Dwudziestolecie: POlityka i pały
Lech Mergler   
środa, 10 marca 2010

Poznańscy anarchiści osamotnieni w swojej walce o uratowanie skłotu Rozbrat, miejsca znanego w Europie, które budują od kilkunastu lat, zachowali się racjonalnie, wręcz przenikliwie. Wybrali na czas i miejsce akcji, która na ich problem, oraz politykę za nim stojącą („miasto to nie firma”!), miała zwrócić jak najszerszą uwagę – imprezę ogólnopolską, z udziałem rozmaitych grubych ryb, do najwyższego szczebla włącznie. Imprezę, której przesłanie i treść idealnie koresponduje, w sensie negatywnym, z problemem, który mają mieszkańcy skłotu z władzami.  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Impreza ta to feta jubileuszowa na cześć samorządu i jego dokonań. A anarchiści mówią wobec mediów z całego, kraju, oficjeli i samorządowego pospólstwa: wcale nie jest tak dobrze, wasze samozadowolenie nie jest uzasadnione, stoimy tu jako dowód i przykład jednostronności tego kierunku rozwoju – komercyjnego – jaki dominuje w polskich samorządach.

 

To był wybór inteligentny czasu i miejsca, trafny, musiało zaboleć, zwłaszcza gospodarzy, którzy musieli odpowiadać na dociekliwe pytania o to, co też się dzieje w „polskiej stolicy samorządu”. I dlatego anarchiści musieli dostać łomot. Nikt nie lubi jak mu krasnoludki szczają do zupy. A zwłaszcza jak jacyś obwiesie zapaskudzą ci danie główne przy gościach, uniemożliwiając delektowanie się konsumpcją. Niezależnie od ich racji.

 

Wszystko wskazuje, że demonstracja była pokojowa, atakowali policjanci i to brutalnie. Nie wiemy, czy była zgłoszona, ale jeśli nawet nie, to z samego tego faktu nie wynika konieczność pałowania. Europejskie standardy są takie, że w takiej sytuacji zadaniem policji jest przede wszystkim zapewnienie wszystkim bezpieczeństwa. Bo większym złem jest czyjaś krzywda, niż naruszenie prawa o zgromadzeniach. Ale nie w POznaniu… W POznaniu nadal mówi się i pisze o obowiązku wydawaniu „zgody” na demonstrację, chociaż czegoś takiego nie ma w żadnych przepisach prawnych: demonstrację się zgłasza, nie prosi o zgodę. Bo z zasady konstytucyjnej każdy ma do niej prawo, zakaz jest ustawowo zdefiniowanym wyjątkiem. Ale wciąż POlitycy (i politycy) oraz media myślą homo sovieticusem…. Policja też. Cóż by to było, gdyby prezydenckie oko i ucho usłyszało okrzyki ludzi z Rozbratu… No koniec świata…

 

Anarchiści osiągnęli swój cel: we wszystkich serwisach krajowych obok informacji o Kongresie Samorządowym w POznaniu pojawiała się informacja o ich akcji. Szkoda tylko, że pały znowu stają się elementem POlskiej debaty POlitycznej, jak drzewiej bywało… dwadzieścia jubileuszowych i więcej lat temu. Czego ONI tak się boją, już mają prawie wszystko, a za chwilę wszystko… Wraca nowe? Znowu przyjdą tajniacy na komisje rady miasta, a pod salę obrad funkcjonariusze z wyposażeniem…

  

 

Lech Mergler

 

fot. i wideo: Rozbrat

 

 

 

Poniżej przedstawiamy wideo relację z pałowania:

 

 

 

 

 

 

Komentarze (0)

Zapisz się do kanału RRS tego komentarza

Pokaż/Ukryj Komentarze

Napisz komentarz

pomniejsz | powiększ obszar

Poprawiony: poniedziałek, 06 września 2010 09:09