Spalarnia śmieci: decyzja o środowiskowych uwarunkowaniach - jeszcze nieprawomocna
Lech Mergler   
wtorek, 20 kwietnia 2010

W zeszły czwartek, 15 kwietnia br. w godzinach wczesno-popołudniowych pracownica Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Poznania rozwoziła taksówką ciepłe jeszcze od drukarki i mokre od stempli, egzemplarze „Decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach…” dla spalarni śmieci. Musieli je otrzymać jak najszybciej wszyscy uczestnicy postępowania administracyjnego w sprawie spalarni.

 

 


 

 

 

 

 

 

Decyzja jest bowiem nieprawomocna i uczestnicy postępowania mają 14 dni na ewentualne odwołanie się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Poznaniu (termin biegnie od dnia odbioru dokumentu). A władzom miasta śpieszy się jak diabli, bo do końca czerwca muszą one złożyć wniosek z dokumentacją o dofinansowanie spalarni z unijnej kasy. W sumie chodzi o blisko 800 mln PLN, bo „Decyzja…” nakłada obowiązek zbudowania dojazdu za ok. 120 mln PLN. Przy tej kwocie nawet święty stadion to niemal (pan) pikuś. Góra kasy, jakiej Poznań jeszcze nie zdołał zmarnotrawić.

Społecznych uczestników postępowania na prawach strony (które mogą kwit skarżyć) jest pięcioro – z Poznania, oprócz naszego Stowarzyszenia, to Okręg Wielkopolski Polskiego Klubu Ekologicznego i Stowarzyszenie Poznańska Masa Krytyczna. A spoza Poznania – Stowarzyszenie Ekologiczna Gmina w Kozichgłowach oraz Stowarzyszenie Rozwoju Rekreacji i Ochrony Środowiska w Czerwonaku. Spalarnia w tych wszystkich kwitach, a przerobionych musiało ich być mnóstwo, nazywa się zaś następująco „Instalacja termicznego przekształcania frakcji resztkowej zmieszanych odpadów komunalnych”. I nazwa ta zasadniczo ściemnia, o czym dalej.

Dokument liczy 229 stron ponumerowanych, ostemplowanych i podpisanych, zapełnionych drukiem z pojedynczym odstępem. Jest to, mówiąc obrazowo, zdecydowanie gruba księga. Składa się w 80% z odpowiedzi na uwagi, z uzasadnieniem, zgłoszone przez tzw. „społeczeństwo” w toku postępowania, zgodnie z Ustawą z dnia 3 października 2008 r. O udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko. Reszta to treść decyzji z uzasadnieniem oraz charakterystyka przedsięwzięcia, czyli spalarni. Widać, że w rzecz całą włożono mnóstwo pracy. Dodać trzeba, że dziwi, a nie było dotąd czasu by to wyjaśnić (w końcu nie jesteśmy placówką specjalistyczną z fachowcami na etatach), iż prezydent Poznania występuje w tym dokumencie w dwóch rolach: raz jako podmiot wniosku o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla spalarni, a dwa – jako organ wydający tę decyzję. Słowem Wash & Go, dwa w jednym, niesamowity ten nasz prezydent…

Decyzja o środowiskowych uwarunkowaniach jest zgodnie z prawem niezbędna do określenia warunków zabudowy dla inwestycji a potem wydania pozwolenia na budowę – przywołana wyżej Ustawa: Art. 72.

1. Wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach następuje przed uzyskaniem:

1) decyzji o pozwoleniu na budowę, decyzji o zatwierdzeniu projektu budowlanego oraz decyzji o pozwoleniu na wznowienie robót budowlanych – wydawanych na podstawie ustawy z dnia 7 lipca 1994 r. – Prawo budowlane (Dz. U. z 2006 r. Nr 156, poz. 1118, z późn. zm. 19));

(…)

3) decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu – wydawanej na podstawie ustawy z dnia 27 marca 2003 r. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym;…

Z braku czasu, zwłaszcza z racji objętości dokumentu, nie da rady tu i teraz treści kwitu przedstawiać. Ludność tutejsza, w sporej części, spalarnię w ciemno popiera – w sporej części dlatego że mało co o niej wie, została  zdezinformowana w ramach poinformowania. Ale trudno to zmienić jednym tekstem na jednej stronie internetowej, nawet tekstem kolejnym.

