 marzec 2012

Napisz komentarz

pomniejsz | powiększ obszar

Poprawiony: sobota, 24 marca 2012 23:05