Debata o STADIONIE SZYCA – bilans otwarcia, czyli podejście do likwidacji klina zieleni
Lech Mergler   
piątek, 04 maja 2012



Z niezbyt jasnych powodów prezydent Poznania z determinacją i na tempo szykuje w maju konsultacje społeczne („debatę…”) nad zagospodarowaniem terenu stadionu im. E. Szyca. Będzie to faktycznie debata nad tym, czy władza publiczna ma nadal chronić kluczowy w tym miejscu fragment południowego klina zieleni, czy też pozwolić go zniszczyć przez zabudowę?



Uważamy, że ta „debata”, zwłaszcza w tym czasie (tuż przed Euro ‘12) i okolicznościach (presja dewelopera i kupców z targowiska, zaawansowane opracowanie planu miejscowego i postępowania administracyjne o warunki zabudowy), w ogóle nie powinna mieć miejsca.


Co jest grane i przez kogo?

Intencje tej „debaty” są klarowne i nie do przyjęcia – stworzyć polityczny wyłom, furtkę, formalną możliwość dla zabudowy istotnego i dużego fragmentu południowego klina zieleni, na którym położona jest działka zajmowana przez stadion im. E.Szyca.

Nie jest tak, jak sugeruje część mediów uznając to za domyślną oczywistość – że w tym oto miejscu znajduje się planistyczna „biała plama”, którą trzeba wypełnić nowymi koncepcjami. Na tym terenie obowiązujące studium przestrzenne jednoznacznie zakazuje zabudowy i chroni zieleń. Chroni od wielu lat, nie od wczoraj i nie od ostatniej nowelizacji. A opracowanie zgodnego z nim planu miejscowego jest zaawansowane. Zatem ogłaszanie debaty oznacza podważanie trwałego, uzgodnionego od lat status quo, kwestionowanie ochrony zieleni i zakazu zabudowy. Z najwyższego szczebla publicznej władzy miejskiej przychodzi komunikat o zakwestionowaniu dotąd oczywistej wartości klina zieleni, całej historycznej opracowanej i od 80 lat regulującej ład przestrzenny w mieście koncepcji prof. Czarneckiego i Wodziczki. To nie jest postawa bezstronności, rzekomej neutralności tej władzy, to jest spolegliwość wobec interesów dużego biznesu. Czyli nihil novi.

Dlaczego tak się dzieje? Prezydent uzasadnia propozycję debaty wnioskami ze strony kupców z targowiska przy Dolnej Wildzie, a przede wszystkim dewelopera, spółki Dolna Wilda – o zmianę studium przestrzennego, by dopuszczało ono zabudowę. Pierwsi chcą postawić halę targową na skraju terenu, drugi – na samym terenie stadionu duże osiedle mieszkaniowe domów wielorodzinnych, raczej wysokich. Są to wnioski wyrażające partykularne interesy, nie tożsame ze społecznymi potrzebami ogółu mieszkańców – użytkowników miasta, zwłaszcza wniosek drugi, bo aspekt społeczny pierwszego jest do dyskusji.

Władza publiczna proponując tę debatę pokazuje znowu, iż jej „słuch” na komercyjne interesy podmiotów dużych i bogatych, jest o wiele wrażliwszy niż w odniesieniu do potrzeb mieszkańców. Czy prezydent Poznania kiedykolwiek zaproponował debatę w „przeciwną” stronę? Taką debatę, w wyniku której publiczne, otwarte tereny zieleni miałyby zostać powiększone, na przykład kosztem komercyjnej inwestycji, a nie ograniczone, jak może być teraz? Znamy szereg przypadków ciężkich zmagań – ale tylko w drugą stronę: park Rataje, Sołacz, sąsiedztwo Cytadeli, Strzeszyn, itd.


Wiarygodność i zaufanie..

Prezydent ogłaszając swoją debatę argumentuje z pozycji demokracji partycypacyjnej. Głosi, iż każda sprawa (choćby na spotkaniu z organizacjami społecznymi broniącymi klinów zieleni przed zabudową 4 kwietnia br. w UM) powinna być rozstrzygana przez mieszkańców. Nie ma tabu, nie ma świętości, nie ma kwestii, w której głos mieszkańców nie powinien być rozstrzygający, nawet wywołane jako szokujący przykład zburzenie ratusza na Starym Rynku pod ewentualny, dochodowy wieżowiec... Taki punkt widzenia w przypadku prezydenta Ryszarda Grobelnego grzeszy, na tle jego dotychczasowych „dokonań” w tej dziedzinie podczas trzech i pół kadencji prezydentury – zdecydowanym brakiem wiarygodności.

