O co chodzi w konflikcie wokół pola golfowego?
Maciej Wudarski   
środa, 12 stycznia 2011
O pomyśle utworzenia pola golfowego w Krzyżownikach-Smochowicach napisano już wiele. Temat mocno komentowany w prasie, obecny w debacie publicznej głównie od 2003 do 2005 roku, powrócił niestety parę miesięcy temu.


Na zdjęciu z lewej – zbieranie podpisów przeciw polu golfowemu w 2005 r.



W 2002 roku Poznańskie Stowarzyszenie Golfowe wystąpiło z inicjatywą utworzenia pola golfowego na terenie szkółki ogrodniczej w Krzyżownikach. Szkółka zajmuje 70 ha położonych wewnątrz zachodniego klina zieleni. Dwadzieścia parę hektarów to do dzisiaj (a właściwie do wczoraj) grunty użytkowane ogrodniczo. Resztę stanowią tereny pozostawionych nasadzeń szkółkarskich i obszarów, które uległy naturalnej sukcesji przyrodniczej. Całość tworzy jedno z najładniejszych i najcenniejszych przyrodniczo miejsc w naszym mieście. I choć z pozoru mogłoby się wydawać, że pomysł utworzenia w tym miejscu pola golfowego to dobra koncepcja – wywołał on i do dziś wywołuje ogromne kontrowersje.

Niezależnie od samego pomysłu, sposób w jaki Miasto próbowało doprowadzić do realizacji tej inwestycji, już od samego początku był, delikatnie mówiąc, dyskusyjny. W 2003 r. rozpoczynając opracowanie planu miejscowego i wykonując na jego potrzeby stosowne opracowanie ekofizjograficzne, prezydent poza kontrolą społeczną określił warunki zabudowy dla tego terenu. Była to decyzja podjęta  z naruszeniem prawa, a konkretnie Ustawy o ochronie gruntów rolnych i leśnych. Samo opracowanie ekofizjograficzne, dokument cenny i ważny, wykazał przede wszystkim konieczność ochrony tego terenu, uchylił jednak furtkę do dalszych działań zezwalając na utworzenie pola golfowego na 10% powierzchni szkółki. Szczegółowo opisał to Tadeusz Dziuba w swoim opracowaniu. To oczywiście absurd, na tak małej powierzchni nie da się wybudować 18-dołkowego pola golfowego, co najwyżej można zorganizować jakieś małe pole treningowe. Furtka jednak została uchylona, ktoś wstawił nogę, komuś się bardzo spieszyło, przystąpiono do sporządzenia planu miejscowego Park Golfowy Poznań-Krzyżowniki.

W tym czasie narastał sprzeciw lokalnej społeczności zbulwersowanej pomysłem naruszenia tych cennych przyrodniczo terenów. Część tego obszaru to otwarta, ogólnie dostępna  przestrzeń publiczna, pomysł ogrodzenia tego fragmentu lasu wzbudza do dziś gniew ludzi. Istotnym wątkiem całego konfliktu jest sposób, dzięki któremu początkowo niezorganizowani mieszkańcy Krzyżownik-Smochowic byli w stanie przez lata odsuwać budowę pola golfowego. Końcówka lat dziewięćdziesiątych to w moim przekonaniu okres, w którym zaczęła się znacząco przeorganizowywać przestrzeń miejska w Poznaniu. Ludzi dostrzegli zalety mieszkania na peryferiach, sprzyjał temu także zdecydowany rozwój motoryzacji (a w zasadzie większa jej dostępność dla przeciętnego Polaka). W latach 2000-2002 już gołym okiem widać było istotne zmiany w mieście, wraz z nimi zaczęły narastać pierwsze konflikty „o przestrzeń”.

Początki były trudne, trochę przypominało to poruszanie się w gęstej mgle. Bez odpowiedniej wiedzy i narzędzi, bez możliwości zrozumienia procesów administracyjnych, ludzie wystawieni byli na agresywne ataki funkcjonariuszy miejskich. Jedyne metody walki jakimi się wtedy posługiwano, to dyskusje, „pyskówki” na spotkaniach z władzami, zbieranie podpisów i petycje. Z drugiej strony był zorganizowany i konsekwentny aparat urzędniczy, przygotowany i zdeterminowany do wykonania zadania. Dzięki paru osobom z osiedla, dzięki wsparciu jakie płynęło z całego Poznania, mieszkańcy osiedla Smochowice-Krzyżowniki założyli Stowarzyszenie Silva, które w sposób instytucjonalny włączyło się w walkę o to, aby w miejskim lesie nie powstało prywatne, zamknięte pole golfowe. Ważnym epizodem był też udział w wyborach do rady osiedla przeciwników inwestycji. Lech Mergler określił spór o pole golfowe jako „konflikt matka”. Zgadzam się z tym w całej rozciągłości, był (jest, niestety) pierwszym tak bardzo wyrazistym konfliktem w Poznaniu o przestrzeń, pierwszym też w którym mieszkańcy zaczęli czytać przepisy i ustawy. I też takim, dzięki któremu w innych miejscach mieszkańcy nie zaczynali swojej walki o miejską przestrzeń od zera

