Jednak urzędnik niekoniecznie pozostaje bezkarny
[email protected]   
sobota, 02 stycznia 2010
Zapraszamy do zapoznania się z treścią artykułu opublikowanego 30 grudnia w Gazecie Wyborczej. W sprawie Dworu Marcelin toczy się postępowanie wyjaśniające. Bardzo możliwe, że urzędnicy, wydający bez namyslu błędne decyzje, staną przed sądem. Ten precedens może być punktem zwrotnym w walce o powstrzymanie obecnej dziczy urbanistycznej. http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,7406886,Zaniedbania_przy_Dworze___konserwator_i_urzednicy.html

Zaniedbania przy Dworze - konserwator i urzędnicy przed sądem

Piotr Żytnicki
2009-12-30, ostatnia aktualizacja 2022-12-29 20:07

Miejska konserwator zabytków i dwoje urzędników wydziału architektury Urzędu Miasta stanęli przed sądem. Prokuratura oskarża ich o niedopełnienie obowiązków.


Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta
Dwór Marcelin


Zarzuty mają związek z budową Dworu Marcelin, dwóch połączonych apartamentowców w atrakcyjnym miejscu między ul. Marcelińską, Lubeckiego a Włodkowica.

Właścicielem inwestycji jest warszawska spółka Sap Property. W połowie grudnia ujawniliśmy, że deweloper domaga się od władz Poznania blisko 10 mln zł odszkodowania - tyle miał stracić przez błędy urzędników wydziału architektury, którzy dwukrotnie wydawali z błędami pozwolenia na budowę budynków. Ich decyzje były uchylane, inwestycja stała, a deweloper liczył straty.

W lipcu 2004 r. urzędnicy po raz pierwszy zatwierdzili projekt budynku i wydali pozwolenie na budowę. Gdy w 2007 r. budowa ruszyła, okoliczni mieszkańcy, którzy uważają, że nowe domy zniszczą atmosferę ich dzielnicy, namówili nadzór budowlany do kontroli. I okazało się, że apartamentowce zaprojektował inżynier bez odpowiednich uprawnień, a w projekcie nie było słowa o wewnętrznych instalacjach. W efekcie wojewoda uchylił pozwolenie na budowę.

Prokuratura wszczęła śledztwo. I ustaliła, że miejscy urzędnicy powinni wychwycić braki w projekcie. Nie zrobili tego, więc nie dopełnili obowiązków. A to przestępstwo.

I tak prokurator oskarżył urzędniczkę, która wydawała pozwolenie, oraz jej przełożonego, który je zatwierdzał (sąd nie zgodził się na ujawnienie inicjałów).

Razem z nimi oskarżona została miejska konserwator zabytków (tu również sąd nie zgodził się na publikację inicjałów). Dzielnica, w której powstają apartamentowce, objęta jest bowiem ochroną konserwatorską. I zdaniem prokuratora, gdy wydawano decyzję o warunkach zabudowy, konserwator powinna zalecić, by projekt budynków nawiązywał do okolicznej zabudowy willowej. Zrobiła to, ale dopiero gdy pozwolenie wydawano ponownie. Inny zarzut: nie zaleciła, by budowę poprzedziły prace archeologiczne. A gdy pozwolenie na budowę uchylono, nie wydała decyzji o wstrzymaniu robót i przywróceniu do stanu poprzedniego.

Oskarżeni nie przyznają się do winy. Urzędnik, który zatwierdzał pozwolenie na budowę twierdzi, że jego podwładni prowadzili nawet po 40 takich spraw i fizycznie nie miał możliwości, by wszystkie sprawdzać. Niewinna czuje się także konserwator zabytków. Mówi, że zalecenia do projektu wydała i zostały uwzględnione. Prac archeologicznych nie zalecała, bo - jak twierdzi - nie było takiej konieczności. Podobnie z decyzją o wstrzymaniu robót - nie wydała jej, bo prace i tak się nie toczyły. A przywrócenia do stanu poprzedniego nie nakazała, bo był tam tylko pusty plac.

Za błędy urzędników miasto może zapłacić 10 mln zł. Ale dla urzędników odpowiedzialnych za błędy cena może być dużo wyższa. Jeśli zostaną skazani, sąd może im zakazać pracy w administracji publicznej. - Skazanie byłoby w wymiarze osobistym i zawodowym katastrofą - mówił na pierwszej rozprawie oskarżony urzędnik.

Sąd chce zakończyć proces w ciągu miesiąca. Budowa apartamentowców ma się zakończyć w połowie przyszłego roku. A proces o odszkodowanie? Miasto chce porozumieć się z deweloperem. Sąd do lutego dał stronom czas na negocjacje.

Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań

Komentarze (0)

Zapisz się do kanału RRS tego komentarza

Pokaż/Ukryj Komentarze

Napisz komentarz

pomniejsz | powiększ obszar