Przecież wielokrotnie występował on przeciw woli mieszkańców, preferując interesy partykularne. Z tylko naszych, fragmentarycznych w skali miasta, doświadczeń jako Stowarzyszenia – z ponad tysiąca uwag do poprzedniego studium przestrzennego prezydent w całości odrzucił połowę, a w części niemal całą drugą połowę (bez 10%), pod wpływem wielkiej akcji mieszkańców zdanie zmienił w 3 sprawach. W przypadku planu miejscowego dla Sołacza odrzucił 100% uwag. Plan miejscowy dla parku Rataje blokował wbrew opinii publicznej, mieszkańcom Rataj i wbrew radzie miasta. Inwestycje Wechty przy Cytadeli (!!!) rosną przy poparciu UM w warunkach przewlekłego, sformalizowanego konfliktu z mieszkańcami. Takich przykładów są dziesiątki, a najświeższe to zamykanie szkół wbrew społecznościom szkolno-osiedlowym albo fasadowe, 10 dniowe konsultacje polityki mieszkaniowej miasta. One pozwalają uznać, iż lekceważenie woli mieszkańców przez prezydenta jest standardem politycznym w mieście, a nie na odwrót.



























Jako „demokratyczne dokonania” prezydenta przywołuje się głośny sondaż deliberatywny w sprawie stadionu miejskiego i późniejszy, budżetowy. W pierwszym zdumiewa to, że odbył się on już PO zbudowaniu obiektu, który zablokuje finansowo Poznań na długie lata… Czy jednak mieszkańcy jakkolwiek zgodzili się na dziesięć lat chudych w zamian za stadionowe atrakcje? W tym kontekście fakt, iż wyniki sondażu zostały przez prezydenta zlekceważone (operatorem nie miał być klub Lech) już tak nie porusza. Podobnie było z wynikami sondażu budżetowego, dodatkowo skrytykowanego przez ekspertów z powodów metodologicznych.

Jeśli od dawna w szeregu przypadkach publiczna, miejska władza wykonawcza nie liczyła się ze zdaniem mieszkańców, a teraz nagle objawia, że bardzo chce się liczyć, to nikt przytomny tak po prostu nie przyjmie tego za dobrą monetę. I słusznie, opinia zada pytanie: jaki interes chowa prezydent pod przykrywką tego, że nagle chce poznać poglądy mieszkańców w sprawie zabudowy stadionu Szyca…? Po co mu to, skoro zwykle radził sobie bez tego rodzaju korowodów? Społeczne zaufanie, w Polsce dobro rzadkie, wymaga długotrwałej wiarygodności, a tu mamy chroniczny deficyt...

Pieprzu sprawie dodaje, że degradacja terenu nastąpiła pod zarządem władz miejskich pod wodzą Grobelnego Ryszarda. Kilkanaście lat temu stadion Szyca wyglądał tak, jak na zdjęciu obok. Dlaczego dziś to ruina? Gdzie był gospodarz miasta, kiedy stadion podlegał dewastacji? Czy teorie spiskowe nie mają tu kolejnego zasilania? Pozwolić na degradację znakomicie położonego w centrum miasta publicznego terenu zieleni, uprzednio pozwolić na przekazanie go w prywatne ręce, żeby potem chór klakierów mógł wołać: zabudować, zabudować, zabudować! Bo przecież chroniące klin zieleni studium przestrzenne to nie dogmat! Jakoś chór nie woła: posprzątać, posprzątać, posprzątać; gdzie gospodarz – gospodarza, gospodarza!


Co robić i dlaczego?

Odrzucamy pomysł takiej debaty, zwłaszcza dlatego że mamy świadomość jej intencji i wiedząc, że to jest gra znaczonymi kartami. Jednak nie możemy w niej nie uczestniczyć. To jest starcie narzucone, wymuszone pod szyldem demokracji partycypacyjnej, w przypadku tego inicjatora kompletnie niewiarygodnym. To postawienie pod ścianą środowisk, dla których historyczny układ pierścieniowo-klinowy terenów zieleni jest jedną z najcenniejszych wartości ładu przestrzennego, z którego korzystają poznaniacy, nawet o tym nie wiedząc (komfort mikroklimatyczny). Będziemy go bronić w tej narzuconej konfrontacji, bo nie ma innego wyjścia. Nie będziemy stać biernie i przyglądać się jak cienka, deweloperska propaganda robi niezorientowanym ludziom wodę z mózgu.

