Anarchiści świętują: Rozbrat zostaje!
Gazeta Wyborcza   
piątek, 26 marca 2010
Komornikowi nie udało się zlicytować skłotu, zajmowanego od 16 lat przez anarchistów. Bank ma tydzień, by zdecydować, czy przejąć działkę na własność. Jeśli nie zechce, kolejna egzekucja i licytacja nodbędzie się ajwcześniej za rok - pisze Gazeta Wyborcza.

 

 

 

Działkę przy ul. Pułaskiego skłotersi zajęli w 1994 r. Prowadzą tam centrum kultury niezależnej, organizują koncerty, wystawy, imprezy i dyskusje. Niektórzy mieszkają. Działka nie jest jednak ich własnością. Zajmowała ją firma Darex, po której zostały niespłacone kredyty w banku. Komornik postanowił zlicytować nieruchomość. Najpierw - w listopadzie ub. r. - za ponad 6 mln zł. Chętnych nie było. Cena zeszła więc do 3,9 mln zł.

Rozbrat miał być sprzedany w piątek. Przed tygodniem anarchiści wyszli na ulice Poznania w obronie skłotu. W piątek gmach poznańskiego sądu przypominał oblężoną twierdzę. Przed wejściem stanęła bramka do wykrywania metalowych przedmiotów. Policjanci rewidowali wchodzących. Niektórym anarchistom - a przyszło ich kilkudziesięciu - kazali ściągać nawet buty. Kilka minut przed licytacją protokolantka pytała przez uchylone drzwi: - Czy ktoś chce wpłacić wadium?

Nikt się nie zgłosił - licytacja się nie odbyła. Gdy wiadomość dotarła do anarchistów, ci rzucili się sobie w ramiona. - Rozbrat zostaje! - skandowali. - Trzeciej licytacji prawo nie przewiduje. Teraz bank może przejąć działkę na własność. Na decyzję ma czas do końca przyszłego tygodnia - mówi "Gazecie" komornik Paweł Bobek.

Z bankiem nie udało nam się skontaktować. Marek Piekarski z Rozbratu rozmawiał jednak z jego przedstawicielami. Twierdzi, że bankowcy chcą odzyskać gotówkę, a działka ich nie interesuje. - W takim wypadku umorzę egzekucję. Wniosek o wszczęcie kolejnej bank będzie mógł złożyć dopiero za rok - mówi komornik.

Dr Krzysztof Celka z katedry inwestycji nieruchomości Uniwersytetu Ekonomicznego: - To atrakcyjna działka, dobrze skomunikowana z centrum, idealna pod zabudowę mieszkaniową. Jednak żaden deweloper nie będzie skłonny w nią zainwestować tak długo, jak długo nie ma pewności, że będzie mógł w tym miejscu budować mieszkania.

A pewności nie ma. Problemem jest brak planu zagospodarowania tej części Sołacza. - To zniechęca inwestorów. Sytuacja na rynku mieszkaniowym nie jest na tyle dobra, by deweloperzy chętnie stawiali się do przetargów - mówi Celka.

Czy protesty anarchistów mogły odstraszyć kupców?

Celka: - Okoliczności społeczne rzeczywiście zniechęcają. Potencjalni nabywcy mogli się obawiać, że anarchiści będą składać liczne protesty, które opóźnią inwestycję. Musieliby najpierw się ich pozbyć. Ale wtedy na miejscu pojawiłaby się policja, prasa, telewizja. I w takiej aurze przebiegałaby potem sprzedaż mieszkań. Takiego PR nie chce żaden inwestor.

 
Piotr Żytnicki, Natalia Mazur
 
 
Źródło: Gazeta Wyborcza (link)
 
 

Komentarze (0)

Zapisz się do kanału RRS tego komentarza

Pokaż/Ukryj Komentarze

Napisz komentarz

pomniejsz | powiększ obszar

Poprawiony: niedziela, 04 kwietnia 2010 16:25