Słowa „frakcja resztkowa” w nazwie spalarni to sciema, bowiem „resztka” to mniejszość, która pozostaje po większej całości. W przypadku poznańskiej spalarni „resztka” to niemal wszystkie śmieci zwożone z całego miasta bezpośrednio z ulicy na ruszt „instalacji termicznego przekształcania…” W „Charakterystyce przedsięwzięcia..” pisze się o 164 tys. ton niesortowanych śmieci komunalnych z Miasta Poznania, które rocznie mają trafić do spalenia – przy ok. 200 tys. ton śmieci powstających w Poznaniu. Jest w tym żelastwo, szkło i mokre odpady organiczne, jak leci…. 164 tys. ton to jest „frakcja resztkowa” z ok. 200 tys. ton….? I lud to kupuje? Dodajmy, że spalarnia w Hanowerze, mieście naszym partnerskim, „termicznie przekształca” jedynie ok. 25% śmieci komunalnych, a nie blisko 85%. Pozostałe 75% jest tam sortowane i podlega recyklingowi lub utylizacji na inne sposoby, tańsze, mniej groźne lub bardziej użyteczne. Powoływanie się więc przez urząd na wzory hanowerskie to informacja czy dezinformacja?

Powraca stawiane od samego początku pytanie o sens eknomiczny tej całej imprezy – nie dla biznesu, który będzie kasował „na bramie” spalarni określoną sumę za „termiczne przekształcenie” każdej tony naszych śmieci. Ale dla miasta i jego mieszkańców. O ile więcej będziemy płacić za odbiór śmieci? Czy nie wystarczyłoby zbudować 20 razy tańsze instalacje do sortowania śmieci, jakie są choćby we Wrocławiu? (link) Pytanie o „Studium wykonalności…” zadane naszej władzy przez Lechosława Lerczaka, członka PKE i naszego Stowarzyszenia, pozostało bez odpowiedzi (PATRZ ZAŁĄCZNIK). Nie ma wątpliwości, że władza ukrywa, co może, bo cała ta impreza jest dwuznaczna od samego początku. Dlaczego wersja najdroższa utylizacji odpadów? Dlaczego ogniwo systemu gospodarki odpadami, które logicznie jest ostatnie (po sortowaniu, recyklingu, biokompostowniach itd.) – startuje jako  pierwsze?

Nie nastraja to koncyliacyjnie… Ale nie jesteśmy już bezbronni. I dowiemy się wszystkiego, co będziemy chcieli wiedzieć…

 

Lech Mergler

 

PS - Kwestia lokalizacji spalarni to jakby odrębny temat sam w sobie. I wbrew pozorom bardzo złożony. Nie ma cienia wątpliwości, żeby mieszkańcy Kozichgłów mieli mieć jakikolwiek powód, by jeszcze raz zaufać władzom Poznania. Przeciwnie – mają bardzo mocne powody, by tym władzom nie ufać ani na milimetr. I akurat w ich przypadku wskazywanie na syndrom NIMBY (not in my backyard – tylko nie pod moim domem!) jest absolutnie nie na miejscu. Dlatego ich opór mnie kompletnie nie dziwi, mają rację, po prostu, moralną i psychologiczną. Nawet gdyby jej nie mieli w sensie technicznym, ekologicznym...


 


 

Załączniki:

 

Studium wykonalnosci i odmowa informacji (pdf)

Decyzja środowiskowa (link)

 

Polecamy również szereg starszych materiałów nt. spalarinii: (link)

 

Komentarze (1)

Zapisz się do kanału RRS tego komentarza

Pokaż/Ukryj Komentarze
odwołanie do SKO
Witam,
Osoby którzy nazywają przeciwników budowy spalarni 'pianobójcami' mogą
zapoznać się z lekturą odwołania do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w
Poznaniu;
http://przyjaznagminaczerwonak.pl/spala rnia/

"Mądrej głowie
dość dwie słowie", nie wiem jak to jest z nie mądrą głową...
webek , 05 maj 2010

Napisz komentarz

pomniejsz | powiększ obszar

Poprawiony: wtorek, 20 kwietnia 2010 13:27