Jest przykładowym  robieniem wody z mózgu choćby propagowanie poglądu, na rękę sprawcom, że wizja planistyczna (studium przestrzenne) jest do niczego, bo nie jest realizowana. Przecież to demagogia! Lekceważenie wizji wskazuje na nierzetelność albo niezaradność (interesowność..?) władz, które nie chcą lub nie potrafią jej zrealizować (pewne jedno i drugie – nie mają interesu?). Z jej sabotowania(?) przez władze wykonawcze nijak nie wynika jej nietrafność, o tym nie rozstrzyga się pod dyktando dewelopera.

Będziemy bronić południowego klina zieleni przed zabudową w takich realiach jakie są, przy istniejącej nierównowadze sił: z jednej strony wielki biznes i władza miejska z ich zasobami, z drugiej – społeczne organizacje. Nie wątpimy też, że poznaniacy nie ulegną łatwo dezinformacji. Jeśliby jednak stało się inaczej, będzie to znieść łatwiej, niż wtedy, kiedy oligarchia z władzą miejską załatwia po cichu swoje interesy, a mieszkańcy dowiadują się na końcu.

Ze względu na ustawowe procedury określania przeznaczenia terenu, debata niczego nie przesądza. Jej wyniki nie są wiążące, prezydent tego nie ukrywa. Ostateczne słowo przesądzające o losie stadionu Szyca należy do rady miasta. Jednak bardzo wyrazisty wynik debaty organizowanej przez R.Grobelnego ograniczy radzie pole politycznego manewru i o to prezydentowi chodzi. Rada nie sprawia wrażenia poinformowanej o inicjatywie prezydenta. Czy prezydent nie kalkuluje, że jeśli wynik sondażu będzie po jego myśli, to rada będzie „musiała ulec”? A jak nie, to ma on i tak wolne ręce… Każdy sobie… skrobie?


Co dalej?

Spór dopiero się zaczyna, a raczej powraca. Jest bardziej polityczny, niż merytoryczny, to kolejna wariacja na podstawowy temat: dla kogo jest nasze miasto? czym ono jest/ ma być – (przerysowując) fajnym miejscem do życia dla ogółu, czy terenem biznesowej eksploracji dla niektórych? Szereg argumentów i „argumentów” (np. że kasa pusta, więc jedynym sposobem zagospodarowania terenu jest zabudowanie go przez dewelopera; albo że prawo własności/użytkowania jest święte i w jego ramach można robić z terenem co się chce…) – będzie kolejny raz kolportowanych. Jesteśmy na to przygotowani.

Jesteśmy przekonani, że nie ma rzetelnej argumentacji uzasadniającej wprost interesem publicznym lansowaną „konieczność” zabudowania właśnie stadionu Szyca – kosztem zniszczenia kluczowego w tym miejscu fragmentu historycznego, południowego klina zieleni, chronionego od zawsze. Jaka doniosła potrzeba społeczna – nie chodzi o potrzebę napełnienia kieszeni dewelopera – której nie można inaczej, lub w innym miejscu zaspokoić, uzasadnia tak wielką destrukcję? No żadna…. Co wykażemy podczas debaty.

W tej chwili chodzi o to, żeby mimo całej nieufności wobec działań konsultacyjnych władz, mało wiarygodnych, zachować minimum rzetelności i powagi w tej debacie, bez sugerowania opinii wątpliwych jako oczywistości. Z uważnym wysłuchaniem ekspertów, kiedy objaśniają istotne funkcje klinów zieleni w mieście itd.. Żeby nie powielać publicznie stereotypów i bajek – na przykład o tym, że teren stadionu to jakiś śmietnik… Nieprawda – to teren zaniedbanego, ale użytkowanego amatorsko boiska do piłki nożnej z trybunami porośniętymi spontaniczną, bujną zielenią, to już autonomiczny ekosystem. Bałagan, brud, śmietnik, czyli syf, jest w wielu miejscach dookoła stadionu i jego zabudowa nic nie zmieni.