Wracając do kwestii planu miejscowego – udało się go uchwalić radzie miasta w styczniu 2005 r. Ponieważ nadal sprawa była w kategorii „pilne” (dla popieranych przez władze golfistów), nikt w urzędzie specjalnie nie przejmował się tym, że w momencie uchwalania planu brakowało prawomocnych decyzji administracyjnych o tzw. „odrolnieniu” i „odlesieniu”. Zarzutów, które można formułować wobec tego planu jest wiele, jednym z ważniejszych jest to, że w planie powinny zostać precyzyjnie określone i opracowane zasady ogólnodostępności. A drugim, że jego zapisy naruszają ewidentnie zalecenia ochronne zapisane opracowaniu ekofizjograficznym. Spontanicznie rozwijająca się roślinność zostanie zastąpiona monokulturą trawy (intensywnie nawożonej i podlewanej) – „Teren, który ma zostać zamieniony (ogromną pracą i nakładami finansowymi) na pole golfowe będzie taką monokulturą kilku gatunków traw wymagających dalszych dużych  wysiłków pielęgnacyjnych, i która ‘zastąpi’, a przy tym spowoduje zagładę kilkuset rosnących i żyjących tam  gatunków flory i fauny. Obecnie, istniejąca  tu specyficzna różnorodność ma wyjątkową wartość ze względu na niezwykłą kombinację spontanicznie rozwijających się populacji gatunków…”*. Duża wadą samej koncepcji w sensie społecznym jest to, że pole golfowe ma stanowić wyrwaną i ogrodzoną przestrzeń w klinie zieleni i w żaden komunikacyjno-funkcjonalny sposób nie uzupełnia oferty rekreacyjnej tej części Poznania dla szerszych grup jego mieszkańców.

Zresztą mieszkańcy Krzyżownik-Smochowic od lat próbują przekonać władze (kolejne – te same – to już trzecia kadencja Ryszarda Grobelnego od początku konfliktu) do utworzenia na terenie przeznaczonej pod pole golfowe szkółki Parku Leśnego Krzyżowniki, który stanowiłby właśnie wzmocnienie funkcji przyrodniczych i rekreacyjnych zachodniego klina zieleni. Park miałby być otwartą, w pełni dostępną przestrzenią publiczną służącą wszystkim mieszkańcom Poznania i okolic.



Po paru latach ciszy (przed burzą?) temat wrócił. Prezydent rozpoczął postępowanie przetargowe dotyczące umowy dzierżawy całego terenu. Do samej umowy mamy wiele zastrzeżeń. Jej lakoniczność rozbudza na nowo obawy o to, co tak naprawdę ma stać się z tym terenem. Zainteresowanych pogłebieniem wiedzy na ten temat odsyłamy do wcześniejszego Oświadczenia Tadeusza Dziuby. Dodam też, że Stowarzyszenie My-Poznaniacy rozważa możliwość złożenia wniosku o przeprowadzenie kontroli prawidłowości tego postępowania przetargowego do Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych, w ciągu paru dni poinformujemy Was o tym**. A 14 stycznia będzie wiadomo, czy jakiś oferent wystartował w tym przetargu…


Maciej Wudarski


* – Wystąpienie na posiedzeniu Komisji Polityki Przestrzennej i Ochrony Środowiska Rady Miasta Poznania, argumenty przeciwko tworzeniu pola golfowego w Krzyżownikach, na terenie szkółki drzew i krzewów Zarządu Zieleni Miejskiej, Prof. Wanda Staniewska-Zątek z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu

** – Już złożyliśmy, szczegóły wkrótce







Przywołane materiały:

1. Tadeusz Dziuba: Jeszcze o dzierżawie pola golfowego
2. Tadeusz Dziuba: Oświadczenie z 21 grudnia ws przetargu na wydzierżawienie nieruchomości pod park golfowy


POST SCRIPTUM:

1. Wniosek o przeprowadzenie kontroli przetargu na dzierżawę pola golfowego nasze Stowarzyszenie na prośbę mieszkanców osiedla Smochowice złożyło 10 stycznia br.
2. Federacja Anarchistyczna s. Poznań, która od 2003 roku wspierała działania społeczności Smochowic, wydała Oświadczenie ws pola golfowego

Komentarze (1)

Zapisz się do kanału RRS tego komentarza

Pokaż/Ukryj Komentarze
Zakończenie przetargu
Jak zapowiadaliśmy, 14 stycznia w Zarządzie Zieleni Miejskiej odbyło się posiedzenie komisji przetargowej. Sam przetarg został zakończony ponieważ nie zgłosił się żaden oferent. Nie tylko się nie zgłosił, także zainteresowanie w okresie od rozpoczęcia przetargu było nikłe mimo wielu zabiegów promujących sam pomysł pola golfowego (targi w Madrycie itp.). Potwierdziła to naszą wcześniejszą wiedzę – po prostu na takim polu golfowym nie można zarobić. W świecie powstają pola jako dodatki do dużych terenów przekształcanych na potrzeby budownictwa, samo pole podnosi wartość nieruchomości i uatrakcyjnia całą inwestycję. Podobne pole golfowe ma powstać w gminie Czerwonak.
Co dalej? Mam nadzieję, że niepowodzenie, forsowanej od lat koncepcji, przerwie spiralę konfliktu, Miasto przestanie wydawać pieniądze na coś, czego nie chcą mieszkańcy.
A w Krzyżownikach? Czekamy na park leśny, otwarty dla wszystkich Poznaniaków. Myślę, że teraz mieszkańcy włączą się intensywnie w jego powstanie, czekamy tylko na decyzje władz miasta.

Maciej Wudarski
Maciej , 16 styczeń 2011

Napisz komentarz

pomniejsz | powiększ obszar

Poprawiony: poniedziałek, 17 stycznia 2011 07:26