Miejsce dla kupców z targowiska przy ul. Dolna Wilda (około połowy handlu targowiskowego w Poznaniu) to wielkie pytanie samo w sobie, które na pewno podczas tej debaty wybuchnie i może ją rozsadzić… Bo przedkładane pod debatę warianty nie uwzględniają ich istnienia w tym miejscu, jakby ich w ogóle nie było. A są, niezależnie od tego, komu to się nie podoba i jest ich calkiem sporo, cieszą się też znacznym poparciem społecznym. .

Zabudowa południowego klina zieleni nie przejdzie!

Obok konferencja prasowa w SARPie 19 kwietnia 2012 r.  przedstawicieli organizacji–sygnatariuszy poniższego Apelu do władz i mieszkańców Poznania.



Lech Mergler





Polecamy lekturę pogłebiającą wiedzę:


1. Wnioski Stowarzyszenia My-Poznaniacy do planów miejscowych dla tej części południowego klina zieleni

2. Artykuł J. Ostrowidza i polemika z nim M. Milewicza z Urzędu Miasta na temat tego, dlaczego nie wolno zabudowywac klinów zieleni.

3. List otwarty SARPu, architektów, budowniczych i historyków sztuki sprzed roku na temat niedopuszczalności zabudowy klinów zieleni..

4. Wystąpienie prasowe dewelopera A.Trybusza i polemika A. Kompowskiego

5. Wspólny apel do władz i mieszkańców o ochronę klinów zieleni treść apelu
aktualny..

Komentarze (4)

Zapisz się do kanału RRS tego komentarza

Pokaż/Ukryj Komentarze
Realista
Panie Józefie!
Czy to tak ładnie wyzywać kapitalnie działających Pro Publico Bono,Obywateli Poznania. Dbają o godne warunki życia,zieleń,parki niezbędne dla przewietrzania miasta. Mają do tego pełne prawo.
Czy nie lepiej zamiast inwektyw spotkać sie z przedstawicielami My Poznaniacy,pogadać ,zastanowić się nad osiągnięciem porozumienia.
Nawet jeżeli będą rozbieżne poglądy można przecież deweloperom przedstawić inne ,świetne tereny inwestycyjne,niekoniecznie przeznaczone
pod park,zielen,sport i rekreację.Deweloper taki teren nabył.Dokogo żale?
kazimierz , 27 maj 2012
panie Romanie - wiecej rozumu!
Ja tylko zacytuje: "degradacja terenu nastąpiła pod zarządem władz miejskich pod wodzą Grobelnego Ryszarda. Kilkanaście lat temu stadion Szyca wyglądał tak, jak na zdjęciu obok. Dlaczego dziś to ruina? Gdzie był gospodarz miasta, kiedy stadion podlegał dewastacji? Czy teorie spiskowe nie mają tu kolejnego zasilania? Pozwolić na degradację znakomicie położonego w centrum miasta publicznego terenu zieleni, uprzednio pozwolić na przekazanie go w prywatne ręce, żeby potem chór klakierów mógł wołać: zabudować, zabudować, zabudować!". Na szczescie Poznaniacy jednoznacznie opowiedzieli sie za parkiem - 75% na TAK!
Antoni , 26 maj 2012
odpowiedź dla Romana
Widzę że Pan Roman albo jest na usługach miłościwie nam panującego Ryszarda Wielkiego, albo w zmowie z developerem, albo ma poważne problemy ze zrozumieniem i kojarzeniem faktów. No cóż zdarza się.
Józef , 16 maj 2012
obłuda nadętych stowarzyszeń My Poznaniacy
W jakim celu działa to stowarzyszenie? Za czyje pieniądze robi wodę z mózgu Poznaniakom? Ten teren jest nie jest żadnym klinem zieleni, przypomina raczej Bronx z Nowego Jorku. Teren jest położon w samym centrum Poznania: 5 min pieszo od Starego Rynku i Browaru, więc z tego powodu należy przeznaczyć go na stlową zabudowę mieszkaniową, aby mieszkali tam ludzie i dbali o ten teren. Dość mamy już tych pseudoekologicznych zabiegów, mających na celu blokowanie inicjatyw pod hasłami klinów zieleni, świeżego powietrza w centrum miasta i śpiewających wróbelków... Ludzie mieszkając na tym obszarze stworzą więcej dobra dla miasta niż puste, zaśmiecone, krzakami zarośnięte działki w tym miejscu.
Roman , 15 maj 2012

Napisz komentarz

pomniejsz | powiększ obszar

Poprawiony: niedziela, 06 maja 2012 10:42